Kilka tygodni temu miałem przyjemność pisać artykuł o problemach, jakie miała i może mieć wkrótce Boliwia w wyniku zmniejszenia zapotrzebowania Brazylii na jej gaz oraz spadku cen tego surowca spowodowanego kryzysem światowym. “Boliwijskie problemy z gazem” nie zakończyły się pomyślnie dla La Paz. Początkowo wydawało się, że ratunkiem stanie się Argentyna, ale po kilku dniach wybuchły tam protesty pracowników przemysłu gazowego i import gazu z Boliwii pozostał na niskim poziomie.

Jednym z zasadniczych problemów dla rządu Moralesa związanych z ograniczeniem eksportu gazu do Brazylii była kwestia paliw płynnych. Otóż chodzi o to, że w procesie wydobycia gazu, wraz z samym gazem wydobywane są paliwa (benzyna i gaz płynny). W ten sposób (jako efekt poboczny wydobycia gazu) Boliwia zaspokaja krajowe zapotrzebowanie na paliwa. Ograniczenie produkcji gazu siłą rzeczy spowodowałoby niedostatki na boliwijskim rynku paliw co mogłoby się odbić na gospodarce i codziennym życiu ponad 9 milionów mieszkańców kraju.

Władze w La Paz jeszcze w 2008 r. podjęły decyzję o budowie odpowiedniej fabryki służącej do oddzielania gazu wysyłanego do Brazylii od paliw wydobywanych wraz z nim (które dotąd były “przy okazji” i za darmo wysyłane gazociągiem do wschodniego sąsiada). W drodze przetargu (jak wówczas sądzono) kontrakt na budowę tej fabryki wygrało przedsiębiorstwo Catler Uniservice i w połowie lipca 2008 r. podpisana została odpowiednia umowa.

W związku z kryzysem gazowym jaki miał miejsce w Boliwii od początku 2009 r., władze w La Paz widziały w mającej powstać fabryce destylacji gazu jedno z głównych narzędzi do walki z kryzysem i problemami gazowo-paliwowymi. Dzięki tej fabryce byłoby możliwe skuteczne odzyskiwanie paliw płynnych z wydobywanego i wysyłanego gazu. Zmniejszenie produkcji gazu nie stanowiłoby już zatem tak dużego problemu dla Boliwii, gdyż nie wiązałoby się z potencjalnymi brakami benzyny i LPG (ciągle jednak oczywistym efektem byłyby  mniejsze wpływy z tego tytułu do kasy państwa i regionów).

Problem pojawił się, kiedy 27 stycznia 2009 r. Jorge O’Connor D’Arlach, dyrektor Catler Uniservice został zabity. Co więcej, został zamordowany, kiedy wraz 450 000 USD w gotówce był w drodze do domu krewnych Santosa Ramireza, prezydenta państwowego przedsiębiorstwa YPFB zarządzającego całym przemysłem gazowym w Boliwii.

Opozycja twierdzi, że gotówka, którą niósł O’Connor była łapówką od Catler Uniservice dla Ramireza za kontrakt na budowę wspomnianej fabryki wart 86 milionów USD. I wydarzenia, które nastąpiły potem wydają się to potwierdzać. Ramirez, który był bliskim znajomym Evo Moralesa został przez niego pozbawiony funkcji prezydenta YPFB, a niedługo potem, 11 lutego, aresztowany. Prawdopodobnie będzie odpowiadał za korupcję. Co ciekawe, 2 dni przed aresztowaniem rozwiódł się z dotychczasową żoną, Jiovaną Navia, której bracia byli zamieszani w napad na O’Connora.

Dla przyszłości przemysłu gazowego w Boliwii istotne jest to, że ujawnienie przypadku korupcji nie tylko unieważnia dotychczasową umowę, ale może odstraszyć innych zainteresowanych kontraktem na budowę fabryki. Mamy zatem boliwijskich problemów z gazem ciąg dalszy…

Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Technorati
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker

Tags: , , , , ,

Leave a Reply

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>