Niedawno pisałem o umacniającej się pozycji Chin w Ameryce Łacińskiej. Nie tylko Pekin jednak gwałtownie rozwinął w ostatnich latach współpracę z regionem. To samo uczyniła Rosja.
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow podaje, że w roku 2008 wymiana handlowa Rosji z krajami Ameryki Łacińskiej osiągnęła rekordowe 15 miliardów USD. Jest to dziesięciokrotnie więcej w porównaniu z 1992 r. Ławrow dodał jeszcze, że współpraca ta “wynika nie z ideologii, ale z pragmatyzmu i obopólnych korzyści. Podział przywódców latynoamerykańskich na “prawicę” i “lewicę” jest dość teoretyczny i często bywa nadużywany (…)”.
Odnośnie braku podziału na prawicę i lewicę osobiście się nie zgadzam. Faktem jest jednak, że współpraca Rosji z regionem opiera się na wzajemnych profitach ekonomicznych. Nie ulega też wątpliwości, że sprzyja to zacieśnianiu więzi politycznych. W zeszłym roku prezydent Miedwiediew odwiedził Brazylię, Wenezuelę, Peru i Kubę. Prezydenci latynoamerykańscy też podróżują do Moskwy - i to znacznie częściej. Pod koniec stycznie 2009 r. po raz pierwszy od końca zimnej wojny na Kremlu pojawił się prezydent Kuby, Raul Castro.
Najbliższe relacje jednak wiążą Rosję i Wenezuelę - i te gospodarcze i polityczne. Szerzej na ten temat miałem już okazję pisać. Zainteresowanych odsyłam do lektury artykułu: “Wenezuela i Rosja. Sojusz strategiczny?“.
Tags: ameryka lacinska, rosja, rosja ameryka lacinska, rosja wenezuela








