Obama a Boliwia i Wenezuela – pierwszy zgrzyt

Dnia 25 lutego Departament Stanu USA opublikował doroczny raport o przestrzeganiu praw człowieka we wszystkich krajach globu w 2008 r.

Przywódcy Boliwii (Morales) i Wenezueli (Chavez) wyrazili swe oburzenie publikacją raportu.  Nie bez kozery. Raport zaznacza zaniechania i wykroczenia względem praw człowieka w obydwu krajach:

1. „Choć w Boliwii generalnie prawa człowieka są respektowane na przestrzeni ubiegłego roku zanotowano tam takie niepokojące sygnały, jak: nadużycia sił bezpieczeństwa; ciężkie warunki w więzieniach; arbitralne aresztowania i zatrzymania; ataki egzekutywy na sądownictwo; zagrożenia dla wolności obywatelskich, w tym dla przysługujących praw i wolności prasy; nadużycia siły i inne nadużycia w wewnętrznych konfliktach; korupcja i brak przejrzystości w rządzie; dyskryminacja na podstawie płci, pochodzenia etnicznego i orientacji seksualnej; praca dzieci; przymusowa praca; ciężkie warunki pracy w kopalniach;”

2. w Wenezueli natomiast: “Upolitycznienie systemu sądownictwa oraz oficjalne prześladowanie opozycji politycznej i mediów charakteryzowały sytuację praw człowieka w tym roku. Zanotowano następujące problemy związane z prawami człowieka: bezprawne zabójstwa; ciężkie warunki w więzieniach; arbitralne aresztowania i zatrzymania; skorumpowany, nieskuteczny i upolityczniony system sądownictwa charakteryzujący się opóźnieniami procesów, bezkarność i pogwałcenie właściwych formalności; oficjalne zastraszanie i ataki na niezależne media; dyskryminacja ze względu na poglądy polityczne; szerząca się korupcja na każdym poziomie administracji; przemoc względem kobiet; ograniczenie prawa robotników do zrzeszania się.”

Dodać należy, że podane tu ogólniki są wyjaśnione w dalszej części raportu i poparte konkretnymi przykładami. Inną kwestią jest to, że raport był przygotowywany jeszcze przez administrację Busha, o subiektywność zatem w nim nie trudno. Efekt w każdym razie był taki, że La Paz i Caracas krytycznie oceniły raport i nowy Departament Stanu. Wenezuelski Minister Spraw Zagranicznych, Nicolas Maduro raport określił jako „pełny kłamstw”. W oficjalnym piśmie do Departamentu Stanu rząd wenezuelski „odrzucił fałszywą i pełną złych intencji treść raportu” i wezwał Waszyngton do zaprzestania praktyk mających na celu mieszanie się w wewnętrzne sprawy innych, suwerennych państwa.

Raport nie poprawi relacji amerykańsko-wenezuelskich i amerykańsko-boliwijskich, które już są nadwyrężone od września 2008 r., kiedy La Paz i Caracas wydaliły ambasadorów amerykańskich. Czyżby nadzieje na ocieplenie stosunków, jakie wiązano z prezydenturą Baracka Obamy powoli się rozwiewają? Chávez komentując raport powiedział: „Nie można wiązać wielkich nadziei z nowym rządem Stanów Zjednoczonych. Pozostaną imperium – a imperium gwałci prawa ludzi – a ponadto teraz nierozważnie oskarża nas o łamanie praw człowieka”. Nicolas Maduro dodał: „Wezwaliśmy obecną administrację USA, aby powstrzymała ataki. To co robią bowiem, to jest uderzanie w nas i odsuwanie możliwości ustanowienia nowych relacji politycznych”. Według wiceminister Boliwii Sachy Llorenti  raport to „duże uproszczenie narodowej rzeczywistości, które  jest motywowane polityką”.

Co z jednej strony naturalne, a z drugiej kuriozalne to fakt, że raport nie obejmuje Stanów Zjednoczonych i został stworzony w kraju, który przez społeczność międzynarodową sam od wielu lat jest oskarżany o łamanie praw człowieka. Waszyngton, który chce się mienić światowym obrońcą praw człowieka ma pokaźną plamę na swym wizerunku w postaci więzienia w Guantanamo. Najpierw trzeba posprzątać swoje podwórko, aby uzyskać zaufanie innych i pretendować do oceniania i potępiania. Barack Obama w swym programie – także w stosunku do Ameryki Łacińskiej – zapowiadał promocję demokracji i praw człowieka, jako jednej z podstaw swej polityki. Zgodnie z tym zapowiada zamknięcie więzienia w Guantanamo do końca 2009 r. Pojawiły się głosy krytykujące nowego prezydenta za odwlekanie tej kwestii, realia i komplikacje prawne nie pozwalały jednak myśleć, że odbędzie się to w pierwszych miesiącach urzędowania nowego prezydenta. Do końca roku wyjaśni się, czy Obama spełni jedną ze swych obietnic wyborczych i zrobi to, czego od kilku dobrych już lata domaga się społeczność międzynarodowa.

0 comments on “Obama a Boliwia i Wenezuela – pierwszy zgrzytAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *