Szczyt G20 – Chávez krytykuje, Lula zyskuje

To przełom! Ogromny sukces! – takie komentarze odnośnie niedawnego szczytu G20 w Londynie można było najczęściej znaleźć w mediach.

Są jednak i inne. Niezmiennie krytyczni wobec kapitalizmu, liberalizmu i jeśli nie całego „zachodu” do na pewno Stanów Zjednoczonych, liderzy Wenezueli i Iranu wspólnie potępili.  Chávez powiedział: „Wystarczy przeczytać jego konkluzje. Nie są to rozwiązania, których oczekuje świat dla zażegnania wielkiego kryzysu międzynarodowego kapitalizmu. Jeszcze bilion dolarów do studni bez dna (…) Postanowili wzmocnić jednego z wielkich winowajców kryzysu – Międzynarodowy Fundusz Walutowy”. W podobnym tonie wypowiadał się Ahmadineżad.

Na stronie wenezuelskiej telewizji państwowej możemy przeczytać o „Wielkim cyrku londyńskim„. Dowiemy się tam np. że „MFW był i ciągle jest głównym środkiem ideologicznym i politycznym narzucania neoliberalizmu na skalę globalną”. Oczywiste zatem, że jego wzmocnienie wynikające z decyzji szczytu jest z gruntu złe… Podstawowym jednak zarzutem stawianym „londyńskiemu cyrkowi” jest to, że jego postanowienia zmierzają one ku temu, aby przywrócić świat to czasów sprzed kryzysu, czyli nieograniczonego kapitalizmu, co jest oczywistym złem. Zgodnie z linią Chaveza należy bowiem skończyć z kapitalizmem i rozpocząć ogólnoświatową, socjalistyczną rewolucję.

Zupełnie inaczej mówi się o szczycie G20 w kontekście prezydenta Brazylii – Luli da Silvy. Był tam jedną z bardziej wyróżniających się postaci,  nieformalnym przywódcą państw rozwijających się. Szczyt okazał się dla niego wielkim sukcesem, osiągnął tam niemal wszystko z tego, co chciał, o czym przekonuje El Pais: „Postulował, aby zniknęły raje fiskalne; postulował o większą władzę państwa nad prywatnym kapitałem, o większą kontrolę nad rynkami, mnieszy protekcjonizm i więcej pięniędzy dla krajów ubogich, ofiar kryzysu”. Postulaty te mieszczą się i większości przypadków należą do najważniejszych osiągnieć londyńskiego szczytu.

Póki co Chávez i Lula utrzymują jak najbardziej dobre relacje i wydaje się, że nawet takie rozbieżności tego nie zmienią. Zdecydowanie jednak uwidaczniają różnice między umiarkowanie lewicowym brazylijczykiem, a skrajnym lewakim, wenezuelczykiem. Mówiło się dużo o ich walce o wpływy i pozycję lidera w Ameryce Łacińskiej. Na razie zdecydowanie wygrywa tą rywalizację Lula, wkrótce jednak jego kadencja się kończy i wszystko na to wskazuje, że nie postąpi on tak, jak Chávez i nie zmieni konsytucji, aby przedłużyć sobie kadencję. Co wtedy? Czy Hugo będzie liderem regionu?

1 comment on “Szczyt G20 – Chávez krytykuje, Lula zyskujeAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *