Obama znosi restrykcje, Castro chce rozmawiać

A więc jednak, Obama spełnił obietnice wyborcze i zniósł w poniedziałek restrykcje blokujące możliwość swobodnych podróży obywateli amerykańskich na Kubę oraz zlikwidował limity na przesyłanie pieniędzy na wyspę przez rodziny na kontynencie. Jest to pierwszy tak znaczący ruch ku ociepleniu wzajemnych relacji od wielu lat. Zanim popadnę w hurraoptymizm jeszcze się jednak wstrzymam. Po pierwsze Waszyngton nie zamierza znieść głównej kości niezgody, czyli embargo. To, co zostało zrobione, to tylko zniesienie restrykcji wprowadzonych za Clintona i Busha oraz spełnienie obietnic wyborczych. Po drugie strona kubańska docenia kroki Obamy, lecz uznaje je za zdecydowanie niewystarczające. Po trzecie Hawana jest gotowa do nawiązania bliższych stosunków, ale jak równy z równym. Po czwarte, Kuba i USA są ciągle zamknięte w błędnym kole wzajemnych oczekiwań:

– Obama chce pozostawić embargo w mocy i wykorzystać je jako czynnik przyspieszający zmiany na wyspie. Utrzymanie blokady gospodarczej jego zdaniem „ma sens strategiczny, gdyż (…) ani śmierć Castro, ani przejęcie władzy przez jego brata Raula nie zagwarantuje automatycznie wolności”. Stoi na stanowisku, że ograniczenie lub zniesienie embargo będzie możliwe dopiero jeśli Hawana „(…) podejmie znaczące kroki ku demokracji, zaczynając od uwolnienia wszystkich więźniów politycznych”

– Hawana zaś jako warunek sine qua non zbliżenia z Waszyngtonem uznaje zniesienie embarga.

Ostatnio jednak pojawiły się symptomy zmian ze strony kubańskiej, niejako odpowiedź na pozytywny ruch ze strony Białego Domu. Przebywający w Wenezueli Raul Castro stwierdził: „Wysłaliśmy informację do amerykańskiego rządu i prywatnie i publicznie, że jesteśmy chętni rozmawiać o wszystkim – prawach człowieka, wolności prasy, więźniach politycznych, wszystkim”. Ponadto Castro dodał, że jedynymi warunkami wzajemnych rozmów jest uznanie prawa narodu kubańskiego do samookreślenia się oraz szacunek i traktowanie drugiej strony jak równej sobie. Tak śmiałej i otwartej deklaracji z ust przywódcy Kuby jeszcze nie słyszeliśmy. Dobrze wróży to na przyszłość. Trzeba jednak podkreślić, że gotowość do rozmów Hawany na w/w tematy nie oznacza jeszcze, że Kuba spełni wymogi USA w zakresie praw człowieka, więźniów politycznych, etc. Należy się tu spodziewać raczej długich i zapewne ciężkich rozmów zamiast szybkiego pojednania i padnięcia sobie w objęcia.

Niemniej sytuacja prezentuje się tak: jeden mały pozytywny ruch ze strony amerykańskiej, w odpowiedzi to samo ze strony kubańskiej. Po pierwsze, jest to to, o czym pisałem – polityka małych kroków i wolnych ale systematycznych, pozytywnych zmian. Po drugie, jeśli tak dalej pójdzie, może na przestrzeni kilku lat zostaną nawiązane „normalne” stosunki amerykańsko-kubańskie.

1 comment on “Obama znosi restrykcje, Castro chce rozmawiaćAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *