I znów stało się głośno o Meksyku. I mimo że nie chodzi tym razem o kartele narkotykowe to wcale nie jest lepiej. Meksyk jest centrum szalejącego nowego szczepu grypy, połączenia dotychczasowych wirusów grypy ludzkiej i świńskiej. Pierwotnie miałem pisać o pandemii szerzej, ale jako że piszą już o niej wszystkie gazety, czasopisma i portale odsyłam do wielu źródeł, które bez problemu można znaleźć. Ja tylko krótko.
O ile jeszcze wczoraj władze meksykańskie mówiły o 1300 przypadkach podejrzanych o zarażenie wirusem i 81 przypadkach śmierci “prawdopodobnie powiązanych z wirusem”, o tyle dziś mówi się o 103 przypadkach śmierci. Obecnie już przypadki zarażonych są w USA (20 osób) Kanadzie, Nowej Zelandii, we Francji, Hiszpanii, Szkocji - słowem na całym świecie. Niedługo zapewne będą i w Polsce. Małym pocieszeniem jest to, że wirus świńskiej grypy jest mniej śmiertelny niż ptasiej.
Specjaliści zwracają uwagę, że atakuje nie dzieci i starszych - z reguły bardziej podatnych na choroby - tylko ludzi w sile wieku 20 - 40 lat. Jest to objawem pandemii właśnie i tak samo było w czasie szalejącej na początku wieku grypy hiszpanki (1918-1919, 40 milionów ofiar) i grypy hongkońskiej (1968 r., 1 milion ofiar).
A Meksyk? A Meksyk doświadcza kolejnej tragedii. Stolica kraju już jest wymarła: wszystkie instytucje publiczne nieczynne, władze rozważają nawet zawieszenie kursów transportu publicznego.
Ps. ciekawe, kiedy pojawią się głosy wiążące epidemię grypy z zapowiadanym na 2012 r. końcem świata…..








