W niedzielnych (03.04.2009 r.) wyborach prezydenckich w Panamie wygrał Ricardo Martinelli. Martinelli jest przedstawicielem konserwatywnej koalicji i jego zwycięstwo - jak zauważa Associated Press - “oznacza rzadki centrowo-prawicowy triumf wyborczy w regionie, który widział ostatnio falę lewicowych przywódców“.
Ricardo Martinelli studiował w Stanach Zjednoczonych, gdzie ukończył University of Arkansas. Jest biznesmenem i milionerem, który dorobił się majątku na największej w Panamie sieci supermarketów Super 99. Kandydował w 2004 r. ale wówczas przegrał z obecnym prezydentem Martinem Torrijosem. W obecnej kampanii przedwyborczej przyciągnął liczne głosy dzięki swojemu probiznesowemu nastawieniu, obietnicom przyciągnięcia kapitału zagranicznego, zbliżeniu gospodarczemu ze Stanami Zjednoczonymi (Panama podpisała z USA umowę o strefie wolnego handlu, lecz utknęła ona w Kongresie w związku z zastrzeżeniami do panamskiego systemu bankowego i praw pracowników) i poszerzeniu kanału panamskiego, który jest najcenniejszym zasobem państwa, tak aby mógł przyjąć większe i cięższe statki. Ten sam artykuł AP przytacza bardzo ciekawą wypowiedź panamskiego taksówkarza obrazującą doskonale czemu Martinelli przekonał do siebie wyborców: “Odniósł ogromny sukces jako biznesmen i mam nadzieję, że teraz wykona dobrą robotę w rządzie”. I - jak mówi mój kolega - zbij to argumentami… Jak widać kampania Martinelli’ego okazała się skuteczna - po przeliczeniu 87% głosów wyniki wskazały na niego jako jednonacznego zwycięzcę, który uzyskał 61% głosów, podczas gdy główny kontrkandydat i przedstawiciel obecnego rządu, Balbina Herrera, zdobyła 37% głosów.
Ten odwrót od lewicy do prawicy w Panamie jest pokłosiem kryzysu gospodarczego. W ciągu ostatnich 5 lat gospodarka kraju wzrastała w tempie 8,7% rocznie, a bezrobocie spadło o ponad połowę do 5,6%. Kryzys dał już jednak znać o sobie i na ten rok przewidziany jest jedynie 3-4% wzrost. Dla kraju takiego jak Panama to zdecydowanie za mało. Siłą rzeczy obecna władza została przez tą recesję gospodarczą zdyskredytowana.
Oprócz prezydenta obywatele Panamy wybierali również władze lokalne i posłów do parlamentu - zwyciężyła konserwatywna koalicja Martinelli’ego (Alianza por el cambio) zyskując 37 miejsc w 71 osobowym parlamencie; partia kontrkandydata - Balbiny Herrery, uzyskała 23 miejsca.
Organizacja Państw Amerykańskich, które obserwowała wybory potwierdziła, że były przeprowadzone poprawnie, z zachowaniem wszelkich standardów demokratycznego państwa i ich przebieg oceniła pozytywnie.
Ciekawą uwagę na swoim blogu zawarł Greg Weeks - “Czy bogaci wracają?“. W Panamie prezydentem został multimilioner Ricardo Martinelli. W wyborach prezydenkich, które będą miały miejsce w grudniu w Chile głównym kandydatem do zwycięstwa jest Sebastián Piñera, które majątek Forbes ocenia na 1,3 biliona dolarów. W Salwadorze, po niedawnej porażce w wyborach prezydenckich prawicowa ARENA stara się odnowić i polepszyć swój wizerunek poprzez mianowanie na swego nowego przywódcę byłego prezydenta i milionera, Alfredo Cristiani. “Czy to jest objaw kontr-kontr-kontrrewolucji?”
Tags: panama, panamy wybory, prezydent panama, Ricardo Martinelli








