Legalizacja narkotyków – kolejny meksykański prezydent „za”

W lutym trzej byli prezydenci krajów Ameryki Łacińskiej: Fernando Henrique Cardoso (Brazylia), Ernesto Zedillo (Meksyk) i Cesar Gaviria (Kolumbia), stojący na czele Komisji Krajów Latynoamerykańskich ds. Demokracji i Narkotyków opublikowali dokument “Narkotyki i demokracja. Ku zmianie paradygmatu“. Postulowali w nim, aby Biały Dom przyznał, że dotychczasowa amerykańska polityka w tej materii zawiodła i domagają się nowego podejścia do zagadnienia – w tym m.in. rozważenia na poważnie legalizacji marihuany.

Ostatnio do Ernesta Zedillo dołączył kolejny były meksykański prezydent, Vincente Fox. W wywiadzie udzielonym CNN Fox powiedział, że obecna polityka antynarkotykowa nie działa. „Myślę, że nadszedł czas, aby rozpocząć debatę o legalizacji narkotyków. Musi to zostać zrobione wespół ze Stanami Zjednoczonymi, ale nadszedł czas, aby rozpocząć debatę. (…) Nie może być tak, że jedynym wyjściem dla państwa jest używanie siły”. Jako argument na rzecz legalizacji  narkotyków wskazał zniesienie prohibicji w USA w 1933 r., kiedy spadła przemoc wywoływana przez zorganizowane grupy przestępcze.

A więc kolejny były prezydent latynoamerykański popiera zmianę dotychczasowej polityki antynarkotykowej. Dobrze – bo dotychczasowa jest nieskuteczna. Jednym z punktów owej zmiany ma być legalizacja (na razie) części narkotyków, tzw. miękkich (marihuana). Na pewno jest to kontrowersyjne i dlatego na tym skupiają się media. Trzeba jednak zauważyć, że zarówno Komisja Krajów Latynoamerykańskich ds. Demokracji i Narkotyków, jak i Vincente Fox mówią o tym tylko jako o jednym z komponentów całościowej polityki. Głównym jej punktem ma być edukacja społeczeństwa, zmiana podejścia do narkotyków, narkomanów i sposobów ich leczenia (już o tym kiedyś pisałem).

Z jednej strony, pewne jest, że skoro dotychczasowe działania nie przyniosły efektów, to nadszedł czas na wypracowanie nowych rozwiązań. Otworzenie debaty o nowej polityce walki z narkotykami wydaje się niezbędne. Krwawa wojna z kartelami, która każdego dnia rozgrywa się na ulicach miast meksykańskich jest tego najlepszym dowodem. Z drugiej strony, zdecydowanie bardziej kontrowersyjne są aluzje, iż legalizacja marihuany to dopiero początek.

Warto zauważyć jeszcze jedno. Choć Vincente Fox i Ernesto Zedillo nie wystąpili nigdzie razem, ich wspólne przekonanie o potrzebie zmiany polityki antynarkotykowej świadczy o tym, że przedstawiciele wrogich sobie partii – odpowiednio PAN i PRI – w tej jednej kwestii stoją po tej samej stronie barykady. Taka jedność niewątpliwie cieszy – zwiększa szanse na wypracowanie konkretnych i skutecznych rozwiązań. Jedność ta jest zarazem dowodem, że problem narkotyków w Meksyku staje się coraz bardziej poważny i takie połączenie sił dwóch opozycyjnych względem siebie frakcji politycznych jest niezbędne w celu jego skutecznego zwalczania.

Na końcu jeszcze jedna, kto wie, czy nie najważniejsza kwestia. Odbiorcą ogromnej większości narkotyków z Meksyku (i świata) – i tych wyprodukowanych i tych tylko szmuglowanych przez Meksyk – są Stany Zjednoczone. Żadne nowe podejście względem narkotyków nie będzie możliwe bez zgody Waszyngtonu. Wydaje się zatem, iż podobnych apeli będzie więcej, będą napływały z całej Ameryki Łacińskiej próbując przemówić do rozsądku gospodarza Białego Domu i wywrzeć na nim presję. Jest szansa, że kiedy będzie ich naprawdę dużo, kiedy będą pojawiać się częściej wygłaszane przez osobistości znane i poważane, kiedy ten głos będzie słyszalny – wówczas efekt może zostać osiągnięty. Może…


0 comments on “Legalizacja narkotyków – kolejny meksykański prezydent „za”Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *