ONZ i OPA krytykują Chaveza, Chávez krytykuje ONZ i OPA

Kontynuując wątek prześladowania przez władze wenezuelskie antyrządowej stacji telewizyjnej Globovisión

Dzień po nalocie na siedzibę telewizji, w piątek 22 maja Frank La Rue, odpowiedzialny w ONZ za wolność słowa, i Catalina Botero, jego odpowiedniczka w Organizacji Państw Amerykańskich wydali wspólne oświadczenie krytykujące ataki władz na stację telewizyjną. Raport doskonale opisuje całą sytuację.

Dnia 4 maja 2009 r. Globovisión nadała – przed ukazaniem się oficjalnego raportu na ten temat – wiadomość o trzęsieniu ziemi w pewnych częściach Wenezueli. Podczas programu dyrektor stacji zaznaczył, iż trzęsienie ziemi nie spowodowało żadnych znaczących szkód i skrytykował fakt, iż oficjalna informacja nie była opublikowana na czas.  (…) Od czasu nadanie tej wiadomości najwyższe władze publicznie oskarżały prywatne media, a szczególnie Globovisión, o uciekanie się do „terroryzmu” i „nienawistnych wypowiedzi” w „destabilizacyjnych celach”. Przedstawiciele władz zachęcali także Narodową Komisję ds. Telekomunikacji (Conatel) do wystosowanie najbardziej drastycznych sankcji wobec Globovisión.

Dnia 7 maja Conatel (…) rozpoczął procedury administracyjne przeciwko Globovisión na gruncie, iż informacja dostarczona opinii publicznej przy okazji trzęsienia ziemi mogła „wywołać niepokój, strach, trwogę lub panikę wśród obywateli, sprawiając, iż ludzie poczuli, że są w niebezpieczeństwie i bez ochrony”.

Wobec takich postaw władz w Caracas, Frank La Rue i Catalina Botero wyrazili swe

zaniepokojenie wypowiedziami najwyższych przedstawicieli rząd, które wywołują atmosferę zastraszania, w której prawo do wolności słowa jest poważnie ograniczone.

Reakcja przedstawicieli ONZ i OPA nie wydaje się przesadzona – przeciwnie do reakcji Caracas na doniesienia Globovisión z 4 maja, jak i na „anonimy donos” demaskujący fakt, przebywania na terenach przynależnych do stacji 24 Toyot. Co prawda,  Chávez twierdzi, iż pojazdy te są wysokiej klasy i ciężko obecnie w Wenezueli o takowe (co pozwala podbijać ich cenę), jednak nawet jeśli to prawda, jeśli Chávez ma tutaj w pełni rację, nie usprawiedliwia to nalotu, w którym wykorzystano nie tylko siły policji, ale i wojsko. Rekacja Caracas była w obydwu przypadkach „pozbawiona była znamion adekwatności”.

Tymczasem, Chavezowi nie  spodobało się, iż ktoś śmie go krytykować i bronić opozycyjnej stacji – nawet jeśli są to przedstawiciele organizacji międzynarodowych. Lider „rewolucji boliwariańskiej” postanowił dać wyraz swojemu niezadowoleniu i … skrytykował obydwie organizacje . Jeszcze tego samego dnia (22 maja 2009 r.) ambasador wenezuelski przy ONZ Jorge Valero w imieniu swojego rządu wydał oświadczenie potępiające i odrzucające notę Franka La Rue i Cataliny Botero.

Odrzucamy i potępiamy wykorzystywanie nazw instytucji takich, jak ONZ i OPA do ataków na państwa członkowskie, podczas gdy broni się prywatnych monopoli, zwykłych nadużywać władzę i łamiących prawa człowieka, poprzez arbitralne użycie przestrzeni radioelektrycznej, która należy do narodu, uzyskując wielomilionowe wpływy szerząc kłamstwo, wpajając wartości przeciwne interesom narodu, korumpując sumienie dzieci i młodzieży, konspirując przeciwko demokracji wenezuelskiej i faworyzując interesy międzynarodowe.

Dnia następnego, 23 maja 2009 r. Roy Chaderton Matos, ambasador wenezuelski przy OPA, dodał:

To, o czym w tym momencie myśli Organizacja Państw Amerykańskich to, czy sektor biurokratyczny wychodzi naprzeciw interesom mediów prywatnych, wielkich, prywatnych konsorcjów medialnych, przeciw którym nie waży się powiedzieć nic.

Jak widać, Caracas nie lubi być krytykowane i nie przyznaje się do błędów, a już na pewno nie do łamania praw człowieka. W oświadczeniu ambasadora Valero możemy przecież przeczytać (w razie, jakbyśmy chwilowo o tym zapomnieli), iż:

Rządo boliwariański respektuje, jak żaden inny w historii kraju, prawo do wolności opinii i wyrażania własnych poglądów.

Na szczęście osobom zainteresowanym wydarzeniami w regionie zapomnienie o tej „prawdzie” nie grozi.

Co prawda Chávez ma prawo czuć ansę do wenezuelskich mediów prywatnych – szczególnie od 2002 r. kiedy to wsparły w znacznej większości antyrządowy i antychavistowski zamach stanu – nie ma jednakowoż prawa ograniczać wolności słowa i likwidować niezależnych mediów. Są w Wenezueli liczne opozycyjne gazety i czasopisma, także stacje radiowe, z telewizji jednak (po tym jak w 2007 r. prezydent nie odnowił koncesji innej prywatnej stacji – RCTV) została już tylko Globovisión. Zakusy Caracas, aby pozbyć się i jej wydają się coraz bardziej oczywiste…


3 comments on “ONZ i OPA krytykują Chaveza, Chávez krytykuje ONZ i OPAAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *