Kuba odrzuca zaproszenie OPA.

c.d. wątku o Organizacji Państw Amerykańskich i Kubie.

Sekretarz generalny Organizacji Państw Amerykańskich, José Miguel Insulza wymienił dwie główne zalety niedawnej rezolucji znoszącej wykluczenie Kuby:

  • „przyczynia się do końca embarga” amerykańskiego wyspy;
  • „wyraźnie zmienia wymiar OPA, pokazuje, że jest organizmem zdolnym do robienia rzeczy i sądzę, iż jednocześnie zbliża do siebie Kuby, choć mówi się, że nie”;

Dodał również, że nie kryje radości z takiej decyzji członków OPA i uznał to za „jedno z największych osiągnięć swego urzędowania”. Odnośnie Kuby Insulza zaznaczył dwie kwestie:
1)    Hawana musi zapoznać się z dorobkiem, jaki przez ostatnich 47 lat wypracowała OPA i podjąć decyzję czy chcą w tym uczestniczyć; jest to dość klarowne nawiązanie do praw człowieka… a nie jest niczyją tajemnicą (nawet Poliszynela), że jeślibyśmy nazwali podejście obecnych władz kubańskich do praw człowieka „niefrasobliwym” byłby to nieakceptowalny eufemizm;
2)    osoby ze strony kubańskiej, z którymi należy rozmawiać o ewentualnym powrocie Kuby do struktur OPA to obecne oficjalne władze, czyli prezydent – Raúl Castro i premier – Bruno Rodríguez; dał tym samym do zrozumienia, że to właśnie z nimi ma zamiar prowadzić ewentualne rozmowy, nie zaś z Fidelem, który jest bardziej od brata stanowczy w krytyce organizacji;

Jak można było się spodziewać, Hawana pochwaliła ten krok OPA, podkreśliła jednak równocześnie, że jest to za mało, aby Kuba wstąpiła w szereg organizacji. Ricardo Alarcon, przewodniczący parlamentu kubańskiego stwierdził: „Myślę, że jest to jedno z największych zwycięstw dla Ameryki Łacińskiej i Karaibów, jak również dla Kubańczyków”. Podkreślił jednak również, że Kuba nie chce zostać członkiem OPA, którą postrzega jako instrument neoliberalnej polityki gospodarczej i amerykańskiej ingerencji w sprawy Ameryki Łacińskiej. „To co się stało wczoraj, nie zmienia tego, jak uważaliśmy wczoraj, przedwczoraj, ani nawet dziś”.

Te wypowiedzi Alarcona zostały wczoraj (08.06.2009) potwierdzone. Władze kubańskie opublikowały oficjalne oświadczenie, w którym odrzuciły możliwość przyłączenia się do OPA.

„Kuba z satysfakcją przyjmuje ten wyraz suwerenności i patriotyzmu, jednocześnie jest wdzięczna rządom, które w duchu solidarności, niepodległości i sprawiedliwości broniły prawa Kuby do powrotu do Organizacji. Rozumie również chęć uwolnienia się OPA od piętna, które było symbolem serwilizmu instytucji. Kuba jednakowoż jeszcze raz potwierdza, że nie wróci do OPA”.

Dlaczego? Dlatego:

„Począwszy od zwycięstwa Rewolucji, OPA aktywnie popiera wrogą wobec Kuby politykę Waszyngtonu. Oficjalnie uznała blokadę gospodarczą, nałożyła embargo na handel bronią i produktami strategicznymi oraz wymusiła na państwach członkowskich zerwanie stosunków dyplomatycznych z naszym rewolucyjnym państwem. Przez lata rościła sobie prawo, nawet pomimo wykluczenia, do utrzymywania Kuby pod swoim wpływem, jak również do stosowania wobec niej swojego prawodawstwa i prawodawstwa swoich wyspecjalizowanych organów. (…) Organizację o takiej trajektorii Kuba odrzuca.”

Pozostaje jeszcze jedna kwestia – co na to Waszyngton? Biały Dom nie za bardzo miał wyjście – chcąc polepszać relacje z regionem i budować wizerunek nowej, przyjaznej krajom regionu administracji Obamy nie mógł oficjalnie blokować rezolucji, którą popierała cała niemal hemisfera. Ostatecznie więc ją zaaprobował. Stany Zjednoczone jednak stoją na stanowisku, iż ewentualny powrót Kuby w szeregi OPA nie jest możliwy od zaraz, Hawana musi spełnić pewne warunki… Jakie – podobnie jak w przypadku embargo- chodzi o kwestie demokracji i praw człowieka.

Jak powiedziała sekretarz stanu Hilary Clinton, „Kuba może powrócić w przyszłości do OPA, jeśli OPA zdecyduje, że jej członkostwo spełnia cele i zasady organizacji, włącznie z demokracją i prawami człowieka (…) Przyszła decyzja… będzie zależeć od zaangażowania Kuby w wartości organizacji”. USA w ten sposób próbują udowodnić i bronić tezę, że ich polityka względem Hawany jest słuszna: dopóki Kuba nie rozpocznie demokratycznych reform, dopóty należy ją blokować/ograniczać/wykluczać celem wywarcia tak silnej presji, aż będzie zmuszona owe reformy wprowadzić. Polityka taka jest prowadzona on kilkudziesięciu lat i o jej skuteczności niewiele dobrego można powiedzieć…

USA są jednak atakowane nie tylko za zbyt wrogą, „zimnowojenną” politykę względem Kuby, lecz również z drugiej strony, za zbytnią ugodowość. Ten drugi rodzaj krytyki pochodzi od wewnątrz, od silnego lobby kubańsko-amerykańskiego, czyli uchodźców z wyspy (i ich potomków). Przedstawiciele tej grupy, Lincoln Diaz-Balart i Mario Diaz-Balart, zasiadający w Izbie Reprezentantów z ramienia Republikanów uznali ruch OPA za „akcję tworzącą groteskową i niezasłużoną zdradę uciskanych obywateli Kuby. (…) OPA to okropny wstyd”.

Obama musi lawirować między: 1) przemianami w Ameryce Łacińskiej i naciskiem krajów regionu na normalizację stosunków amerykańsko-kubańskich; 2) naciskiem całego świata na zaprzestanie blokady gospodarczej wyspy; 3) tradycją polityki amerykańskiej, jej dorobkiem, dobrym wizerunkiem; 4) naciskiem wpływowego lobby kubańsko-amerykańskiego. Póki co stosowana jest w relacjach z Hawaną polityka małych kroków, mająca na celu stopniowe zbliżanie do siebie obydwóch krajów poprzez małe ustępstwa to z jednej, to z drugiej strony. Zobaczymy czy będzie skuteczna i jaki będzie kolejny krok Waszyngtonu i Hawany.


0 comments on “Kuba odrzuca zaproszenie OPA.Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *