Chávez demagog

Kilka dni temu ciekawy post na swym blogu zamieścił tierralatina: Chcieli zabić Cháveza? Znowu? Jak nie trudno domyślić po tytule posta, tekst mówi o kolejnym, domniemanym zamachu na gospodarza pałacu prezydenckiego w Miraflores. Tym razem, zamach uniemożliwił wyjazd Chaveza na zaprzysiężenie nowego prezydenta Salwadoru, Mauricio Funesa. Jak słusznie zauważa autor, obecność Chaveza na tej uroczystości była dla niego po prostu niewygodna, gdyż lewicowy skąd inąd Funes bardziej zwraca się ku Luli i Obamie niż radykalnemu przywódcy Wenezueli.

Wśród wielu określeń, którymi można opisać Chaveza jest m.in. populista i demagog. Mówi, co chce, wiedząc, że mija się z prawdą. Ale nie prawda tu najważniejsza, tylko skutek. Skutek oskarżeń przeciwników politycznych – których w ostanim okresie było dużo – jest oczywisty: dyskredytacja w oczach wyborców. Skutek oskarżeń o planowane zamachy – syndrom oblężonej twierdzy. Umacniając w obywatelach Wenezueli teorię, iż „rewolucja boliwariańska” ma wszędzie wrogów odciąga ich uwagę od innych kwestii i jednoczy ich we wspólnym wsparciu dla Chaveza, jako lidera „rewolucji”.


0 comments on “Chávez demagogAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *