Meksyk – nowa strategia?

USA Today pisze o nowej taktyce władz meksykańskich w walce z narkobiznesem paraliżującym życie w kraju. Taktyką ową jest silne wzmocnienie obecności armii w regionach, gdzie przemoc wywoływana przez kartele narkotykowe przynosiła najwięcej ofiar. Póki co, poligonem doświadczalnym nowej taktyki jest Ciudad Juarez, gdzie w ostatnich latach zginęło najwięcej osób. Taktyka ta ma być zapożyczona z Iraku, gdzie wzmocnienie kontyngentu amerykańskiego o dodatkowych 30 000 żołnierzy w 2007 r. pomogło pozbyć się Al-Kaidy.

Taktyka ta i w Meksyku zdawała się sprawdzać – liczba ofiar spadła ze 150 w styczniu i 230 w lutym do „zaledwie” 22 w pierwszej połowie marca. Zdawała – gdyż w maju przemoc znowu wróciła do niechlubnego poziomu. Jak odpowiedział na to rząd Calderona? Wysłał do miasta kolejnych 1500 żołnierzy.

Pytanie zasadnicze brzmi: nawet jeśli uda się armii zdławić przemoc, jak będzie wyglądało życie w mieście, kiedy wojsko je już opuści? Kiedyś przecież trzeba będzie powrócić do „normalnej” egzystencji – co wtedy? Czy aby kartele nie przeczekają obecnego okresu i nie odrodzą się za jakiś czas ponownie? O tym przekonamy się dopiero, kiedy siły zbrojne powrócą do koszar. Władze mówią, że do tego czasu w mieście zaistnieje nowa, nieskorumpowana i lepiej wyszkolona policja… Oby tak się stało – i to jednak nie gwarantuje, że rekordy przemocy z 2008 r. nie powrócą.

Istotę rzeczy w trudnej walce z narkobiznesem w Meksyku trafnie precyzuje Victor Clark, dyrektor Binational Center for Human Rights w Tijuanie – doskonale oddając czemu ta wojna jest taka trudna:

„Widzę dwie wojny: widoczną i niewidoczną. Widoczna to ofiary, o których każdego dnia donoszą media, ale widoczna to tylko tania siła robocza. Niewidoczna to… biznes i politycy, którzy są prawdziwymi beneficjentami milionów, które generuje narkohandel. Armia nie przeprowadziła żadnej dogłębnej akcji wywiadowczej. Nie ważyli się dotknąć poziomu zorganizowanej przestępczości w Juarez”.

Wobec takich realiów, jeśli nic się nie zmieni, nowa taktyka władz, która obecnie przechodzi swój chrzest bojowy w Juarez na dłuższą metę nie ma szans powodzenia. Nie wystarczy pozbyć się z planszy pionków, trzeba usunąć gońców, wieże, a przede wszystkim królową i króla. A tego wydaje się, że nawet Calderón nie chce/nie może/boi się zrobić…

Ps. zdaje się, że wczoraj wdarł się jakiś chochlik w skrypt i były widoczne tylko linki – za co przepraszam. Już wszystko działa poprawnie (mam nadzieję).


0 comments on “Meksyk – nowa strategia?Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *