Honduras – kto do czego dąży?

A więc jednak – Manuel Zelaya wyleciał samolotem w drogę do Hondurasu. Co prawda, wbrew zapowiedziom – bez innych przywódców latynoamerykańskich (wcześniej była mowa, że będą mu towarzyszyć m.in. prezydent Argentyny, Kristina Kirchner, prezydent Ekwadoru, Rafael Correa, prezydent Paragwaju, Fernando Lugo czy sekretarz generalny  OPA, Jose Miguela Insulza) i bez orszaku mediów (z zapowiadanych 300 dziennikarzy z różnych krajów, towarzyszyło mu tylko kilku reporterów wenezuelskich), a tylko z najbliższymi współpracownikami – ale wyleciał. Wyleciał i … nie wylądował. Dlaczego? Dlatego, że wojsko na rozkaz (tymczasowych) władz Hondurasu zablokowało pas startowy pojazdami uniemożliwiając wylądowanie samolotowi niosącemu obalonego prezydenta.

Niedziela istotna była z jeszcze jednego powodu – padły pierwsze ofiary w tym konflikcie, co może doprowadzić do jego eskalacji. Zgodnie z apelem Zelayi, mimo blokad ustawionych przez wojsko, tysiące zwolenników obalonego prezydenta pojawiło się na lotnisku, aby wyrazić swoje dla niego poparcie. W starciach z wojskiem broniącym wstępu w bezpośrednie okolice lotniska jedna osoba zginęła, a co najmniej 30 zostało rannych. Ofiara umarła w wyniku postrzału kulą, co wskazuje, że policja i wojsko używały nie tylko gazu łzawiącego i pałek. Wiedząc, że zapowiadany powrót Zelayi może doprowadzić do wzrostu przemocy o odłożenie wizyty apelowali do niego sekretarz generalny  OPA, Jose Miguela Insulza i kardynał honduraski Oscar Rodríguez. Ten ostatni wskazywał, że może się to skończyć rozlewem krwi. Przewidując taki scenariusz z wizyty wycofali się szefowie innych państw, ale Zelaya poleciał.

Poleciał bo musiał. Obydwie strony konfliktu, aby odnieść sukces muszą realizować swoją strategię. Strategią Zelayi jest ciągłe wywieranie presji na rządzie Michelettiego, ciągła mobilizacja swoich zwolenników. W interesie obalonego prezydenta jest, aby w Hondurasie trwało i rosło napięcie – aż do takiego momentu, że sprawi, iż nowe władze będą musiały ustąpić; aby Honduras nie schodził z czołówek światowych gazet i opinia międzynarodowa o nim zapomniała. Zelaya – chcąc powrócić do władzy – nie może dopuścić, aby sprawa „rozeszła się po kościach” i – jak zauważa boz – aby „ludzie przestali skupiać się na jego walce z zamachem stanu i zaczęli myśleć o listopadowych (lub wcześniejszych) wyborach, które wskażą nowego, demokratycznie wybranego przywódcę„. Obalony prezydent zatem, choć mówi, że chce uniknąć eskalacji przemocy i prosi żołnierzy honduraskich o zaniechanie przemocy, sam ją prowokuje. Potwierdzeniem takiej taktyki, jest zapowiedź Zelayi, że choć w niedzielę nie udału mu się wylądować będzie próbował ponownie w poniedziałek lub wtorek.

Tak jak strategią Zelayi jest ciągłe podtrzymywanie konfliktu, tak rząd Michelettiego dąży do jego wyciszenia i uspokojenia sytuacji. W tym celu opóźnia, jak tylko może jakiekolwiek negocjacje i rozmowy. Pozornie będzie proponował porozumienie, aby sprawiać wrażenie postawy koncyliacyjnej, w rzeczywistości będzie to tylko gra na czas, gdyż stawiane przezeń warunki będą nie do przyjęcia przez drugą stronę. Jak pisze Greg Weeks, „Każdy kolejny dzień jest kolejnym, kiedy świat może stracić zainteresowanie i będzie mniej i mniej presji, aby kiedykolwiek dowieść zarzucane [Zelayi] czyny„. Wybory prezydenckie (być może przyspieszone) są tym, na co nowe władze w Tegucigalpie czekają, gdyż  wraz z nimi pojawi się nowa głowa państwa o pełnej legitymizacji.

Problem w tym, że najgorzej na tym wszystkim wychodzą zwykli Honduranie. Krajem codzienne wstrząsają demonstracje i starcia manifestantów z wojskiem, czy innymi demonstrantami, w wyniku których jest wiele rannych i można się spodziewać, że więcej osób podzieli losy 19-letniego Isisa Obeda Murillo… Nie wspominając o kilku milionach Honduran żyjących poniżej progu ubóstwa, a teraz borykających się nie tylko ze skutkami kryzysu gospodarczego, ale także blokady gospodarczej czy odcięcia pomocy zagranicznej…


4 comments on “Honduras – kto do czego dąży?Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *