Ultimatum Zelayi

Niezadowolony wolnym przebiegiem mediacji Manuel Zelaya wydał wczoraj oświadczenie, w którym stawia ultimatum rządowi Michelettiego. Owo ultimatum mówi, że jeśli do kolejnej tury rozmów (za ok. 1 tydzień) Zelaya nie zostanie przywrócony na stanowisko obecne władze w Tegucigalpie spotkają się z reperkusjami. Jakie miałyby to  być reperkusje już nie jest wspomniane bo i niewiele Zelaya może zrobić. Jedynym naprawdę kontrowersyjnym i zdecydowanym ruchem byłaby próba dostania się do Hondurasu, gdzie na czele swych zwolenników stanąłby w aktywnej walce o przywrócenie go na należną mu pozycję. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne – i dobrze, gdyż na pewno wiązałoby się z rozlewem krwi i kolejnymi ofiarami.

Bardziej możliwe, że w ten sposób Zelaya chce wywrzeć presję na Stanach Zjednoczonych, które wyraźnie wstrzymują się zdecydowanych kroków wobec rządu Michelettiego. Mimo że urzędnicy Departamentu Stanu powtarzają, iż za prawowitego prezydenta Hondurasu uznają tylko i wyłącznie Manuela Zelayę, to Waszyngton ciągle wstrzymuje się ze zdecydowanymi działaniami wobec władz w Tegucigalpie: odwołanie ambasadora, zawieszenie pomocy gospodarczej. Wobec braku takich działań ze strony Stanów Zjednoczonych, najważniejszego partnera Hondurasu, Michelettiemu łatwiej jest utrzymać się przy władzy. Niepokojący efekt jest taki, że OPA traci na wizerunku, gdyż jej działania są nieefektywne i znowu głos decydujący w przemianach politycznych w regionie należeć będzie do Białego Domu. Oby nie było to celem Departamentu Stanu od samego początku, gdyż wówczas możemy zapomnieć o nowym rozdziale w relacjach USA – Ameryka Łacińska…

Micheletti zgodnie z „taktyką odwlekania” oczywiście jest zadowolony z przedłużających się negocjacji, gdyż każdy kolejny dzień sprawia, że kwestia powrotu Manuela Zelayi coraz bardziej znika z pierwszego planu wydarzeń międzynarodowych i … w samym Hondurasie. Manifestacje zwolenników obalonego prezydenta liczą już nie tysiące (jak na początku), lecz setki osób. W poniedziałek zniesiona została godzina policyjna i wznowiona została działalność szkół. Dwie trzecie nauczycieli wróciło do szkół, podczas gdy 1/3 nie – dalej protestując przeciw wydarzeniom z 28 czerwca b.r. Przykłady te ilustrują fakt, iż wbrew chavistowskim zapewnieniom z każdym dniem sytuacja w kraju się uspokaja. Oznacza to szybką śmierć sprawy Zelayi, nie może więc dziwić, że stara się on zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić.

Swoją drogą dziwi niemrawa postawa Waszyngtonu… Jeśli Obama chce poprawić wizerunek Stanów Zjednoczonych w regionie, nie zaczyna dobrze… A postawa mediatora? Trudno posądzać Oscara Ariasa o sprzyjanie jednej czy drugiej stronie w konflikcie honduraskim. Wydaje się, że będąc w trudnej sytuacji stara się grać na czasie licząc, że powoli osiągnie „jakiś” kompromis. Problem w tym, że czas jest sprzymierzeńcem tylko jednej strony, i nie jest nią demokratycznie wybrany i niedemokratycznie obalony prezydent, Manuel Zelaya.


2 comments on “Ultimatum ZelayiAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *