Honduras – negocjacje

Mediator w kryzysie honduraskim, prezydent Kostaryki Óscar Arias oświadczył we czwartek, iż obydwie strony zgodziły się na kompromisowe rozwiązania. O jakich rozwiązaniach mowa?

1. całkowita amnestia dla obu stron;

2. utworzenie wspólnego „rządu jedności” składającego się z przedstawicieli obu stron konfliktu.

Co to oznacza? Po pierwsze, jak widać negocjacje jednak przynoszą jakieś efekty. Po drugie, Arias odrzucił propozycję Michelettiego (rezygnacja Michelletiego w zamian za nieprzywracanie Zelayi do władzy) i mówi, że nie będzie zgody bez powrotu Zelayi na stanowisko, ale…  obalony prezydent być może wróci z ograniczonymi uprawnieniami. Zelaya i jego zwolennicy oczywiście nie chcą się zgodzić na takie rozwiązanie – tym bardziej, że obecnie jest „ich czas”. Zewnętrzna i wewnętrzna presja na rządzie Michelettiego sprawiła, iż jest on obecnie na słabszej pozycji. Władze w Tegucigalpie jednak nie zamierzają ustąpić  i wytrwale stoją na stanowisku, że Zelaya nie może wrócić (co z ich punktu widzenia jest zrozumiałe). Sam Arias więc przyznaje, iż w kluczowej kwestii – powrocie Zelayi na stanowisko – obydwie strony zajmują odrębne stanowiska, co łatwo może doprowadzić do zerwania negocjacji.

Należy jeszcze zwrócić uwagę, że się osiągniety kompromis może być kontrowersyjny. Rząd jedności, brzmi jako ciekawe i mądre rozwiązanie, ale… Parlament jest w znacznej większości przeciwny Zelayi (nawet jego własna partia) – skąd mieliby pochodzić członkowie rządu jedności? Z parlamentu? Kto miałby ich zaakeptować? Parlament? Nie wróży to dobrze pozycji Zelayi w tym gremium. Chyba jedynym wyjściem jest odgórne ustalenie jego składu przez obydwie strony… Podobnie jednak jak parlament, tak i Sąd Najwyższy jest wrogo nastawiony względem obalonego prezydenta – czy te ciała też zostaną zmodyfikowane? Część dotychczasowych członków zostanie wymieniona na proprezydenckich? W świetle prawa nie jest to raczej możliwe.

Wygląda więc na to, że „rząd jedności” w rzeczywistości nie będzie rządził, a jedynie „trwał” – do czasu wyborów. Jego główne znaczenie leżałoby na płaszczyźnie wizerunku, poczucia sprawiedliwości i sprowadzałoby się do przywrócenia obalonego prezydenta. A że wszystkie instytucje są mu przeciwne, więc jego możliwości byłyby ograniczone. Dlaczego więc rząd Michelettiego nie chce dopuścić takiego scenariusza? Bo zniweczyłoby to wszystko, do czego dążyli. Najpierw łamią prawo i usuwają Zelayę, aby zaraz go przywrócić? Całkowita kompromitacja…

W koncepcji „rządu jedności” jest jeszcze jedna luka – może on stanowić precedens dla ewentualnych przyszłych zamachów stanu. Można to odczytać w ten sposób: jeśli jakieś wpływowe grupy w kraju chcą przejąć władzę wystarczy, że usuną prezydenta, przetrzymają przez jakiś czas presję m-wą i wewnętrzną, doprowadzą do negocjacji i zgodzą się na powrót głowy państwa pod warunkiem, że… znajdą się w rządzie (jedności).

Zelaya zapowiedział, że jeśli do kolejnej tury rozmów – która ma miejsce dziś – nie zostanie przywrócony na stanowisko, wróci do kraju i stanie na czele swoich zwolenników w walce o sprawiedliwość. Sam Arias stwierdził, że nie ma szans, aby ten warunek miał być spełniony. Patricia Rodas, minister spraw zagranicznych Zelayi twierdzi, że obalony prezydent zamierza spełnić swoje zapowiedzi i szykuje się do powrotu do kraju. Zelaya to potwierdza, dając czas negocjatorom do dziś do północy. Wkrótce zatem przekonamy się czy i w jaki sposób obalony prezydent wróci do kraju oraz jak będzie chciał odzyskać władzę…Być może Zelaya tylko umiejętnie rozgrywa karty, straszy i wywiera presję na rządzie Michelettiego. Być może jednak, jeśli ten się nie ugnie obalony prezydent naprawdę wróci do Hondurasu, a w tym wypadku nie można wykluczyć, że dojdzie do rozlewu krwi…

Ps. Co ciekawe, nie mówi się ostatnio o przyspieszeniu listopadowych wyborów prezydenckich, jako rozwiązaniu kryzysu. Wydaje się, że jest to wynikiem: a) dobrej obecnie „koniunktury” dla Zelayi, który zamierza ją wykorzystać do powrotu na należny mu urząd; b) dążeń środowiska m-ego, które „musi” przywrócić Zelayę, dając tym samym zdecydowany sygnał ostrzegawczy, że jakiekolwiek inne potencjalne próby zamachów stanu spotkają się ze zdecydowaną odpowiedzią;

EDIT: Mówi się. W propozycjach Ariasa jest mowa o przesunięciu wyborów z 29 listopada na ostatnią niedzielę października.


0 comments on “Honduras – negocjacjeAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *