Kartele meksykańskie – ekspansja za granicę

W ostatnich tygodniach w Meksyku ma miejsce kolejna eskalacja przemocy związana zwłaszcza z walką rządu z kartelem La Familia (o którym jeszcze napiszę) w zachodnim stanie Michoacan. Mimo kolejnych ofensyw rządowych kartele meksykańskie mają się dobrze i rozwijają powiązania poza granicami kraju w poszukiwaniu bezpośrednich dostawców oraz rynków zbytu – zupełnie jak dobrze działające przedsiębiorstwo.

Walka Bogoty z kartelami kolumbijskimi znacznie je osłabiła lub nawet doprowadziła do ich likwidacji, co w efekcie wzmocniło ich meksykańskie odpowiedniki. Kartele z Meksyku, które do niedawna zajmowały się tylko tranzytem kokainy między Kolumbią a USA, obecnie wchodzą na rynek kolumbijski dążąc do uzyskania bezpośredniego kontaktu z dostawcami koki. Kontaktują się z chłopami, hodowcami koki i oferują im gotówkę w zamian za zwiększenie areału upraw. Jak mówi szef policji w Kolumbii gen. Oscar Naranjo,

„Mamy dowody, iż Meksykanie siedzą w Medellin, siedzą w Cali, siedzą w Pereira, siedzą w Barranquilla”.

Dla każdego znającego choć trochę historię Kolumbii, Pablo Escobara i narkohandlu nazwy Medellin i Cali są symbolem największych swego czasu i najpotężniejszych karteli narkotykowych, a teraz na tereny te wchodzą gangi meksykańskie….

Pojawiają się one nie tylko w Kolumbii zresztą. Również w Peru (drugim największym producencie kokainy) od kilku lat notuje się zwiększoną aktywność przemytników z Meksyku. Odzwierciedlane jest to w większej ilości ich aresztowań, większej ilości przejmowanych narkotyków, ale i większej ilości ofiar porachunków gangsterskich.

Kolumbia i Peru to dostawcy kokainy. Meksyk jest też znaczącym producentem metaamfetaminy i jej największym dostawcą na rynek amerykański (szacunki DEA mówią o 80-90%). Narkotyk ten produkowany jest z pseudoefedryny i efedryny dostępnych w lekach sprowadzanych masowo m.in. z Indii i Chin. W poszukiwaniu tych półproduktów (w 2007 r. ich sprowadzanie do Meksyku zostało zakazane) kartele meksykańskie działają na rynkach innych krajów latynoamerykańskich: Argentyny, Brazylii, Gwatemali, Hondurasu, Peru.

W Argentynie np. import legalnej tam efedryny wzrósł z 5,5 tony w 2006 r. do 28,5 tony w 2007 r.!!! Nietrudno się domyślić, kto i w jakim celu zlecił zwiększenie importu tego środka… Innym przykładem jest  Honduras, gdzie w 2008 r. przechwycono 3,5 miliona tabletek pseudoefedryny oraz miało miejsce „tajemnicze zniknięcie” 2 milionów takich tabletek z transportu medycznego… Gwatemala leżąca między Kolumbią a Meksykiem była i jest nadal „strefą pogranicza” i jako taka jest miejscem walki o wpływy karteli meksykańskich i lokalnych (powiązanych czasem z kolumbijskimi). W ubiegłym roku minister spraw wewnętrznych Francisco Jose Jimenez stwierdził, iż Gwatemala stała się „mięsem w hamburgerze”. Potwierdzają to fakty: w marcu 2003 r. Juan Jose „Juancho” Leon, gwatemalski boss narkotykowy wraz z 10 współpracownikami został zabity przez konkurencyjny kartek meksykański; w listopadzie 2008 r. w wojnie gangów gwatemalskiego i meksykańskiego zabitych zostało 17 osób; na początku 2009 r. odkryto w Gwatemali obóz treningowy „Las Zetas”, specjalistycznej bojówki karteli The Gulf; w czerwcu 2009 r. odkryto  próbę przemytu 10 milionów tabletek pseudoefedryny.

Gwatemala to bezpośredni sąsiad Meksyku, obecność karteli tam jeszcze więc nie dziwi. Kolumbia – bezpośrednie źródło kokainy i też stosunkowo niedaleko. Argentyna – to już jest kawałek drogi (ponad 7300 km lotem ptaka), ale to jeszcze Ameryka Łacińska. Wiadomo, że od lat narkotyki latynoamerykańskie płyną do Europy (często przez Afrykę), ostatnio jednak meksykańskich przemytników aresztowano w … Malezji. W sumie Pacyfik nie jest już przeszkodą nie do przebycia…

Add to Google


1 comment on “Kartele meksykańskie – ekspansja za granicęAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *