Chavez znów atakuje cenzurą

Cenzura jest obecna na Kubie, ostatnio także w Hondurasie, a od lat wolność mediów ograniczana jest w Wenezueli. Do najbardziej znanych epizdów walki Hugo Chaveza z opozycyjnymi mediami należy m.in. nieodnowienie licencji na nadawanie opozycyjnej stacji telewizyjnej RCTV (Radio Caracas Televisión). Z innych kart tej niechlubnej historii: w maju 2009 r. lider „Rewolucji Bolivariańskiej” rozpoczął prześladowania opozycyjnej telewizji Globovisión. Kiedy działania te zostały skrytykowane przez ONZ i OPA, Chavez oskarżył te organizacja o stronniczość. Następnie prześladował zwolenników opozycyjnych mediów, którzy protestowali przeciw autokratycznej polityce rządu. Nie potraktował też miło największych pisarzy latynoamerykańskich protestujących przeciwko ograniczaniu wolności słowa, by później na opozycyjną Globovisión nałożyć grzywnę i grozić jej zamknięciem.

Od niedawna mamy kolejny etap walki Chaveza z wolnymi mediami. Prokurator Generalny Wenezueli, pani Luisa Ortega przedstawiła niedawno projekt ustawy o „przestępstwach medialnych” zezwalający na ograniczenie wolności mediów i wolności słowa (tutaj można zobaczyć jak Pani Ortega odczytuje i tłumaczy tekst ustawy). Ustawa stanowi niebezpieczny precedens i czytając niektóre jej zapisy, aż dziw bierze, jak można coś takiego proponować w majestacie prawa i to twierdząc, że dzieje się to w obronie niezależności mediów…

Według litery tej ustawy karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do czterech lat podlega m.in. każdy, kto rozpowszechnia informacje, które zagrażają „stabliności instytucji Państwa, pokojowi społecznemu, bezpieczeństwu i niezawisłości narodu, psychicznemu i moralnemu zdrowiu publicznemu, porządku publicznemu” etc. Takich pustych, bezsensownych haseł będących tylko przykrywką dla pozbycia się niezależnych mediów jest więcej. A wypadki z ostatnich miesięcy dotyczące telewizji Globovisión świadczą, iż nawet zbyt wczesne podanie zwykłych informacji (w tamtym przypadku o trzęsieniu ziemi), może być uznane za działalność wywrotową. Co istotne, ustawa mówi nie tylko o tradycyjnych mediach (radio, tv, prasa), ale również o Internecie. 

Nikomu chyba nie trzeba mówić, co oznacza ta ustawa dla wolnych mediów. Tłumaczenie Chaveza, że to jedyny sposób walki z „propagandą burżuazji” jest po prostu śmieszne i nie wytrzymuje żadnej krytyki. Kto nie dostrzega podstawowej sprzeczności takich działań z zasadami demokracji, ten… jest po prostu zaślepiony. Gdzie wolność słowa i gwarantujące ją wolność oraz pluralizm mediów? Główna latynoamerykańska orgaznizacja zrzeszająca przedstawicieli świata mediów, La Sociedad Interamericana de Prensa (SIP) niezwłocznie skrytykowała działania administracji wenezuelskiej uznając je (słusznie) za zamach na demokrację. 

Być może Hugo wykorzystuje chwilę, kiedy to Honduras przyciaga uwagę wszystkich w regionie i sprząta na swoim podwórku… W każdym razie nieodparcie nasuwa się jedna myśl: Chavez obrońcą demokracji? Śmieszne…

Add to Google


2 comments on “Chavez znów atakuje cenzurąAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *