Ech te bazy wojskowe…

I znowu przyczyną napięć w regionie są kwestie baz wojskowych i amerykańskich kontyngentów w nich stacjonujących… Ostatnio wspominałem o tym, jak to Uribe objeżdza kraje ameryki łacińskiej w celu przekonania ich przywódców do porozumienia kolumbijsko-amerykańskiego.

W skrócie:

  • Bogota podpisała z Waszyngtonem umowę, na mocy której USA mogą zwiększyć swój kontyngent wojskowy stacjonujący w Kolumbii z niecałych 300 do nie więcej niż 800 żołnierzy; dochodzi do tego 600 cywilinych pracowników w bazach (wszyscy oni posiadają immunitet chroniący ich przed oskarżeniami prokuratury kolumbijskiej); i jeszcze jedna istotna kwestia – zgodnie z tym porozumieniem USA będą mogły korzystać z większej ilości kolumbijskich baz wojskowych (7).
  • Kolumbia jest centralnym polem prowadzonej przez wiele lat amerykańskiej wojny z narkotykami. To tam więc Waszyngton chce umieścić centrum dowodzenia i zarządzania samolotami służącymi do „walki” z hodowcami i przemytnikami narkotyków. Stąd też potrzebne są bazy, gdzie samoloty mogłyby stacjonować i skąd byłoby w miarę blisko do penetrowanych obszarów.
  • Należy dodać, iż niedługo wygasa umowa o wynajem Amerykanom bazy Manta w Ekwadorze wypowiedziana przez władze ekwadorskie więc Biały Dom „musi” sobie jakoś zrekompensować słabnącą obecność w regionie – także militarną. 

Po ogłoszeniu tej umowy wiele krajów latynoamerykańskich zaprotestowało lub wyraziło swoje niezadowolenie. Największe oburzenie oczywiście ogarnęło Hugo Chaveza, który uznał to za zagrożenie dla bezpieczeństwa Wenezueli. Jak pisałem, Alvaro Uribe odbywa podróż po krajach regionu, chcąc przekonać liderów latynoamerykańskich do tej inicjatywy. W międzyczasie Hugo Chavez ostrzega przed wojną w Ameryca Południowej i stara się nakłonić UNASUR do podjęcia działań przeciwko porozumieniu kolumbijsko-amerykańskiemu. 

Sprawa „baz amerykańskich” przyciągnęła dużo uwagi, w związku z niechlubną przeszłością Białego Domu w Ameryce Łacińskiej wywołuje ona sporo kontrowersji. COHA (Council on Hemospheric Affairs) opublikowała dokument podsumowujący 10 lat Planu Kolumbia i podejmujący analizę obecnego porozumienia Bogoty i Waszyngtonu. Wskazuje w nim, że choć osiągnięto znaczące postępy w walce z narkobiznesem, ciągle daleko do ostatecznego sukcesu, a chroniczne  naruszanie praw człowieka jest ciemną stroną prowadzonej wojny z narkotykami. Ostatnie porozumienie tylko wzmocni aspekt militarny. Rachunek kosztów i strat może tu być ciężki do przełknięcia.

USA nie są jednak osamotnione we wspieraniu decyzji Uribe. Mimo pierwszych negatywnych reakcji, niedawno Hiszpania ogłosiła, swe poparcie dla porozumienia kolumbijsko-amerykańskiego. 

Add to Google


5 comments on “Ech te bazy wojskowe…Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *