Honduras – update 6

Wracając do tematu Hondurasu:

  • W związku z impasem w negocjacjach w zeszłym tygodniu pojawiła się nowa inicjatywa – znów z OPA. Delegacja jej członków miała się udać do Hondurasu, aby przekonać rząd Michelettiego do przywrócenia Manuela Zelayi na stanowisko. Początkowo Micheletti się zgodził, później odwołał swą decyzję (gdyż sekretarz generalny OPA, Insulza domagając się powrotu obalonego prezydenta „nie jest obiektywny”), by ostatecznie przystać się na tą propozycję, ale pod warunkiem, iż Insulza będzie obecny tylko jako obserwator. Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda tak, że w przyszłym tygodniu do Tegucigalpy ma przyjechać delegacja, w której skład oprócz Insulzy wchodzić mają ministrowie zagraniczni Argentyny, Dominikany, Jamajki, Kanady,  Kostaryki i Meksyku. Mają oni kontynuwać wysiłki Oscara Ariasa (który zachorował na grypę typu A H1N1) i doprowadzić do porozumienia – problem w tym, że cele obydwu stron rozbijają się o kwestię przywrócenia Manuela Zelayi na stanowisko i nie widać tu na horyzoncie możliwości zmian.
  • Rozwój wydarzeń potwierdz to, o czym kiedyś pisałem, Micheletti dąży do odwlekania i przedłużania jakichkolwiek decyzji tak, aby doczekać do listpadowych wyborów. Wskazuje na to również Greg Weeks i nawet prowadzi odliczanie
  • W samym Hondurasie tymczasem narasta fala protestów zwolenników Manuela Zelayi. We wtorek miała miejsce największa od początków lipca manifestacja w Hondurasie. Ponad 10 000 przeciwników zamachu stanu wyszło na ulice Tegucigalpy. Doszło do zamieszek, starć z policją, podpalania aut. Po tych wydarzeniach władze przywróciły (zlikwidowaną 31 lipca) godzinę policyjną, która obowiązuje obecnie do odwołania od 22.00 do 5.00 każdego dnia tygodnia. Mimo to następnego dnia miała miejsce kolejna manifestacja, szacowana na ok. 5000 uczestników. Ponownie doszło do zamieszek i siły bezpieczeństwa zareagowały gazem łzawiącym.
  • Na chwilę obecną bilans kryzysu wynosi przynajmniej kilka ofiar śmiertelnych, dziesiątki rannych i ponad 1000 osób aresztowanych.
  • Temat kryzysu honduraskiego pojawił się również na ostatnich szczytach regionalnych. Na szczycie państw północnoamerkyańskich Obama określił krytyków postawy USA wobec Hondurasu jako hipokryzję. Na szczycie UNASUR, Manuel Zelaya krytykował porozumienie amerykańsko-kolumbijskie odnośnie wykorzystawania kolumbijskich baz wojskowych oraz domagał się więcej zaangażowania i akcji ze stronu Waszyngtonu.
  • Można znaleźć i obrońców i krytyków postawy USA. Ci pierwsi wskazują na to, iż należy myśleć startegicznie i długookresowo. To, jak dziś zachowa się administracja Obamy będzie wyznacznikiem polityki Waszyngtonu wobec Ameryki Łacińskiej na nadchodzące lata. Stąd Obama nie chce interweniować w ten kryzys i odciąć się od polityki, z jakiej Stany Zjednoczone były znane w czasach „zimnej wojny”; chce, aby kraje latynoamerykańskie same rozwiązały problem, przy ewentualnym wsparciu Białego Domu. Problem w tym, że wszelkie restrykcje tych krajów będą nieskuteczne, jeśli takowych nie zastoują USA, gdyż to właśnie Waszyngton jest głównym partnerem gospodarczym Hondurasu. Kraje regionu wcale nie oczekują i nie chcą od Obamy interwencji, a jedynie dostosownia się do norm międzynarodowych i własnego prawa!!! Biały Dom ciągle wstrzymuje się z decyzją o uznaniu zamachu w Hondurasie za „zamach wojskowy”, co zgodnie z amerykańskiem prawem pociąga za sobą szereg skutków: odcięcie pomocy gospodarczej, ochłodzenie relacji dyplomatycznych. Choć niechęć do interwencji należy uznać za pozytyw, ogólne zachowanie administracji Obamy rozczarowuje. Odcięcie pomocy gospodarczej, odwołanie ambasodora i poważny sygnał dezaprobaty znacząco pomogłyby w rozwiązaniu kryzysu i przywróceniu legalnie wybranego prezydenta.
  • Abstrahując od krytyki USA należy zauważyć, iż kraje latynoamerykańskie również nie robią nic. Wszyscy tylko mówią i wskazują palcem – często ze wskazaniem winnego na Waszyngton, ale nikt nie podejmuje żadnych działań. Nawet Chavez nie robi nic, a jeśli już coś robi jest w tym nieskuteczny. Jak na mocarstwo regionalne i pretendenta do mocarstwa światowego, Brazylia jest bardzo mało widoczna. Lula obiecał pomoc, ale podobnie jak inne kraje tylko obiecał… obecnie Zelaya jest u niego w odwiedzinach, zobaczymy czy coś z tego wyniknie, czy tylko suche deklaracje, jak po wizycie w Meksyku. Ogólna konkluzja jest taka, że, podczas gdy wszyscy dużo mówią, nikt nie wykazuje chęci do aktywnego działania w celu przywrócenia porządku i obalonego prezydenta na stanowisko.

Add to Google


0 comments on “Honduras – update 6Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *