Honduras – kryzys trwa…, przemoc również.

Podczas gdy obóz prorządowy próbuje udowodnić tezę, iż zamach stanu z 28 czerwca nie był zamachem stanu, a legalnym przejęciem władzy w obronie pokoju i demokracji…

 …przemoc na ulicach Hondurasu nie słabnie:

Odnośnie tego drugiego filmiku jeszcze jedna rzecz. Wspominałem wcześniej o atakach nowych władz na media im przeciwne – wówczas nie miałem na myśli ataków dosłownych, lecz cenzurę i zamykanie nieprzychylnie nastawionych stacji. Ostatnio się to zmieniło… Organizacja Reporters Without Borders potępiła 2 dni temu ataki władz na opozycyjne media honduraskie, jakie miały miejsce w poprzednim tygodniu. Miały (i mają) miejsce przypadki zatrzymań i pobić dziennikarzy oraz agresji na siedziby mediów…

Legalnie wybrane, demokratyczne władze nie zachowują się w ten sposób…

 

Add to Google


22 comments on “Honduras – kryzys trwa…, przemoc również.Add yours →

  1. Widać cieżką pracę i szczerze trzymam kciuki .Nie urządza pan takiego głupiego show o Ameryce Łacińskiej jak Wojciech Cejrowski

  2. Dzięki.
    Co do p. Cejrowskiego – ciężko obok jego osoby przejść obojętnie, albo się go b. lubi, albo nienawidzi…. dla mnie plus jego programów na pewno jakiś jest – poszerza wiedzę o Ameryce Łacińskiej (i nie tylko). Czasem się myli, czasem jest kontrowersyjny…cóż…

  3. Hej,podoba mi sie Twoja stronka, czytam z ciekawoscia zwlaszcza artykuly dotyczace Ekwadoru,poniewaz z tego kraju pochodzi moj narzeczony.
    Trzymaj tak dalje i zycze powodzenia :)

  4. Hey. Dzięki. Postaram się zatem w najbliższej przyszłości zahaczyć o Ekwador w swoich wpisach :)

  5. No gratuluję puenty! Widać, że kolega ma umysł przesiąknięty głupawymi i infantylnymi sloganami.
    „Legalnie wybrane, demokratyczne władze nie zachowują się w ten sposób” – brakuje jeszcze, aby pan zasalutował do amerykańskiej flagi.
    Oczywiście, że „Legalnie wybrane, demokratyczne” władze mogą zachowywać się tak samo albo jeszcze gorzej co pokazuje, nie szukając daleko, przykład kumpla pana Zelayi – Hugo Chaveza.
    A co do legalności przewrotu. No cóż, jeśli były prezydent wielokrotnie łamał konstytucje nic sobie z tego robiąc, to co niby mieli robić inni oficjele, aby ochronić kraj przed otwartą dyktaturą i komunizmem??
    Wsadzili do samolotu tego lewackiego oszołoma, dali bilet w jedną stronę i dobrze zrobili. Chwała im za to!!!

  6. Demokratyczne władze nie zamykają opozycyjnych mediów, nie aresztują demonstrantów, nie używają armii do porachunków z prezydentem. Nie rozumiem, co to ma do amerykańskiej flagi… ja akurat krytykowałem Waszyngton za zbyt mało zdecydowaną postawę i przyzwolenie na działalność rządu Michelettiego…
    Hugo Chavez nie rządzi w demokratyczny sposób – o czym niejednokrotnie pisałem. Jeśli go ktoś uważa za przykład zachowania, lub usprawiedliwia czyjeś działanie argumentując „bo robi tak samo Chavez” to mogę jedynie współczuć.
    Co do legalności przewrotu – skoro prezydent łamał prawo to oznacza to, że inne organy państwa też mogą łamać prawo? śmieszne. Co mogli zrobić? Mogli przedstawić mu zarzuty i postawić przed sądem. Jeśli udowodniliby mu winę, mogli go usunąć ze stanowiska. Proste. Chyba tak powinien wyglądać normalny tok zdarzeń, prawda? Nikt nie miałby wówczas żadnych wątpliwości, że Zelaya jest winny i nie byłoby żadnego kryzysu, nie ginęliby niewinni demonstranci, setki innych nie byłyby rannych etc… Decyzja Sądu Najwyższego zresztą mówiła tylko o zatrzymaniu Zelayi. Dowódzców wojskowych trochę „poniosło” i łamiąc prawo zmusili go do opuszczenia kraju. Rozumiem, że można mieć „prawicowe skłonności”, ale nie powinno to zaślepiać do tego stopnia, aby każdego „lewaka” uznawać z definicji za „oszołoma”… – to raz. A dwa, niejedokrotnie potępiałem działania Zelayi, który łamał prawo. Dużo gorsze jednak było to, co zrobili jego przeciwnicy i zbyt podobne do tragicznej historii przewrotów stanu z minionych dekad.

  7. Ależ Szanowny Panie tępienie opozycji może być jak najbardziej demokratyczne, pod warunkiem, że popiera to większość ludu. Demokracja to po grecku „rządu ludu” i nic więcej! Zmienianie znaczenia słów, tak aby nam pasowały to chyba praktyki znane 1984, nieprawdaż??
    Ostatecznie w Europie zakazuje sie np. istnienia partii nazistowskich (nie twierdzę, że niesłusznie) i nikt nie twierdzi, że to niedemokratyczne.
    Poza tym to, czy władze zostały legalnie wybrane nie ma już zupełnie nic do rzeczy – Hitlera i Chavez wybrano jak najbardziej legalnie.
    Ale OK. Załóżmy, że stopień demokratyczności mierzy się po stosunku do opozycji (wnioskuję, że Pan tak uważa). Z tego założenia i na podstawie tego co Pan napisał, można wnioskować, że właśnie rząd pana Michelettiego to championi demokracji!!
    Otóż Pan, demokrata, domaga się, że Zelayę należało postawić przed trybunałem stanu. Natomiast obecny rząd Hondurasu postąpił wręcz wspaniałomyślnie – wyrzucili Zelayę z kraju i zapowiedzieli, że jeśli wróci to postawią go w stan oskarżenia o łamanie konstytucji! A zatem dali mu wolność wyboru – pozostać na wygnaniu, albo zostać zostać osądzonym i najprawdopodobniej skazanym?? No tak, czy nie?? ;]

    „Mogli przedstawić mu zarzuty i postawić przed sądem. Jeśli udowodniliby mu winę, mogli go usunąć ze stanowiska.(…) Nikt nie miałby wówczas żadnych wątpliwości, że Zelaya jest winny i nie byłoby żadnego kryzysu, nie ginęliby niewinni demonstranci, setki innych nie byłyby rannych etc.”

    Widzę, że trafiłem na miłośnika kart tarota, skoro to wszystko Pan wie. Ja znając tyle o ile realia Ameryki Łacińskiej spekuluję, że byłoby wręcz odwrotnie, no ale skoro Pan wie, że tak nie byłoby to pewnie tak nie byłoby.

    „nie powinno to zaślepiać do tego stopnia, aby każdego “lewaka” uznawać z definicji za “oszołoma””
    Możliwe, że to prawda, jednak z mojego poprzedniego wpisu nic takiego nie wynikało. Radzę poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem.
    Pozdrawiam

  8. Tępienie opozycji nie jest demokratyczne. Czym innym jest etymologia słowa „demokracja”, a czym innym jest to, co jest obecnie uznawane za standardy demokratycznego praństwa. Tępienie opozycji na pewno w takich standardach się nie mieści. I to Pan próbuje manipulować słowem. Wybrane legalnie – znaczy dużo. I fakt, że Hitler czy Chavez zostali wybrani legalnie nie ma nic do rzeczy. Legalna wygrana w wyborach jest podstawą rządzenia w państwach uznawanych ze demokratyczne. Wcale nie definiowałem, iż „stopień demokratyczności mierzy się po stosunku do opozycji” – znów próbuje Pan manipulować. Proszę jeszcze wyjaśnić – na jakiej zasadzie rząd Michelettiego to „championi demokracji”? Szczególnie poproszę wskazać, na podstawie których moich wypowiedzi takie wnioski Pan wysnuł :) zapowiada się ciekawa historia :) Nie tylko obalili legalnie wybranego prezydenta, ale właśnie pozbawili go podstawowych praw: prawa do obrony przed sądem; prawa pozostawania na terytorium swojego kraju (gwarantowanego przez konstytucję Hondurasu) łamiąc tym samym prawo i zapisy ustawy zasadniczej. I nie – myli się Pan mówiąc, iż dali mu wybór – pozbawili go wyboru zmuszając do opuszczenia kraju i nie pozwalając na jego powrót. No ale skoro Pan stoi na stanowisku, iż skoro prezydent złamał prawo to inne organy państwa też mogą („No cóż, jeśli były prezydent wielokrotnie łamał konstytucje nic sobie z tego robiąc, to co niby mieli robić inni oficjele, aby ochronić kraj przed otwartą dyktaturą i komunizmem??) to o czym w ogóle jest rozmowa… A co do wróżenia, to Pan pierwszy atakuje tezą, że Zelaya niechybnie wprowadziłby w Hondurasie otwartą dytkaturę i komunizm… więc nie było innej siły tylko, trzeba było go obalić :) to tylko domysły. Jeśli są tylko domysły, a nie dowody, to gdzie normalny porządek prawny? Jeśli są dowody, czemu Zelaya nie został postawiony przed sądem?

  9. To co obecnie jest uznawane (bezosobowo) za „standardy demokratycznego państwa” zostało wymyślone przez czerwonych (albo bardziej różowych), podane masom jako prawdę objawioną i jest tożsame z zasadą – jak wybiorą naszych to jest demokracja jak nie naszych – to wypaczenie, osłabienie demokracji.
    Mówiąc po ludzku to co telewizornia nazywa demokratyczny, równie dobrze możnaby zastąpić słowem socjalistyczny. Np.: nie daleko szukając niemiecki szef MSZ-u powiedział po wyborze Obamy, że teraz w USA „umocni się demokracja”. ;] Bez komentarza ;]

    A wracając do Hondurasu to po pierwsze:
    z tego co wiem honduraska konstytucja nie określała jasno jak dokładnie powinna wyglądać procedura usunięcia prezydenta ze stanowiska w wypadku, gdy jawnie i z premedytacją łamie on konstytucję.
    po drugie:
    Władze Hondurasu nie zabroniły powrotu Pana Zelayi do kraju – w zasadzie to niby jak miałyby to zrobić??. Powiedziały jedynie, że jeśli wróci on to zostanie postawiony przed sądem i zapewne skazany na (o ile dobrze pamiętam) 10 lat więzienia. Także gdyby panu Zelayi tak bardzo przeszkadzało to, że został wyrzucony, a nie osądzony to nie uciekałby do Nikaragui po 30 minutach przebywania na terytorium Hondurasu – ściślej mówiąc na przejściu granicznym gdzieś tam.
    po trzecie:
    Teraz pan Zelaya na prawdę może mieć problem, gdyż teraz rząd Hondurasu może mu przedstawić nie tylko zarzuty łamania konstytucji, ale co gorsza zdrady stanu. Kto jeździ teraz po krajach Ameryki Łacińskiej (i Północnej) i nawołuje do „pokojowej interwencji” w Hondurasie?? – interwencji jadącej najlepiej na gąsienicach wenezuelskich czołgów. W poważnych krajach za coś takiego dawniej był stryczek – ale nie wiem co dokładnie przewiduje za to konstytucja Hondurasu…
    po czwarte:
    Cała awantura z Hondurasem polega na tym, że wielkie mocarstwa walczą o wpływy w Ameryce Łacińskiej. I problem polega na tym, że region ten jest mocno „zsocjalizowany”, a ponadto główny nurt tamtejszej klasy politycznej – postawił sobie za cel wywalenia stamtąd jankesów i ich wpływów- podobnie jest zresztą w Europie. Jednym słowem mamy teraz dość ostrą walkę o wpływy między USA, UE, Rosją, Chinami i może z Brazylią, które próbuje przymierzać się do roli regionalnego mocarstwa. Do tego należy dodać, że prawie wszystkie państwa regionu ostro potępiły przewrót. Dlatego jeśli teraz UE bądź USA tak biadolą nad mieszkańcami Hondurasu, to nie dlatego, że ich los coś ich obchodzi, ale właśnie dlatego, żeby nie narazić się zbytnio latynoskiej klasie politycznej.

    I teraz Pan swoją postawą, słuchając zapewne różnych komunistycznych stacji typu BBC bądź innych lewackich profesorków siedzących sobie na ciepłych posadkach w Nowym Yorku czy Madrycie, wspieranych do tego przez prowadzące cyniczną grę rządy mocarstw, skrywaną za bredniami o obronie demokracji (dla której największym zagrożeniem i tak był przecież poprzedni prezydent) fantastycznie wpisuje się w dyskurs tzw. „pożytecznego idioty”.

    Prezydent Zelaya został obalony legalnie, bo konstytucja przewiduje usunięcie prezydenta z urzędu, kiedy jawnie gwałci on konstytucje. Czy legalne było wsadzenie na pokład samolotu – nie wiem, bo nie znam tak dobrze tamtejszego prawa. Ale był akt miłosierdzia, bo jeśli panu Zelayi tak przeszkadza jak Panu, że nie został osądzony, to przecież wystarczy mu, że wróci do swego kraju na dłużej niż 30 minut.

  10. Czy nie zgadza się Pan z tezą, że każdy oskarżony o złamanie prawa powinien stanąć przed sądem i mieć proces (a w nim prawo do obrony), w trakcie którego wina musi zostać mu udowodniona zanim zostanie skazany?
    Na mój zarzut, że prześladowanie opozycji nie mieści się w standardach demokratycznego państwa, Pan odpowiada, iż te standardy „zostały wymyślone przez czerwonych … i podane masom”… przynajmniej się uśmiałem :) podobnie zresztą jak np. przy stwierdzeniu o komunistycznej BBC.
    Po pierwsze, myli Pan podstawowe pojęcia. Czym innym jest system rządów, gdzie rozróżnia się systemy demokratyczny, totalitarny i autorytarny, a czym innym ideologia – np. socjalizm. Nie można tych pojęć używać jako równoległych. Mogą być demokracje, gdzie rządzą socjaliści i totalitaryzmy, gdzie żądzą socjaliści. Po drugie, zgadza się, konstytucja nie określa jasno procedur odusnięcia od władzy prezydenta. Po trzecie, już tłumaczę, jak obecne władze zabroniły Zelayi powrotu do kraju: najpierw blokując pas startowy różnego rodzaju pojazdami i obstawiając lotnisko wojskiem, kiedy próbował wrócić samolotem do kraju; potem ustawiając na granicy z Nikaraguą blokadę wojskową. Po czwarte, oczywiście, że wchodzą w grę interesy aktorów zewnętrznych – tak samo, jak i wewnętrznych. Lokalne elity bały się utraty wpływów pod rządami Zelayi, który proponował socjalistyczne reformy (w kraju gdzie 2/3 ludności żyje poniżej poziomu obóstwa) – ciekawe, że o tym Pan nie wspomina. Po piąte, jakby znał Pan choć trochę historię Ameryki Łacińskiej, wiedziałby Pan, że obalenie Zelayi przy pomocy wojska było dużo gorsze, niż to, co robił Zelaya. Nie ma Pan widocznie pojęcia co oznacza dla regionu – w tym Hondurasu – wydarzenie, kiedy wojsko wbiega do pałacu prezydenckiego i siłą wyciąga zeń legalnie wybraną głowę państwa. A co do konsytytucji Hondurasu – na blogu znajdzie Pan do niej linki. Art. 81 i 102 gwarantują możliwość pozostawania na terytorium własnego kraju i zakaz deportacji. Radzę poczytać. I proszę nie pleść andronów o miłosierdziu. Zelaya został arbitralnie oskarżony i osądzony, bez udowodnienia win i bez możliwości obrony. A Pan mówi o „legalnym” odsunięciu od władzy. Co tam, że wojsko (zamiast policji czy prokuratury) wtargnęło o świcie do pałacu prezydenckiego i zmusiło prezydenta do opuszczenia kraju. Co tam, że wszystkie kraju regionu uznały to za zamach stanu. Nieważne, że zrobiły to nie tylko lewicowe Wenezuela czy Boliwia, ale też prawicowe Kolumbia i Meksyk. Nieważne, że to samo uczyniły kraje europejskie, ONZ i OPA. Pan może dalej wierzyć, że było to „legalne” usunięcie przez władze, które teraz wprowadzają godzinę policyjną i zamykają opozycyjne media.
    Ciekawe pozostaje jeszcze, dlaczego usunięto Zelayę. Pan mówi, że wprowadziłby komunizm – jakieś dowody? Bezpośrednio po zamachu stanu argumetowano, że Zelaya dążył do reelekcji i na pewno wprowadził rządy a’la Chavez. Ciekawe, że upubliczniony później akt oskarżenia wcale nie na tym się opiera… Nie porusza Pan kwestii łamania prawa przez inne organy państwa – za to o samym Zelayi nie zapomniał Pan wspomnieć. Skoro inne władze mają za złe prezydentowi, że ten łamie prawo, same powinny chyba je uszanować? … Kończąc tą dyskusję podsumuję: Zelaya powinien zostać oskarżony i postawiony przed sądem. Byłyby dowody – byłby skazany i usunięty ze stanowiska. Nie byłoby dowodów – rządziłby dalej.

  11. Ufff,
    Napiszę tak: w 1968 r. Związek Radziecki stwierdził, że w zaprzyjaźnionym kraju socjalistycznym – Czechosłowacji, socjalizm jest zagrożony (i zagrożona jest demokracja ludowa!)i dlatego należy udzielić narodowi Czechosłowackiemu „bratniej pomocy”.
    Wie Pan, ja, w przeciwieństwie do Pana, bardzo bym nie chciał, aby ta praktyka wróciła, tyle że tym razem w imię „standardów demokracji”.

    Co do BBC – niepotrzebnie się Pan śmiał, bo w kręgach brytyjskich konserwatystów BBC określa się jako „lewacką” i „komunistyczną”, w każdym razie coś jeszcze gorszego od naszej WSI 24 vel. TVN 24.

    No niestety, ale te tzw. „standardy demokracji” właśnie zostały wymyślone przez różowych i generalnie oznaczają właśnie socjalizm – społeczny i gospodarczy np. taki jak panuje teraz w europie ;]. Zwykle „standardy demokracji” mają tyle wspólnego z demokracją (tą prawdziwą) co krzesło z krzesłem elektrycznym, tzn. coś mają, ale w zasadzie jak się bliżej przyjrzeć to sens tego jest nieco inny ;]. Zresztą o ile pamiętam demokracja ludowa też była demokracją ;] – tyle, że demol został wymyślony przez czerwonych, a „standardy…” przez różowych.
    Oczywiście, że socjalizm może panować w ustroju demokratycznym (w prawdziwym znaczeniu tego słowa) jak i autorytarnym. Natomiast to nie zmienia faktu, że to co dzisiaj mainstreamowo nazywa „demokracją” jest właśnie tym czym napisałem. Tak jak w tym przykładzie z Obamą i niemieckim Ministrem Spraw Zagranicznych.

    Co do kwestii Hondurasu. Pan Micheletti ani mi brat, ani swat, natomiast nie można powiedzieć, że Zelaya został usunięty z urzędu bezpodstawnie. Z tego co pamiętam to sprzeciwił się wyrokowi trybunału konstytucyjnego co do tego niesławnego referendum. Wtargnął siłą wraz z setkami zwolenników do bazy wojskowej skąd załadowali urny wyborcze na ciężarówki i wywieźli, aby zorganizować nielegalne referendum. Z tego co czytałem było to złamanie konstytucji, choć prawdą jest, że zarzuty jakie mu na razie przedstawili nie obejmują tego. Natomiast oczywiście podejrzenie, że Pan Zelaya chciał wprowadzić komunizm/nazizm/satanizm samo w sobie nie było podstawą do usunięcia go z urzędu.

    Natomiast niech Pan nie piszę, że Zelaya nie może wrócić do Hondurasu, ponieważ uniemożliwiają mu to władze Hondurasu. Po raz dziesiąty powtórzę, że może wrócić (mało tego przecież wrócił!!!, choć zaraz potem uciekł) tylko, że jeśli wróci to zostanie OSĄDZONY. I po raz ósmy powtórzę, że jeśli Pan Zelaya na prawdę czuje się pokrzywdzony,że nie został osądzony, to nic, na prawdę nic, nie mu stoi na przeszkodzie, aby to zmienić!!!

    A co do opinii międzynarodowej, to nie sądzę, aby UE czy USA zatrudniły specjalistów od prawa honduraskiego, którzy rozwikłaliby kwestie czy „zamach” był zgodny czy nie był zgodny z prawem tego kraju. Sądzę raczej, że zatrudnili ekspertów pt.: jeśli zrobimy tak, to mamy szanse wzmocnić/utrzymać/osłabić naszą pozycję polityczną w kraju A, B i D. Na ten temat mógłbym napisać trochę więcej i bardziej naukowo, ale chyba nie mam tyle czasu, zresztą i tak nikt by tego nie przeczytał.

    Konkluzja:
    Wiara w to, że mocarstwa troszczą się o „standardy demokracji” wśród Hondurańczyków(??) jest całkowicie analogiczna do wiary w to, że kraje socjalistyczne z ZSRR na czele troszczyły się o to, aby naród Czechosłowacki nie został pozbawiony takiego szczęścia jak „demokracja ludowa”. Zresztą z tego co wiem, to większość mieszkańców Hondurasu poparła przewrót (choć dane te oczywiście mogą być zafałszowane), jednak jak przejrzałem fora internetowe to spotkałem się z samymi opiniami, które mogą potwierdzać tą tezę.

  12. :) zniosę dużo różnych „ciekawych” skądinąd stwierdzeń – i o komunistycznej BBC, i o TVN, i o każdej innej stacji :) i o czerwonych i różowych, którzy wszystko wymyślili… ale proszę nie mówić, że demokracje ludowe były demokracjami – ktoś jeszcze może w to uwierzy…. co do Hondurasu – nie będę powtarzał tego, co już pisałem, podkreślę tylko jedno: nie chodzi o pobudki, jakimi kierują się mocarstwa, chodzi o znaczenie, jakie dla regionu i samego Hondurasu ma obalenie przy użyciu wojska legalnie rządzącego, wybranego w wolnych wyborach prezydenta. Tyle.

  13. Demokracje ludowe nie były demokracjami. Natomiast jeśli dziś ktoś opowiada, że współczesna demokrocja nie może istnieć bez przymusu ubezpieczeń, bez przymusowej szkolnictwa z programem ustalanym przez rząd, bez parytety leworęcznych w parlamencie itd. (no taki jest dyskurs ludzi broniących w ich rozumieniu demokracji) to również to o czym mówi nie jeest demokracją.

    Przykro mi bardzo, jeśli ten incydent popsuł regionowi statystyki, ale myślę, że mieszkańców Hondurasu to akurat obchodzi najmniej.

    Mam nadzieję, że bez względu na wszystko Honduras uniknie losu Czechosłowacji z 1968 roku i bratnie państwa nie zechcą zrobić dobrze na siłę Hondurańczykom.

  14. Proszę pogrzebać troche bardziej w internecie. Dowie się Pan wówczas, iż większość Honduran jest przeciwko obaleniu Zelayi. O „statystykach” nawet nie chce dyskutować, bo widzę, że Pan uparcie chce widzieć tylko jedną stronę medalu, zupełnie ingnorując rzeczy ważniejsze.

  15. Podobnie jak już wcześniej napisałem, uważam że w zasadzie żaden z tych sondaży nie można uważać za wiarygodny. Natomiast ja akurat znalazłem wiadomość (kiedyś tam) na brazylijskim portalu, chyba na estadao, że jest dokładnie na odwrót, ale możliwe, że to propaganda.
    Cóż za parę miesięcy będą wybory i lud będzie mógł wybrać sobie kolejnego patałacha. :)

  16. Pytanie jeszcze jak będą wyglądać wybory – czy będą uczciwe – i czy nowy prezydent zostanie uznany przez społeczność międzynarodową… kraje UNASUR zapowiedziały, że nie uznają nowej głowy państwa wyłonionej w wyborach przeprowadzanych pod nadzorem rządu Michelettiego.

  17. Zelayi kadencja, o ile pamiętam, skończyłaby się za około rok. Także, jeśli się do tego czasu nie zmieni, to myślę, że prędzej czy później opinia międzynarodowa uzna tego kto tam będzie rządził.
    W wypadku, gdyby mieli wybrać sobie drugiego Chaveza, to byłoby dla nich lepiej, aby w ogóle nie organizowali wyborów.

  18. A Panu radzę się zająć na blogu np. kolejnymi postępami socjalizmu jakie serwuje swojemu krajowi właśnie Chavez. Będzie to o wiele ciekawsze niż pastwienie się nad tym nieszczęsnym „przewrocikiem”, który na dodatek miał symptomy legalności. A jeśli weźmiemy pod uwagę kogo usunięto z urzędu to już w ogóle nie ma powodów do żałoby. Zresztą jak na warunki południowoamerykańskie to ten „przewrót” i tak ma bardzo łagodny i humanitarny przebieg.

  19. Pan pozwoli, że to samo Honduranie wybiorą, co będzie dla nich lepsze – niekoniecznie to, co Pan uważa, że takie będzie… Podobnie Pan pozwoli, że sam będę wybierał tamety na mój blog… po tym, co Pan piszę widzę, że jednak nie wie Pan, jak bardzo i dlaczego aż tak „przewrocik” w Hondurasie jest ważny dla Ameryki Łacińskiej. Wszystko Pan wpisuje w jakąś swoją ideologię – i tam, gdzie lewica, socjalism czy „czerwoni” – to jest złe, trzeba to tępić i o tym tylko pisać. Ja piszę o tym, co ja uznaję za stosowne i istotne – bez względu na ideologie.

  20. Ludzie w wyborach nie zawsze wybierają to co dla na nich dłuższą metę dobre. Gdyby było inaczej nigdy nie wybrano by Hitlera, Chaveza, Roberta Mugabe albo innych jegomościów. Powiem więcej ludzie częściej wybierają głupiej niż mądrzej.
    Jest to prawda powszechnie znana, dlatego np. lewica europejska ukuła taki termin, że demokracja jest wtedy, kiedy ludzie głosują na tych, którzy nam odpowiadają. :) Radzę lepiej zapoznać się z dziełami śp. prof. Geremka. :) Ale to tak „by the way”.
    Sprawa Hondurasu oczywiście jakąś wagę ma, ale bez przesady. Przedstawianie zamieszek w Hondurasie jako kataklizmu, który spadł na Amerykę, w sytuacji, gdy w Meksyku trwa wojna krwawa wojna z kartelami, w Brazylii w favelach codziennie toczą się walki z policją przy CKM-ów i RPG-ów, w Kolumbii w zasadzie ciągle trwa wojna domowa, Chavez nacjonalizuje wszystko co na drzewo nie ucieka itd. itd., jest, że jak to się mówi „żałowaniem róż kiedy płoną lasy”.

    Ale to oczywiście pański blog, więc zrobi Pan jak uważa. Ja tylko radzę. :)

  21. Po pierwsze, rzecz w tym, żeby wybierali tak, jak chcieli – od tego jest wolność wyboru. To, że ludzie błądzą, mylą się jest normalne, wpisane w naturę człowieka. Po drugie, raczy Pan wybaczyć, ale wątpię, aby Pan wiedział lepiej, jak mają Honduranie głosować i co będzie dla nich lepsze :) Po trzecie, jeśli ktoś miałby decydować odgórnie, co będzie najlepsze dla danego kraju – bo przecież ludzie wybierają często źle – byłoby jeszcze gorzej. Niestety, nikt lepszego systemu nie wymyślił niż wybieranie głowy państwa/rządu w drodze ogólnych wyborów. Reasumując, to co Pan pisze nie ma nic do rzeczy – niech pozostawi Pan Honduranom kwestię decyzji o przyszłości ich własnego kraju, a nie uzurpuje sobie prawo do stwierdzania, że jak wybiorą tak, to będzie dobrze, ale jak wybiorą tak, to będzie dla nich źle. Tutaj kieruje się Pan swoją ideologią i punktem widzenia…
    Różnimy się w kwestii podejścia do kryzysu honduraskiego i jego wagi… tyle. Zamach stanu w Hondurasie jest dla mnie jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich miesięcy w regionie, a piszę o tym, co mnie ciekawi i co uznaję za ważne.

  22. No jasne, że kieruję się swoją ideologią i punktem widzenia. Każdy się kieruje swoim punktem widzenia, bo taka jest definicja własnego punktu widzenia.

    Co do demokracji – jest na właśnie odwrót niż Pan pisze. Ja jako człowiek, który nigdy nie był w Hondurasie jestem pewien, że gdyby wybrali sobie na prezydenta Hugo Chaveza to byłoby dla nich źle bo widzę co się dzieje w Wenezueli (w której w zasadzie też nie byłem :) ).
    Natomiast paradoksalnie z punktu widzenia przeciętnego Hondurańczyka temat może być rozmydlony przez problemy typu: jeśli wybiorę kandydata A to dostanę x peso (czy co oni tam mają) dopłaty do każdego hektara uprawy kukurydzy, w zamian zapłacę wyższy podatek (na szczęście sąsiad jeszcze wyższy), ale za to dostanę zniżkę od państwa za przejazdy autobusem itd. itd.. Zwykli wyborcy koncentrują się na nie istotnych detalach, natomiast nie widzą tego co na prawdę ważne. To znaczy np.: w tym wypadku, tym że tak na prawdę rząd pozbawi ich realnej władzy tzn. pieniędzy. Tak, to właśnie dzięki pieniądzom w rękach obywateli (i w cale nie chodzi o tych najbogatszych, których jest niewielki procent) rynek dostosowuje się do ich potrzeb, a zatem spełnia ich żądania. A poza tym, chyba o tragicznych konsekwencjach centralnego planowania chyba nie muszę się rozpisywać.

    Żaden ustrój nie załatwi z miejsca raju na ziemi, ale monarchie konstytucyjne miały tą przewagę nad demokracją, że w kraju był przynajmniej ktoś kto patrzył trochę dalej niż przez pryzmat pt.: jak się utrzymać przy władzy przez następne cztery lata (i nakraść do tego najlepiej) wedle zasady po nas choćby potop. Poza tym w demokracji biedni zawsze przegłosują bogatych, aby ci funddneli im jakiś socjal, a bogaci korzystając z tego, że władzy w praktyce nikt nie kontroluje i nie zależy jej na długofalowym rozwoju państwa, będą zamykać dostęp do rynku na którym już funkcjonują – co doskonale widać w Europie – nie wiem czy Pan wie, ale w ciągu ostatniego pół wiecza 50-tka najbogatszych nazwisk Szwecji w zasadzie nie zmieniła się :).

    W Polsce dziś w zasadzie jest podobny system, tyle że wzbogacony o smrodek, który ciągnie się po PRL-u w postaci byłych i obecnych służb specjalnych, których ludzie ciągle mają wpływ na życie gospodarcze właśnie poprzez moc urzędowego wydawania reglamentacji, koncesji itd. itd. – ale to już temat na inną rozmowę.

    Szwecja oczywiście akurat monarchią konstytucyjną jest, ale umówmy że w praktyce jest demokracją. :)
    I proszę nie mylić monarchii z feudalizmem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *