W kwietniu władze meksykańskie mówiły o spadku przemocy w ich kraju. Już wtedy pisałem, że są to zbyt daleko wysunięte wnioski. W maju pojawiły się statystyki porównawcze, z których wynikało, że ilość zabójstw dokonywanych przez meksykański narkobiznes spada, lecz i tak jest większa niż w tych samych miesiącach 2008 r. Przypomnieć warto, że ubiegły rok był jak dotąd najgorszy pod względem przemocy. Liczba ofiar wyniosła wówczas ponad 5600 osób i była ponad dwukrotnie większa niż w roku 2007.
Jak pisał dziennik El Universal, w tym roku już na początku września ilość śmiertelnych ofiar wywołanych przez narkobiznes przekroczyła 5000… Ta sama gazeta na początku października stwierdziła, że liczba zabójstw, których źródłem jest przemoc zorgaizowana już przekroczyła zeszłoroczny, niechlubny rekord. Potwierdza to poniższe zestawienie:
Jak dotąd w 2009 r. z rąk handlarzy narkotyków zginęło już prawie 5900 osób, a przecież jeszcze jeden kwartał przed nami! Jak wskazuje zaś poniższe zestawienie, w zeszłym roku to ostatnie miesiące były najbardziej krwawe…
Przemoc w Meksyku maleje? Śmieszne.
Nie tylko nie spada ilość zabójstw, ale ich rodzaj jest - jeśli to możliwe - jeszcze bardziej zatrważający. Niedawno czołówki meksykańskich gazet zdominowała wiadomość o napaści uzbrojonego oddziału jednego z karteli narkotykowych na ośrodek dla uzależnionych, z którego wywlekli na dziedziniec 20 osób i z zimną krwią zastrzelili. Również kilka dni temu, napastnicy wtargnęli do szpitala, aby dobić 3 osoby ranione wcześniej w strzelaninie. W momencie zjawienia się policji i pogotowia ukryli się, następnie śledzili karetkę, aby dowiedzieć się, gdzie będą leczone ofiary. Po jakimś czasie po prostu weszli do szpitala i wykończyli rannych.
Tags: meksyk kartele narkotykowe, meksyk narkobiznes, meksyk narkohandel, meksyk narkotyki, meksyk przemoc











