Być może Hugo Chavez postanowił odebrać swemu sąsiadowi, Rafaelowi Correi niechlubną palmę pierwszeństwa w kategorii “prezydent latynoamerykański najbardziej zaangażowany w walkę z wolnymi mediami”… Jeśli tak, nie mógł tego uczynić w lepszy sposób.

Rząd w Caracas zamknął opozycyjną stację telewizyjną, Radio Caracas Televisión Internacional gdyż nie transmitowała wymaganych programów “narodowych”. Nie jest to pierwszy zatarg z RCTV - trzy lata temu również została zawieszona. Nie jest to też pierwsza wojna Chaveza z opozycyjną stacją - ostatnio, w pierwszej połowie 2009 r. miała miejsce nagonka na inny kanał - Globovisión. W projekt pozbycia się opozycyjnych mediów wpisuje się również projekt nowej ustawy medialnej - wprowadzający cenzurę.

Działania na tym polu rządu wenezuelskiego spotkały się z potępieniem zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz kraju. ONZ i OPA skrytykowały politykę władz w Caracas, na co Chavez odpowiedział oburzeniem i krytyką tychże organizacji. W kraju miały miejsce liczne protesty i manifestacje, m.in. ta z końca maja 2009 r., w drugą rocznicę nieodnowienia RCTV licencji na nadawanie.

W obliczu ostatnich wydarzeń Wenezuelczycy znów zmobilizowali się w walce o obronę wolności słowa. W kilku miastach miały miejsce manifestacje:

Niestety tym razem okazały się znacznie bardziej brutalne niż poprzednio. W starciach z policją zginęły 2 osoby

Faktem jest, że w niektórych przypadkach opozycyjne media są zarządzane przez kapitał zagraniczny (czyt. amerykański) i wypaczają rzeczywistość krytykując wszelkie działania władz. Pozostaje jednak fatkem również, iż w żaden sposób nie usprawiedliwia to obecnej polityki władz, która w oczywisty sposób zasługuje na potępienie. Media mogą krytykować władze, władze nie mogą za to zamykać mediów. Wsparcie przez media antychavistowskiego puczu w 2002 r. nadal pokutuje uproszczonymi skojarzeniami: opozycyjne media=interesy USA. Trudno dostrzec gdziekolwiek na horyzoncie jakiś promyk nadziei na poprawę tej wojny medialnej. Chavez się nie zmieni - to raczej pewne. Jedyna szansa leży 1) w opozycji która musi zjednoczyć się i stworzyć wspólny, silny front, jeśli chcą w wyborach pokonać Hugo Chaveza i znoramlizować politykę medialną; 2) w wolnych mediach, które powinny przedstawiać informacje rzetelnie, wystrzegać się uprzedzeń do władzy i poprzez uzyskanie wiarygodności w oczach biednych Wenezuelczyków, przekonać ich do niepopierania obecnego prezydenta.

 

Add to Google


Podziel się na:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • LinkedIn
  • Technorati
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker

Tags: , , , ,

Leave a Reply

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>