Dlaczego wojny z narkotykami w Kolumbii nie można wygrać

Polecam wszystkim serię trzech krótkich filmików dotyczących narkobiznesu w Kolumbii (a w jednym przypadku również Meksyku), jakie zostały zrealizowane przez reportera guardian.co.uk, Matthew Bristow’a, który spędził dwa lata na dokumentacji narkohandlu w Kolumbii. Seria nazywa się „Szlak kolumbijskiej kokainy” i składa się z następujących części:

Zrobione na miejscu, zawierają wywiady/rozmowy z farmerami uprawiającymi kokę, przedstawiają sposób jej przetwarzania w masę, z której wyrabiana jest kokaina, pokazują, jak wyglądają schowane w amazońskiej dżungli laboratoria, czemu nieskuteczna jest polityka zwalczania upraw kokainy przez rozpylanie substancji chemicznych, w jaki sposób kartele przemycają kokainę do innych krajów, etc.

Poprzez liczne rozmowy i przykłady autor wyraźnie pokazuje jak obecna polityka antynarkotykowa jest nieskuteczna. Weźmy na przykład rozpylanie przez władze kolumbijskie wspierane zapleczem amerykańskim pól koki. Władze twierdzą, że dzięki satelitom są w stanie dokładnie określić współrzędne dużych pól koki – i faktycznie, choć substancje zatruwały też okoliczne tereny, były jeszcze w miarę skuteczne w zwalczaniu dużych, odkrytych pól koki. Lecz farmerzy znaleźli na to sposób. Po pierwsze, zamist nielicznych i dużych pól, uprawiają od tej pory ich więcej, lecz małych. Po drugie, chowają je pod osłoną wysokich drzew. Sprawiło to, że w większości przypadków akcje rozpylania są po prostu nieskuteczne lub mało skuteczne – plus zatruwają inne uprawy, ziemię i wodę oraz marnują miliony dolarów wydawane na ten sposób zwalczania narkotyków.

Działania władz kolumbijskich miały jedynie taki skutek, że przeniosły kartele z miast do dżungli, co powoduje wzrost poczucia bezpieczeństwa wśród Kolumbijczyków (czego odzwierciedleniem jest wysokie poparcie dla prezydenta Uribe). Nie zmienia to jednak faktu, iż narkohandel w Kolumbii (i innych krajach regionu) ciągle się rozwija. A walka z nim będzie nadal nieskuteczna, jeśli będzie się sprowadzać do dotychczasowych działań. Aby skutecznie uderzyć w biznes narkotykowy, niezbędne są działania społeczno-gospodarcze, które podniosą poziom życia rolników kolumbijskich, dadzą im nadzieję i szansę na inne opłacalne zajęcie niż uprawa koki. Jeśli biedny rolnik ma do wyboru: 1) uprawiać kukurydzę, ryż, ziemniaki, warzywa, których cena jest stosunkowo niska i bardzo wrażliwa na wahania rynków; i 2) kokę, na którą zawsze jest popyt i stabilna, wysoka cena – zawsze wybierze to drugie.

Zasadniczym działaniem władz powinny być więc próby zmiany tego stanu rzeczy. Jednak dotychczasowa polityka nastawiona na niszczenie upraw koki pochłania większość środków i możliwości państwa więc niestety nie ma już miejsca na takie „mało znaczące” w ich mniemaniu aktywności…

 Add to Google

Share


0 comments on “Dlaczego wojny z narkotykami w Kolumbii nie można wygraćAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *