Ech, to irańskie zagrożenie…

Niecały rok temu popełniłem obszerny artykuł o stosunkach Iranu z krajami Ameryki Łacińskiej. Od tego czasu postrzeganie Iranu, jako zagrożenie – głównie przez media i specjalistów amerykańskich umocniło się. Sęk w tym, że wysuwane oskarżenia nie mają żadnego poparcia w faktach i są czystymi spekulacjami. Polecam bardzo ciekawy i obszerny tekst na ten temat – dobrze oddający absurdy, jakie pojawiają się w wypowiedziach dziennikarzy i „ekspertów”. Jeśli „eksperci” mówią takie bzdury, to nie są niczym więcej niż uprzedzonymi, ograniczonymi mentalnie maniakami. Nie twierdzę, że Chavez nie ma powiązań z FARCiem; nie twierdzę, że jego bliskie kontakty z Iranem to, coś dobrego; nie twierdzę, że z konstelacji Wenezuela-Iran-Nikaragua-Kuba nie może kiedyś wyniknąć coś nieciekawego; nie twierdzę, że nie ma szans, aby część z tego, o czym piszą „eksperci” nie wydarzyło się… ale – jak mawiał Obelix – na Teutatesa! Zanim kogoś się o coś oskarży wypada mieć jakieś dowody! Większość przywoływanych zagrożeń to tylko czyste spekulacje nie poparte nawet cieniem faktycznej informacji…

Poza podstawowym brakiem zdrowego rozsądku, rzetelności i przyzwoitości uderza ślepe wręcz uprzedzenie i wrogość sprawiające, że widzi się świat przez swoje skrzywione okulary przez co wszędzie widzi się to, co chce się widzieć i wszelkie zjawiska interpretuje w „odpowiedni” sposób. Odniesienia do faktów brak.

Co więcej, polityka taka może przynieść efekt wręcz odwrotny – gdy pojawi się prawdziwe zagrożenie (np. jakiś zamach terrorystyczny, jak ten Hezbollahu w Argentynie w pierwszej połowie lat 90.), nikt go nie dostrzeże, bądź je zlekceważy.


1 comment on “Ech, to irańskie zagrożenie…Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *