Antanas Mockus i Wenezuela

Jakiś czas temu postawiłem pytanie o kształt relacji Antanasa Mockusa, jako ewentualnego przyszłego prezydenta Kolumbii z Wenezuelą Hugo Chaveza (patrz komentarze pod tym postem). Wszystko wskazuje na to, że będą dobre, a na pewno lepsze niż za ostatnich lat.  W rozmowie z dziennikarzami Mockus stwierdził, że zaprosi Chaveza do swego pałacu prezydenckiego – gdyż jest to normalne działanie wśród sąsiadów. Brawo – powinno to być normalne. Oczywiście Chavez, który krytykował wcześniej następcę Uribe, Juana Manuela Santo znacznie lepiej odnosi się do Mockusa. Pozostają jeszcze kwestie relacji ze Stanami Zjednoczonymi – Mockus zapowiedział utrzymanie bliskich relacji, w tym podtrzymanie porozumienia w sprawie wypożyczenia USA kolumbijskich baz – ale nie zmienia to faktu, iż ewentualny wybór Mockusa na prezydenta Kolumbii przyniósłby znaczne uspokojenie na bardzo w ostatnich latach wybuchowej granicy kolumbijsko-wenezuelskiej.


4 comments on “Antanas Mockus i WenezuelaAdd yours →

  1. To będą bardzo emocjonujące wybory i – jeśli Mockus wygra – ciekawa prezydentura :)

  2. Mam nadzieję, że tak będzie – Mockus wygra i będzie to ciekawa prezydentura. Nie koniecznie dobre rządzenie miastem przekłada się na równie dobre rządzenie państwem – jednak Mockus jest tak nie standardową osobą, iż można przypuszczać, że wniósłby dużo pozytywów do kolumbijskiej i regionalnej polityki.

  3. Właśnie też mam wątpliwości co do tego, jak sprawdziłby się w roli głowy państwa, ale zgadzam się z Tobą co do tej nietuzinkowości i w pewnym sensie nieprzewidywalności… Mockus wymyka się wszystkim (?) schematom, nie jest populistą, nie jest prawicowcem, nie jest z nowej lewicy, nie deklaruje bezwarunkowego poparcia USA, ale też ostrożnie podchodzi do Osi Bolivara. Nie wiem, może byłby prezydentem podobnym do Bachellet, tylko jeszcze bardziej samodzielnym? Mimo wszystko, taka poważna zmiana w elitach mimo wszystko (nawet jeśli Mockus okaże się kiepskim prezydentem) na dobre. Zawsze dopuści się w ten sposób do najwyższych stanowisk trochę świeżej krwi, wywietrzy pokoje, że tak powiem :)

    Ja oczywiście trzymam kciuki za Mockusa i za to, żeby przyniósł przynajmniej niewielkie pozytywne zmiany w Kolumbii. Nie wierzę, że sytuację da się z dnia na dzień (czy w ciągu jednej prezydentury) zmienić o 180 stopni, ale od czegoś trzeba zacząć :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *