Zacząłem ten temat więc i go skończę…
Z czterech latynoamerykańskich zespołów, które do piątku brały udział w mistrzostwach świata, został tylko jeden. Ciekawe, że nie jest to nikt z “murowanych faworytów”, czyli ani Argentyna, ani Brazylia.
Jak podejrzewałem, słabo grająca w tym turnieju Argentyna nie była w stanie sprostać rewelacyjnym Niemcom. Diego był wybitnym piłkarzem, ale nie trenerem. Argentyńczycy niestety w ćwierćfinale nie pokazali nic. Jeśli z Meksykiem im się udało (po wcale nie szczególnej grze i błędzie sędziego), to mocny przeciwnik w postaci Niemiec boleśnie unaocznił ich braki.
Okazało się, że b. dobry mecz Brazylii w 1/8 wcale nie był sygnałem mówiącym, że “canarińos” w końcu się obudzili - w meczu z Holandią zagrali najwyżej średnio.
I Argentyna i Brazylia zawiodły. Grały słabo i w obydwóch przypadkach przeciwnicy okazali się lepsi.
Co do Paragwaju i Urugwaju…
Hiszpania - kolejny faworyt, który rozczarowuje - też nie pokazała nic specjalnego. Paragwaj niestety podobnie. Choć zauważyć trzeba, że w pierwszej połowie sędzia nie uznał prawidłowo zdobytego przez Paragwajczyków gola - może wówczas ostateczne rozstrzygnięcie byłoby inne. Nigdy się nie dowiemy - po raz kolejny na tym turnieju sędziowie dali dowód na potrzebę wprowadzenia monitoringu.
Urugwaj jest jedyną drużyna z regionu, która awansowała. Ja jednak nie będę im kibicował. Dlaczego? Dlatego, że Ci, co celowo wybijają piłkę ręką z linii bramkowej tracą moją sympatię.
Tags: Ameryka Łacińska mundial 2010, Ameryka Łacińska piłka nożna








