Filmy latynoamerykańskie

Pojedyńcze wpisy o kinie latynoamerykańskim zdarzyły mi się kilkukrotnie. Wpis zbiorczy chodził mi po głowie już od dawna. Nareszcie znalazłem chwilę by go urzeczywistnić – także dzięki sygnałom/zapytaniom od czytelników.

Na początku kilka słów wyjaśnienia:

  • kinomanem jestem, a przynajmniej za takowego się uważam,
  • krytykiem filmowym nie jestem (nie będę się rozpisywał o przedstawianych krajobrazach jako paraleli wewnętrznej walki bohatera)
  • specjalistą od kina latynoamerykańskiego – NIE jestem.

Wyjaśniwszy sobie tych kilka kwestii możemy przejść do meritum. Kino latynoamerykańskie lubię. Obrazów zrealizowanych przez regionalnych twórców lub traktujących o regionie widziałem trochę – nie dużo. Ciężko oszacować, ale pewnie byłoby to w granicach 20-30.

To, co mnie szczególnie interesuje to filmy podnoszące kwestie polityczne oraz społeczne. Oto zatem te moim zdaniem najlepsze z nich:

  1. Cidade de Deus/Miasto Boga. Film, który w dużej mierze pobudził moje zainteresowanie regionem. Mógłbym o nim pisać w samych superlatywach. Wspaniała, choć tragiczna historia. Niesamowity klimat. Świetna realizacja. Piękna muzyka. Zakładam, że znaczna większość czytelników ten film widziała – niemniej, jest to tzw. jazda obowiązkowa.
  2. Missing/Desaparecido/Zaginiony. Świety film Costa Gavrasa doskonale oddający straszny absurd zamachu stanu i rządów Pinocheta w Chile. W trakcie oglądania filmu trudno się powstrzymać od odczuwania wściekłości wobec prymitywnej tępoty postępowania dyktatorów wspieranych przez USA. Stany – tym dobrym mocarstwm? Nie w AŁ. Po seansie, peany pochwalne o Pinochecie wygadywane przez p. Korwina-Mikke (i innych liberałów) stają się zupełnie nagie, pozbawione sensu i jeszcze głupsze.
  3. La Noche de los lápices/Noc ołówków. Rewelacyjny film Hectora Olivery opisujący wydarzenia z września 1976 r. w Argentynie, kiedy decyzją ówczesnej junty aresztowano, torturowano, gwałcono i zabito  lub „zniknięto” grupę kilkunastolatków protestujących przeciw decyzjom dyktatury (a właściwie domagających się zniżek dla uczniów na środki transportu publicznego). Film powstał na podstawie scenariusza jednego z ocalałych. Robi niesamowite wrażenie.
  4. Death and the Maiden/Śmierć i dziewczyna. Znakomity film Polańskiego, z równie znakomitą obsadą: S. Weaver, B. Kingsley. Pokazuje „jakiś” latynoamerykański kraj tuż po dyktaturze i jego problemy, a zwłaszcza pojednanie ofiar i ich katów. Polecam.
  5. [EDIT: La Historia Oficial/Wersja oficjalna – kolejny obraz opisujący okres dyktatury oraz jego skutki w Argentynie. Akcja rozgrywa się już po upadku rządów wojskowych. Opowiada historię nauczycielki historii, która żyła w błogiej nieświadomości czynów, jakich dopuszczała się junta. Nie mogąc zajść w ciążę kilka lat wcześniej wraz z mężem zdecydowali się na adopcję. W wyniku wielu różnych zdarzeń – spotkanie z dawno niewidziana przyjaciółką, pytania i wątpliwości jej uczniów – zaczyna do niej docierać to, co działo się za dyktatury. Stara się znaleźć odpowiedź na pytanie, czy jej adoptowana córka nie jest przypadkiem dzieckiem odebranym jednej z desaparecidas?]

Te cztery powyższe filmy należą do moich ulubionych [EDIT: początkowo były cztery, stopniowo liczba ta może się zwiększać]. Poniższe już wymieniam w dowolnej kolejności.

  1. Diarios de motocicleta/Dzienniki Motocyklowe. Opowiada o młodym Che Guevarze, jego podróży po Ameryce Południowej i o tym, jak odkrywa niesprawiedliwość społeczną. Ja osobiście byłem obrazem zawiedziony.
  2. In the Time of the Butterflies/Czas motyli. Kolejny film o dyktaturze, ty razem Trujillo na Dominikanie. Bardzo „poetycki”.  Z czystym sercem – polecam (ps dla Panów – Salma Hayek :)).
  3. La Zona/Zona. Naprawdę dobry, „mocny” film, obrazujący przepaść w rozwarstwieniu społecznym w krajach latynoamerykańskich. Gorąco polecam.
  4. Che: Part One/Che. The Argentine/Che – Rewolucja. Film świetnie zrobiony, ale ideologicznie skrzywiony. Pisałem o nim szerzej.
  5. Tropa de Elite/Elitarni. Wciągający film pokazujący problem slumsów w Brazylii – dosłownie rozumiany w przeddzień wizyty Papieża w Rio w 1997 r. Dynamiczny, pełen akcji. Miał być następcą „Miasta Boga”. Dobry, ale osobiście wolę „La Zona.”
  6. Sin Nombre. Świetny film o drodze nielegalnych imigrantów z Ameryki Środkowej do USA oraz środkowoamerykańskich gangach – maras. Świetny film. Jeden z lepszych w tej grupie. Pisałem o nim szerzej.
  7. El Rey/Król. Fikcyjna opowieść o pierwszym kolumbijskim baronie narkotykowym. Ciekawie ukazuje problem narkohandlu w Kolumbii.
  8. Carandiru. Bardzo dobry obraz o słynnym brazylijskim, strasznie przetłoczonym więzieniu i buncie, jaki w nim wybuchł na początku lat 90. ubiegłego wieku. Momentami śmieszny, momentami tragiczny. Polecam z czystym sumieniem.

Poniżej wybrane filmy niekoniecznie polityczne:

  1. Amorres Perros. Genialny film, genialnego Iñárritu. Broni się sam. Nie trzeba go reklamować.
  2. Rosario Tijeras. Świetny film o spirali przemocy w Kolumbii, która zaraża nawet te piękne kobiety. Byłem naprawdę mile zaskoczony. Gorąco polecam.
  3. Perdita Durango. „Dziwny” film o niesamowitym klimacie. Jeśli ktoś lubi pokręconą atmosferę i kino z początku lat 90., to polecam (ps. dla pań – gra tam młody Bardem :)).
  4. Frida. Reklamować nie trzeba. Polecam.
  5. La Teta Asustada/Gorzkie Mleko. Film zdobył liczne nagrody. Może dlatego miałem zbyt wysokie oczekiwania… Gdyż prawdę mówiąc byłem trochę rozczarowany. Polecam co najwyżej umiarkowanie.
  6. Gigante. Również zwycięzca festiwali. I również jak dla mnie rozczarowanie – i to już wcale nie trochę, jak w przypadku filmu wyżej. Może byłem zmęczony… ale film się wlókł i wlókł…i tak, jak się wlókł, tak się skończył…
  7. Pantaleon i wizytantki – przyjemna ekranizacja powieści Mario Vargasa Llosy. Momentami zabawna, momentami dająca do myślenia. Warto obejrzeć.

Zapewne wkrótce sobie coś przypomnę i będę stopniowo tą listę poszerzał. I tu gorąco prośba do Ciebie drogi czytelniku – podziel się swoimi opiniami.

Jakie filmy regionalne lub o regionie Ty najbardziej lubisz?

Jaka jest Twoja lista TOP 5/10, a może TOP 20?


21 comments on “Filmy latynoamerykańskieAdd yours →

  1. ¡Hurra! Jestem jedna z tych czytelniczek dla których to był długo oczekiwany wpis. Nie podejmę próby uszeregowania filmów latynoamerykańskich które widziałam od mniej do bardziej ulubionego bo podobnie jak nie potrafię w ten sposób klasyfikować książek i piosenek tak i nie potrafię tego robić z filmami. Jednakże, przyznaje autorowi bloga slusznosc ze La Noche de los lápices robi ogromne wrażenie. Nie zgadzam się co do oceny Gigante ale paradoksalnie zgadzam się ze był powolny. I mimo ze krytyk ze mnie żaden to lubię myśleć ze tempo filmu było naturalna konsekwencja formy która przybrał. Rzeczywistość via CCTV zwyczajnie jest oszczędna w słowa, zawrotne tempo i nagle zwroty akcji. Moja przychylna ocena tego filmu wynika tez z mojej ogromnej wytrwałości kinowej –jestem jedna z niewielu, która nie opuściła sali kinowej podczas projekcji Tiro en la cabeza Jaime Rosalesa (85 minut niemego kina o tym jak ETA konstruuje zamach). Napisze to co pisałam już w mailu do autora, Madeinusa Claudii Llosy moim zdaniem jest dużo, dużo lepsze niż La teta asustada tej samej reżyserki. Bez wątpienia oba filmy mówią cos o społeczeństwie peruwiańskim i w obu główna role gra Magaly Solier. Wspomnę jeszcze o XXY, o którym nie było wzmianki we wpisie ( ¡Viva Ricardo Darín!-wszechtalent argentyński). Mimo ze Lucia Peunzo, rezyserka wlasnie XXY nie angazuje swojego filmu w tematy polityczne to robił to jej ojciec Luis Puenzo w La historia oficial (Oscar w 86 za najlepszy film zagraniczny). La historia oficial opowiada o Argentynie podczas Proceso de Reorganizacion Nacional. Kolejnym filmem z tlem politycznym jest La Fiesta del Chivo oparta na książce Mario Vargasa Llosy o tym samym tytule. Opowiada on o krwawej dyktaturze Trujillo.
    Warto tez wyróżnić kilka filmów dokumentalnych:
    -Bolivia para todos – http://video.google.com/videoplay?docid=3633694357420097844#
    – Estadio Nacional –o przeznaczeniu obiektu sportowego za czasów Pinocheta (dostępne na you tube w częściach)
    -Algo habrán hecho por la historia argentina- nie dokument a program telewizyjny o historii Argentyny, szczególnie interesujące i bogato dokumentowane odcinki dotyczące historii współczesnej. Uwaga ciekawostka: pomysłodawca historyk Felipe Pigna pojawia się również jako komentator w Bolivia para todos. Znamienna jest również nazwa programu. ‘Algo habrán hecho’ to wyrażenie używane w czasie brudnej wojny kiedy mowa była o zaginionych, torturowanych, aresztowanych- próba racjonalizacji. Z okazji 200 rocznicy niepodległości które świętują w tym roku państwa latynoamerykańskie również chilijska telewizja wyprodukowała taki program o tytule bardzo zbliżonym bo brzmi Algo habrán hecho por la historia de Chile. Chilijskiego programu jeszcze nie próbowałam. Natomiast wszystkie sezony argentyńskiego programu do znalezienia http://www.seriesyonkis.com/serie/algo-habran-hecho-por-la-historia-argentina/
    – Presidentes de Latinoamerica – seria wywiadow z prezydentami regionu. Jeszcze z M.Bachelettt i Alvaro úribe. Poza nimi jest Morales, Lulo da Silva, Christina Fernandez Kirchner, Chávez, Ortega, Correa. Równiez dostepne miedzy innymi na you tube w czesciach.

    Nie jestem pewna czy klasyfikować Perdita Durango jako produkcje latynoamerykańska. Reżyser Alex de la Iglesia to Hiszpan ( od niedawna szef Hiszpańskiej Akademii Sztuki Filmowej), Bardem to Hiszpan, a Perdita Durango to Amerykanka. Jedyny element latynoamerykański to Meksyk z którego się przemieszczają. Kontynuując watek, hiszpanska reżyserka Iziar Bollaín już niebawem powinna oddać do użytku swój najnowszy film También la lluvia. Elementy latinoamerykanskie to: Gael García Bernal, krecony w Boliwii, tlo polityczne to la guerra del agua.

    El fin

  2. Tyle tego, że nie wiem od czego zacząć :) za wszystkie recenzje i sugestie dziękuję! I zachęcam do dodawania kolejnych – widzę, że jesteś zdecydowanie lepszą specjalistką od kina latynoamerykańskiego niż ja. Filmy, których nie widziałem już dodane do listy „do zobaczenia”. A propors filmów dokumentalnych – chyba warto stworzyć osobny wątek :)

  3. „amorres perros” genialny.
    z innych meksykańskich, ale juz w innym klimacie to „los tres huastecos” klasyk kina meksykanskiego z pedro infante i la tucita :)

  4. amorres – raczej! „los tres huastecos” – dzięki za cynk, przyznam, że nie widziałem, ale postaram się to jak najszybciej nadrobić.

  5. Nie nazwalabym siebie lepsza specjalistka, choc taki tytul brzmi dumnie- zwyczajnie widzielismy inne filmy. Po twoim wpisie rowniez moja lista ‚do zobaczenia’ znacznie sie powiekszyla, tym bardziej ze naleze do tych ktorzy nie widzieli Miasta Boga i nie maja nic na swoja obrone poza tym, ze naiwnie wzielam Pixote (inny film brazylijski o dzieciach i nedzy,rez Hector Bebenco) za Miasto Boga i zylam w przekonaniu, ze Miasto Boga widzilaam.
    ¡Ignorance is a bliss!

    Swietny pomysl z nowym watkiem na filmy dokumentalne, mozesz liczyc na moje komentarze =)

  6. tak jak film z pedro infante to klasyka starego nmeksykanskiego kina, to polecam nieco nowszy film „La ley de Herodes”.
    swietnie pokazana metamorfoza ludzi, ktorzy dostajac wysokie stanowisko, zmieniaja swoje idealy. swietny film.

  7. @america latina: „la ley de herodes” – zakodowane i dodane do listy.
    @c-icz: „pixote” – dodane do listy.

  8. siwetna lista
    ja bym jeszcze dodal tutaj (przy okazji wspomnianego juz genialnego Ricardo Darin’a) „Nueve Reinas”. Film – intryga, niezmiernie ciekawy, nie daje chwili wytchnienia. Inna argentynska produkcja godna polecenia, w ktorej rowniez pojawia sie Darin to „Luna de Avellaneda”. Film ten to nostalgiczna historia opowiadajaca losy pewnego klubu sportowego i jego czlonkow.
    I jeszcze moze cos z kina peruwianskiego, jako ze kraj ten jest mi szczegolnie bliski:
    „Dias de Santiago” – opowiesc o zolniezu – weteranie, ktory po odbytej sluzbie powraca do Limy. Niestety nie moze sie on juz odnalezc w normalnym swiecie.
    Dwa nastepne filmy: „Paloma de Papel” oraz „La Boca del Lobo” to z kolei tamatyka terroryzmu w Peru. Przyznam sie, ze tego ostatniego jeszcze nie widzialem – wczoraj polecil mi go znajomy.

    pozdrawiam

  9. Dzięki. Dodane do listy!
    Ps. Lista robi się coraz dłuższa :), ale tylko się cieszyć! Proszę o więcej!

  10. a ja dodaję coś w klimacie społecznym :) Chile i … „Machuca”

  11. Argentyński film „El Secreto De Sus Ojos” Campanelii, mało polityczny, raczej melodramat, ale bardzo dobry:)

  12. :) Fakt, politycznym bym go nie nazwał, ale faktycznie dobry.

  13. Lista jest fantastyczna! Strasznie się cieszę, że ją tworzysz :)

    Ja z wpisem innego rodzaju. Pisząc kiedyś o „Nocy ołówków” szukałam i internecie informacji i od strony do strony trafiłam nie dość że na miejsce, gdzie można było obejrzeć ten film online, to jeszcze gdzie zebranych jest wiele filmów dokumentalnych i fabularyzowanych z gatunku Cine Social, które można ściągnąć: http://www.elortiba.org/cinesocial3.html. Może tutaj znajdziesz jeszcze coś ciekawego – mnie troszkę te filmy przerastają, bo wszystkie są w oryginale, a hiszpański znam raczej na poziomie podstawowym, ale opisy wielu z nich wyglądają bardzo ciekawie.

    Pozdrawiam!

  14. Dzięki za link! Jest super! Już wiem, co będę dziś oglądał :)
    Pozdr
    Marcin

  15. A co do polecania, to ciekawie ogląda się razem dwa filmy o przewrocie w Wenezueli z 2002 roku: prochavistowski „The Revolution Will Not Be Televised” i antychavistowki… Świetnie, nie pamiętam tytułu :) Dam sobie rękę uciąć, że nazywał się „… preguntas”, tylko – będąc starym sklerotykiem – nie pamiętam, ile tych pytań było. W każdym razie, oba są z, mówiąc delikatnie, tezą, a mówiąc wprost – propagandowe, dlatego najbardziej interesujące jest porównanie ich tego, jak jedno wydarzenie można przedstawić na dwa sposoby. (Technicznie „The Revolution…” jest o wiele lepszy).

    Ja natomiast chciałam zapytać, czy ktoś wie, czy można jakoś internecie obejrzeć „The South of Border” Stone’a? Widziałam tylko trailer i mam wielką ochotę zobaczyć całość, ale w ogóle nie wiem, jak się do niej dobrać :)

  16. Co do South of the Border – mówimy oczywiście o miejscach w Internecie, gdzie legalnie można go obejrzeć. Ponoć można to zrobić np. tutaj: http://www.filmy-pobierz.pl/ogladaj/online/South-of-the-border-online. Ale opłata za zapisanie się do serwisu tu 23,18 zł. Nie testowałem, nie wiem jak działa. W każdym razie może gdzieś w necie znajdziesz portal, który udostępnia go za darmo (np. po rejestracji i podaniu swoich danych osobowych :) ).

  17. Dziękuję za linka, do tej pory wyświetlały mi się tylko różne zagraniczne serwisy, co do których nie bardzo miałam zaufanie. Zastanowię się nad rejestracją tutaj, chociaż najpierw muszę się zorientować, czy na pewno będę mogła obejrzeć ten film :)

    Co do tego zbioru, który ja zalinkowałam, na dole nie przegap takiego małego „Anterior” – są jeszcze dwie strony zbiorów, których na początku nie zauważyłam :) (Nie wiem, na jakiej zasadzie to zostało udostępnione, mam nadzieję, że bardziej niż mniej legalnie). I wydaje mi się, że ktoś ciągle dodaje nowe filmy, bo kiedy przeglądałam to kilka miesięcy temu, części tytułów jeszcze nie było…

    Miłego oglądania! :)

  18. Kino latynoamerykańskie? Odpowiedź jest jedna: Los viajes del viento

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *