Kolumbia i Wenezuela – ocieplenie relacji

Krótko: po spotkaniu prezydentów Santosa i Chaveza odnowione zostały relacje duplomatyczne i ustanowiony został plan stopniowego ocieplenia całego spektrum stosunków. Czyżby nowy prezydent z powodzeniem zdał swój pierwszy test? Jeśli to zbliżenie okaże się trwałe, w moim mniemaniu oznacza to, że plan Uribe i jego ekipy wypalił. Poczekajmy jednak jeszcze jakiś czas przed ogłoszeniem nowego etapu wzajemnych relacji.

EDIT: Pozwolę sobie zacytować wpis Boza, który w pigułce oddaje najważniejsze kwestie:

From yesterday’s meeting:

  • The two countries will restore bilateral ties and return ambassadors.
  • Colombian President Santos and Venezuelan President Chavez offered to „start the relationship from zero” and not let past disputes get in the way.
  • Chavez gave his word to Santos that he is not supporting the FARC. Chavez: “If I supported the guerrillas the results would be quite notable — they would have weapons and money.” Santos accepted his statement and said it was significant.
  • Chavez also admitted the Colombia-US security agreement and the issue of the „bases” is a sovereign Colombian decision.
  • A bilateral working group will meet to sort out remaining details between the two sides.
  • Santos agreed to review claims by Colombian exporters that they are owed $800 million by Venezuela to find any exaggerations or double-billing. Chavez gave assurances that Venezuela will pay its debt.
  • Both agreed to vague promises of greater investment and infrastructure for border communities.
  • Perhaps most interestingly, both agreed to a „security commission” that will monitor illegal groups along the border and coordinate joint military actions. If that occurs, it will have significant value.
Publicly, it seems like a good start to bilateral relations between the two governments. Now we’ll see if it holds.

 


2 comments on “Kolumbia i Wenezuela – ocieplenie relacjiAdd yours →

  1. Poniższy komentarz bedzie tylko pośrednio związany z wpisem o pojednaniu kolumbijsko- wenezuelskim, bo oto dotyczy on oceny roli USA i Wenezueli w regionie. Nie będzie przesadą przyjęcie, ze stosunek do tych dwóch państw polaryzuje tę część świata ( przykładem był chociażby zażegnany już kryzys). Nie byłam zdziwiona, ze ciało polityczne Boliwii stanęło po stronie Cháveza, ale nie ukrywam zdumienia ze artyści urugwajscy przyjęli tę sama pozycje, nie reprezentując przecież oficjalnego stanowiska swojego państwa. Na etapie moich swobodnych myśli o polaryzacji nie mających żadnego oparcia ni w statystykach ni w literaturze napotkałam się na publikacje Latinobarómetro 2010 (www.latinobarómetro.org).
    Jeden z rodzialow poświecony jest właśnie ocenie wpływów wenezuelskich i północnoamerykańskich. Pytani sa mieszkańcy poszczególnych krajów a wyniki bywają w kilku miejscach zaskakujące i niejasne stad tez prośba do prowadzącego blog o próbę analizy tych danych.
    Pozytywnie role USA w regionie ocenia 64% mieszkańców regionu. Najwyższe słupki w tej kategorii osiągnęły państwa z Ameryki Centralnej tj Dominikana (88%), Kostaryka (81%) i Salvador (81%)- Czy tak ciepła ocena USA to tylko zasługa wspólnych interesów gospodarczych czy twoim zdaniem jest jeszcze cos innego na co warto zwrócić uwagę?
    Surowo Stany Zjednoczone oceniane sa przez Ekwador (50% ocenia pozytywnie USA), Paragwaj (46 %), Argentyna (41%). Nie zamierzam nawet udawać, ze znam klucz według którego należy odczytywać te liczby bo żyłam w przekonaniu, ze więzi miedzy Argentyna a USA sa silne. Czy nie jest prawda, ze Argentyna zawdzięcza USA pomoc finansowa w czasie kryzysu 2000-2001?
    W Wenezueli 62% obywateli uznaje wpływy amerykańskie za pozytywne. Być może niesłusznie mówi się o propagandzie przeciw imperio yanqui?

    Na pytanie o pozytywna role Wenezueli w regionie odpowiedzi ułożyły się jak następuje ( podaje tylko TOP3 y Bottom3).
    Dominikana- 66%
    Wenezuela – 54% ( skromny naród)
    Urugwaj- 49%
    Meksyk- 21%
    Peru-19%
    Kolumbia-18%
    Ameryka Łacińska – 34%

    Dominikana zdaje się lubic dwa bieguny jednocześnie. Co łączy Dominikanę z Wenezuela?
    Co do 54% od Wenezueli dla Wenezueli czy należy do utożsamiać z poparciem dla Cháveza? ( przed kryzysem energetycznym poparcie dla Hugo utrzymywało się na poziomie 50%, tak wiec ja tu widzę zależność).

  2. 1. „Pozytywnie role USA w regionie ocenia 64% mieszkańców regionu. Najwyższe słupki w tej kategorii osiągnęły państwa z Ameryki Centralnej tj Dominikana (88%), Kostaryka (81%) i Salvador (81%)- Czy tak ciepła ocena USA to tylko zasługa wspólnych interesów gospodarczych czy twoim zdaniem jest jeszcze cos innego na co warto zwrócić uwagę?”

    – masz rację, chodzi przede wszystkim o interesy gospodarcze; bo biorąc pod uwagę raczej niechlubną kartę interwencji amerykańskich w regionie oceny powinny być inne, ale widać czas zaciera rany i liczy się to, co jest teraz; trzeba wziąć pod uwagę m.in. to, że USA są ciągle rajem dla mieszkańców takich krajów, jak Salwador (a pieniądze przesyłane przez imigrantów osiadłych w Stanach, ważnym źródłem utrzymania dla wielu rodzin z Ameryki Środkowej i Karaibów); ludzie tam żyjący widzą, słyszą i odczuwają, że ich krewniakom w USA żyje się lepiej – chcieliby żeby przeniosło się to także do ich krajów; i choć nie jest to do końca poprawny tok rozumowania to zapewne sądzą, że im większe będą wpływy USA, tym szybciej ich życie ulegnie poprawie; inną kwestią są jeszcze programy pomocowe dal regionu prowadzone przez Waszyngton;

    2. „Surowo Stany Zjednoczone oceniane sa przez Ekwador (50% ocenia pozytywnie USA), Paragwaj (46 %), Argentyna (41%). Nie zamierzam nawet udawać, ze znam klucz według którego należy odczytywać te liczby bo żyłam w przekonaniu, ze więzi miedzy Argentyna a USA sa silne. Czy nie jest prawda, ze Argentyna zawdzięcza USA pomoc finansowa w czasie kryzysu 2000-2001?”

    – We wszystkich trzech przypadkach w głównej mierze zadecydowały zapewne obecne nastroje społeczne, przejawiające się m.in. w wyborze na prezydentów przedstawicieli lewicy. W przypadku Ekwadoru dużą rolę odgrywa zapewne amerykańska krucjata antynarkotykowa, wsparcie udzielane Kolumbii i spory kolumbijsko-ekwadorskie. Co do Argentyny i USA, to bywało różnie: za Perona napięcia, za czasów junt wojskowych zbliżenie, ale od 2003 r., czyli wyboru na prezydenta Nestora Kirchnera, a potem jego żony (reprezentujących lewicę) wzajemne stosunki wcale nie należały do ciepłych (porównaj z raportami sprzed kilku lat – zobaczysz, że było jeszcze gorzej niż teraz). Miała to zmienić osoba Obamy, ale wybrany przezeń Podsekretarz Stanu ds. Zachodniej Półkuli, Arturo Valenzuela podczas swej pierwszej wizyty w Argentynie popełnił faux pax publicznie krytykując zarządzanie gospodarką argentyńską przez rząd Cristiny de Kirchner.

    3. „W Wenezueli 62% obywateli uznaje wpływy amerykańskie za pozytywne. Być może niesłusznie mówi się o propagandzie przeciw imperio yanqui?”

    – imperializm amerykański głoszony w Wenezueli to propaganda władz; jak pokazują przytoczone przez Ciebie dane, z jednej strony nie ma to takiego odzwierciedlenia w opiniach społeczeństwa wenezuelskiego – mimo, że karmione jest tym od 10 lat; a z drugiej zapala się żarówka – czy badanie przeprowadzone zostało na odpowiedniej próbie obywateli Wenezueli?

    4. „Dominikana zdaje się lubić dwa bieguny jednocześnie. Co łączy Dominikanę z Wenezuela?”

    – w tym może kryje się zaprzeczenie tezy, którą postawiłaś na początku: można uważać za pozytywne wpływy i jednej i drugiej strony; na płaszczyźnie politycznej – można z jednej strony popierać demokrację amerykańską, prawa człowieka etc., a z drugiej wenezuelską budowę niezależności, suwerenności państwowej, próby stworzenia systemu sprawiedliwości społecznej wynagrodzenia masom biedoty dekad/wieków ich wykluczenia; na płaszczyźnie gospodarczej – z jednej strony wolny rynek, przedsiębiorczość i kapitalizm (USA), a z drugiej wymierna pomoc gospodarcza w postaci taniej ropy dla krajów regionu (ukryte w tym cele budowy poparcia przez Chaveza to dla mieszkańców AŁ kwestia drugorzędna), ograniczenie wszechwładzy wielkich korporacji etc; nie mówię, że to trend, mówię, że można dostrzegać pewne pozytywy w USA i w Wenezueli jednocześnie, a nie uważać to za 2 wykluczające się opcje; co do więzów Dominikany z Wenezuelą, to kilka dekad temu były b. napięte (Trujillo dokonywał nawet prób zamachu na wenezuelskiego prezydenta, Rómulo Betancourta), a później poza dobrymi relacjami handlowymi to w zasadzie neutralne; obecnie np. problemem jest transport kolumbijskiej kokainy odbywający się z terytorium Wenezueli na Dominikanę – skąd potem rusza w drogę do USA oraz Afryki i EU. Zdecydowanie ważniejszym (w ogóle najważniejszym) partnerem zagranicznym Dominikany są USA i dlatego są tak dobrze obecnie oceniane (mimo nieciekawej historii…).

    5. „Co do 54% od Wenezueli dla Wenezueli czy należy do utożsamiać z poparciem dla Cháveza?”

    – w dużej mierze – tak; co z kolei jest dziwne, jeśli porównamy tą ocenę do oceny wystawionej USA, która jest wyższa :) ; wskazywałoby to, że sami Wenezuelczycy lepiej postrzegają rolę USA w regionie niż ich własnego państwa :) a to z kolei znów może (ale nie musi!) świadczyć, że badania prowadzone w Wenezueli zrealizowane były jednak w środowiskach bliższych opozycji niż Hugo Chavezowi.

    I jeszcze jedna ogólna kwestia – w mojej opinii, ocena USA jest zaburzona oceną, a w zasadzie nadziejami związanymi z Barackiem Obamą. I choć nadzieje te jak na razie rozczarowują, w porównaniu z rządami Busha i tak jest duża zmiana jakościowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *