„Meksyk we krwi skąpany”

Niejako kontynuując wątek narkobiznesu polecam ciekawy artykuł Artura Domosławskiego o fali przemocy w Meksyku – „Meksyk we krwi skąpany„.

Twórczość A. Domosławskiego b. lubię i cenię, a jego „Gorączkę Latynoamerykańską” uważam za jedną z najlepszych polskich książek o regionie, jakie miałem przyjemność czytać. Z czystym sercem zatem załączyłem linka do w/w artykułu.

Nie byłbym jednak sobą, gdybym się czegoś nie przyczepił :) Domosławski pisze:

Wojnę narkotykową tego rodzaju zna tylko Kolumbia„.

Od 1-2 lat wojnę na podobną skalę znają kraje Ameryki Środkowej, zwłaszcza Gwatemala, Salwador i Honduras. Wkrótce ukaże się na temat tekst mojego autorstwa [EDIT: do pobrania tutaj] – ale w skrócie: ofensywa Meksyku, USA i Kolumbii, zablokowanie dotychczasowych szlaków przerzutu sprawiło, że kokainę zaczęto przemycać bezpośrednio przez kraje środkowoamerykańskie (dotąd je omijano), co spowodowało rozwój siatki meksykańskich karteli w regionie i eskalację przemocy – w krajach biedniejszych, o znacznie słabszych instytuacjach państwowych i siłach porządkowych niż Meksyk. Efekt? „Meksykanizacja” Ameryki Środkowej i wzrost przemocy – mogące przynieść znacznie gorsze skutki niż wojna z narkokartelami w samym Meksyku.

Dowody? Przykłady? Proszę.

1. W latach 2003-2008 w Gwatemali, Hondurasie i Salwadorze zabitych zostało 79 000 osób. Co daje średnią 13 137 zabójstw rocznie, w Meksyku zaś „dopiero” (szkoda że w ogole to tego dochodzi) tym roku przekroczona zostanie granica 10 000 ofiar. Łączna populacja tych trzech krajów to nieco ponad 27 milionów. Populacja Meksyku to 111 milionów…

Ps. polecam źródło jako – jak to zwykle ze źródłami bywa –  kopalnię wielu ciekawych informacji.

2. Oto lista krajów o największej liczbie zabójstw: 1. miejsce – Salwador (71 zabójstw na 100 000 mieszkańców), 2. miejsce – Honduras (67 zabójstw), 4. miejsce – Gwatemala (52 zabójstwa), Meksyk zaś poza pierwszą dziesiątką i za np. Rosją (14 zabójstw na 100 000 mieszkańców).

Według ostatnich doniesień wenezuelskich mediów zaś listę tą powinna otwierać Wenezuela – ze średnią 75 zabójstw na 100 000 mieszkańców w 2009 r.

Na koniec – krótkie rozwinięcie wątku wenezuelskiego, niezwiązanego już z narkotykami i tym bardziej zatrważającego, a zarazem obrazującego skalę problemu przemocy w Ameryce Łacińskiej. Według w/w badań w 2009 r. w Wenezueli zabite zostały 19 133 osoby. W Meksyku w 2009 r., jak pisze Domosławski, 7724 osoby. Różnica dwuipółkrotna. A porównajmy jeszcze populacje obu krajów: Wenezuela – 27 milionów (40. na świecie), Meksyk – 111 milionów (11. na świecie).

Daje to pewną perspektywę… Meksyk we krwi skąpany? Zgadza się. Są jednak kraje, gdzie jest znacznie gorzej.


0 comments on “„Meksyk we krwi skąpany”Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *