„Castro znów na ustach wszystkich”

Zapraszam do lektury tekstu o ostatnich ciekawych wypowiedziach Fidela Castro. Artykuł ukazał się na portalu mojeopinie.pl.

 

Castro znów na ustach wszystkich

Po kilku latach przebywania w niebycie politycznym (w wyniku choroby) w ostatnich tygodniach Fidel Castro wrócił na czołówki gazet i znów zdumiewa świat. Swoimi wypowiedziami zadziwia zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników.

Najpierw wziął na siebie winę za prześladowania homoseksualistów kubańskich. Później skrytykował prezydenta Ahmadinedżada za jego antyżydowską postawę. W międzyczasie zganił prezydenta Sarkozy’ego, by wreszcie stwierdzić, że kubański model rozwoju się nie sprawdził. Czy za tymi nowym obliczem Fidela kryje się jakaś szersza strategia? Znając starszego z braci Castro głupstwem byłoby stwierdzić, iż nie. Co prawda wcale nie rzadko zdarzało mu się wycofywać z pochopnie wypowiedzianych opinii, ale kilka takowych w krótkim okresie to nie przypadek. 

Przeprasza za prześladowania gejów

Pod koniec sierpnia w wywiadzie dla meksykańskiego dziennika La Jornada Fidel Castro stwierdził, że prześladowanie homoseksualistów w latach 60 i 70. na Kubie było wielką niesprawiedliwością wyrosłą na bazie zakorzenionych na wyspie uprzedzeń. „Jeśli ktokolwiek jest temu winny, to ja”, rzekł lider kubańskiej rewolucji. Podkreślił, że miał wówczas tyle ważniejszych problemów (zwłaszcza w okresie kryzysu kubańskiego), iż nie mógł poświęcić należytej uwagi temu zagadnieniu. Homoseksualizm został na Kubie zdekryminalizowany dopiero w 1979 r.

Było to pierwszy raz, kiedy po powrocie do aktywności polityczno-komentatorskiej Fidel w tak wyraźny sposób zaznaczył swoją obecność i kontrowersyjną, niespodziewaną uwagą przyciągnął uwagę opinii międzynarodowej. A to dopiero był początek.

Kubański model

Kolejna seria ciekawych stwierdzeń Fidela miała miejsce w trakcie trzydniowej wizyty na Kubie amerykańskiego dziennikarza, Jeffreya Goldberga z czasopisma The Atlantic i jego rozmów ze starszym z braci Castro.

Najwięcej uwagi światowych mediów przyciągnął jeden przytoczony przez Goldberga cytat z wypowiedzi Fidela. Zapytany przez dziennikarza czy nadal uważa, iż model kubański jest wart przeszczepienia na grunt innych krajów Castro odpowiedział: „Model kubański już nawet dla nas się nie sprawdza”. Wywołało to burzę w mediach, gdyż sprowadza się do zaprzeczenia ideałom rewolucji. Czyżby Castro zamierzał zmodyfikować system na wyspie? Media jeszcze bardziej zaciekawiły się tematem, kiedy Castro wycofał się z tego stwierdzenia, a właściwie orzekł, iż jego wypowiedź została źle zinterpretowana. Zdrowy rozsądek nakazuje się zastanowić – na ile sposobów można zinterpretować zdanie „Model kubański już nawet dla nas się nie sprawdza”? Bez karkołomnych zabiegów logicznych trudno o taką interpretacją, o jakiej teraz mówi sam autor tych słów – całkowicie odwrotną do tej, jaka sama naturalnie się narzuca. Nie jest to zresztą pierwszy raz kiedy Fidel wycofuje się ze zbyt pochopnych uwag. Z drugiej strony, nie jest to bynajmniej też pierwsza wypowiedź Castro w tym tonie. W 2005 r. podczas przemowy na Uniwersytecie w Hawanie użył podobnego sformułowania.

Nie jest to przełom w retoryce Fidela, po co zatem robić wielką aferę i zaprzeczać wypowiedzianym słowom? Prawdopodobnie Castro chciał złagodzić wagę swego stwierdzenia, podbudować wizerunek „zwycięskiej Rewolucji” i upewnić rodaków, że wprowadzane na wyspie zmiany nie oznaczają odejścia od kierunku wytyczonego przez Rewolucję.

Czas zmian

A zmienia się dużo. Raul Castro świadomy, że zmiany są niezbędne wprowadza reformy. Niedawno zezwolił na napływ inwestycji zagranicznych na wyspę i zakup nieruchomości przez obcy kapitał. Kilka dni po owej rozmowie Fidela z Goldbergiem zaś ogłoszona została decyzja, która stawia wypowiedź Castro w nowym świetle. Kubańska gospodarka nie jest już w stanie utrzymywać tak licznego sektora państwowego i władze w Hawanie zdecydowały zlikwidować ok. 500 000 publicznych posad (czyli formalnie masowe „zwolnienia”). Zezwoliły jednocześnie na samozatrudnienie i zatrudnianie innych osób – nieograniczone tak, jak uprzednio jedynie do rodziny.

Wydaje się zatem oczywistym, że Fidel wiedział o planowanych działaniach i swą wypowiedzią chciał niejako pokazać akceptację dla strategii swego brata, następcy na stanowisku głowy państwa. Mówiąc „Model kubański, dla nas się nie sprawdza”, miał właśnie to na myśli. Tylko nie w takiej formie, o jakiej mówiły media. Nie chodziło mu o zaprzeczanie ideałom Rewolucji, ale jedynie nieznacznej ich modyfikacji, wymuszonej obciążeniami, jakie generował sektor publiczny. Chodziło mu raczej o powrót do czegoś w stylu sytuacji na wyspie przed 1968 r., gdzie sektor prywatny jest ograniczony, ale funkcjonuje. A już na pewno nie miał na myśli uznania wyższości modelu amerykańskiego {czytaj – kapitalizmu], czego chciałyby niektóre media. Z jednej strony zatem, negując ich insynuacje, a z drugiej, uspokajając obywateli i podtrzymując wizerunek „zwycięskiej Rewolucji”, Fidel Castro zaprzeczył później swym słowom.

Iran, Izrael, Żydzi i broń nuklearna

Kolejnej swej kontrowersyjnej wypowiedzi już nie weryfikował. Wyraźnie i dobitnie skrytykował swego sojusznika, prezydenta Iranu, Mahmuda Ahmadinedżada za zaprzeczanie zbrodni holokaustu. Stwierdził, że „nikt nie wycierpiał tyle, co Żydzi”. Tak ostra wypowiedź w stosunku do jednego z najbliższych przyjaciół lewicowych państw latynoamerykańskich nie bez kozery przyciągnęła kolejny raz uwagę mediów i wywołała pytanie o przyszłość relacji w trójkącie: Kuba – Iran – Wenezuela. Podkreślić jednak należy, że ze wszystkich krajów ALBA (Alternativa Bolivariana para las Americas) Kubę łączą z Teheranem najmniej intensywne relacje (słabsze niż np. Ekwador, Boliwię czy Wenezuelę).

W gruncie rzeczy był to jednak temat poboczny. Należałoby zacząć od tego, że Fidel zaprosił Goldberga do siebie po lekturze jego tekstu o problemie izraelsko-irańskim na Bliskim Wschodzie. W trakcie rozmowy z dziennikarzem, Castro przedstawił swoje poglądy na tą kwestię. Mianowicie, według niego jedynym sposobem na rozwiązanie tego konfliktu interesów jest globalne rozbrojenie nuklearne. Podkreślił, że groźby i sankcje wobec Iranu nic nie wskórają, a najlepszym środkiem do zapewnienia sobie bezpieczeństwa przez Izrael będzie rezygnacja z arsenału atomowego.

Dodać można jeszcze jeden aspekt tego wątku wypowiedzi Fidela. Być może jest to pierwszy krok w kierunku ocieplenia relacji z Izraelem, oficjalnie zerwanych w wyniku wojny Yom Kippur w 1973 r., a zarazem umocnienia więzi z mniejszością żydowską na Kubie (która ogólnie była stosunkowo dobrze traktowana, czego już nie można powiedzieć np. o takiej Wenezueli).

Wątek francuski

I holokaust i broń nuklearna pojawiły się w kolejnej serii ciekawych wypowiedzi Fidela – tym razem dotyczących Francji. Najpierw nazwał decyzję rządu w Paryżu o przymusowym wydaleniu Cyganów „holokaustem rasistowskim”. Następnie stwierdził, że jest to objaw szaleństwa francuskiego prezydenta, co budzi jego zaniepokojenie zważywszy na fakt, iż Paryż jest trzecią światową potęgą nuklearną. Castro nie omieszkał również skrytykować polityki Francji wobec Iranu, uznając za hipokryzję posiadanie olbrzymiego arsenału atomowego przy jednoczesnym zabranianiu Teheranowi badań nad takowym.

Castro znów na ustach wszystkich

Jaki wniosek nasuwa się po tych wszystkich epizodach medialnych z Fidelem Castro w roli głównej? Wydaje się, że po kilku latach absencji w życiu politycznym Kuby (i świata) spowodowanych chorobą oraz przekazaniu sterów państwa Raulowi, Fidel poszukuje dla siebie nowej przestrzeni. Próbuje wpisać się w schemat emerytowanego męża stanu, cieszącego się olbrzymim poważaniem i siłą oddziaływania. Nie ucieka od tematów wewnątrzkubańskich, ale przede wszystkim koncentruje się na polityce zagranicznej i „modnych”, kluczowych globalnych tematach (w obu przypadkach jednak nie wykracza poza kierunek wytyczany przez aktualne władze w Hawanie). Stąd jego wypowiedzi o homoseksualizmie, problemie bliskowschodnim czy broni nuklearnej. Uwaga – należy się spodziewać kolejnych. Im bardziej kontrowersyjne, tym lepiej, bo przyciągną większą uwagę mediów. A być w centrum uwagi to jest to, co Fidel zawsze kochał i nadal kocha. Jako że dość długo był tego pozbawiony, teraz nadrabia to z nawiązką.

Post scriptum

I wypowiedzi Castro i obecne reformy na Kubie stanowią doskonałą okazję do zmiany amerykańskiej polityki wobec wyspy, zmiany, którą Obama obiecywał w kampanii wyborczej. Pytanie czy tym razem Waszyngton wykorzysta dogodną sytuację? W ogóle się nie zdziwię, jeśli tradycyjnie – nie.

Artykuł ukazał się na portalu mojeopinie.pl.

 


0 comments on “„Castro znów na ustach wszystkich”Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *