Fotograficzna wycieczka do Cancas (Peru).

Zapraszam do kolejnej odsłony zdjęć z Ameryki Łacińskiej. Tym razem zapraszam na wspaniałą podróż do małej, peruwiańskiej wioski rybackiej – Cancas. Ja to właściwie pośrednio. Autorzy zdjęć, Sylwek i Francesca (więcej o nich w zakładce „Galeria„), uraczyli nas cudowną fotoopowieścią z jednego dnia z życia wioski i jej mieszkańców:

Wczesny ranek, około godziny 5.00 (w Cancas nikt tak naprawdę nie dba o czas – robi się jasno, więc trzeba wstać):


Tratwy z lekkiego drewna balsy czekają na rybaków, którzy za chwilę wypłyną na nich w morze, aby ściągnąć sieci zarzucone poprzedniego wieczora:

Raz na kilka dni, o poranku, odbywa sią sprzątanie plaży – jak wyjaśnił mi to jeden z rybaków z uśmiechem na twarzy: no cóż, my śmiecimy, a nasze kobiety po nas sprzatają, ale my za to przynosimy im ryby:

Na plaży zawsze można znaleźć coś ciekawego, np. martwą rybę Najeżkę – rybe jeżozwierza:

Albo małe kraby kanibale zjadające swojego większego kolegę:


Nie brakuje też leniwych sępów:


A jeżeli chcemy z kimś porozmawiać, nie ma problemu – ludzie są mili i otwarci, chętnie opowiadają o swoim życiu i bardzo ciekawi są naszego świata:


Nieopodal Cancas, 20 minut spaceru po plaży, leży niewielka turystyczna miejscowość Punta Sal. Małe, przytulne bungalowy zachęcają do wizyty – niestety ceny trochę odstraszają:

Z powrotem w Cancas, widok na wioskę od strony morza:


Na kolejnych dwóch zdjęciach – typowa chata rybacka:


Wysłużona łódź rybacka, czekająca na remont:


Po wiosce najlepiej poruszać się pieszo, albo skorzystać z mototaxi.


Port rybacki:


Wszystko ma swój porządek: rybak przynosi ryby, jego żona je przyrządza, a sępy zjadają resztki….

…na spółkę z kotami:


Nikt tutaj nie jest pracoholikiem, zawsze jest dużo czasu na odpoczynek, rozmowę i – jak mówią mieszkańcy wioski – “kontemplację morza”:


Jak widać w budowę kościoła nie inwestuje się wielkich pieniędzy – bo i po co? Są inne ważniejsze wydatki:

Jedyny “drapacz chmur” w Cancas:


Dzieciaki nie znają gier komputerowych. Najpopularniejszą grą jest tutaj “canicas”, do której potrzebne jest kilka szklanych kulek:


Objazdowy warzywniak:


Oprócz rybactwa ludzie zajmują się także rękodziełem. Swoje wyroby sprzedają najczęściej w pobliskiej Mankorze, ale w Cancas jest także kilka sklepików, na wypadek jakby jakiś turysta się tutaj zabłąkał:


Jeden z warsztatów tutejszego rzemieślnika:


I tak upływa dzień za dniem w Cancas:


A gdy zapada noc, pelikany w porcie czekają na rybaków, aby o świcie wyruszyć z nimi na połów…ale to już inna historia:


1 comment on “Fotograficzna wycieczka do Cancas (Peru).Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *