Powakacyjnie i lekturowo

Jak zwykle w ostatnich latach, staram się wykorzystywać wakacje do nadrabiania zaległości czytelniczych. Spośród kilku książek jakie udało mi się przeczytać tym razem były – rzecz jasna – i takie związane z Ameryką Łacińską. Konkretnie trzy:

  • Droga ku wolności” – M. Gonsalvez, K. Stansell, T. Howes, G. Brozek: opowieść 3 Amerykanów (pracowników agencji zajmującej się walką z narkohandlem), którzy po tym jak ich samolot rozbił się w kolumbijskiej dżungli byli przez 1967 dni przetrzymywani przez FARC. Książka napisana bardzo słabo (autorzy nie są pisarzami, a redakcja jak widać nie zmieniała zbyt drastycznie ich twórczości. Jedyną, ale bardzo mocną stroną książki jest „z życia wzięty” opis FARC, ich działania z perspektywy więźniów oraz – oczywiście – wgląd w to jak wygląda życia osób porwanych. Smaczku dodają tej pozycji historie związane ze najsłynniejszym więźniem FARC ostatnich lat – Ingrid Betancourt (wcale nie tak pochlebne, jak większość doniesień na jej temat). Ze względu na fakt, że książkę tą czyta się jednak ciężko – polecam tylko fanom regionu i tematu.
  • Czerwony kwiecień” – Santiago Roncagliolo: to zaś pozycja całkowicie odwrotna – czyta się ją znakomicie. Kryminał, którego akcja dzieje się w jednym z Peruwiańskich miast. Historia oczywiście wymyślona przez autora, lecz silnie osadzona na w najnowszej historii kraju. Porusza przede wszystkim kwestię walki ze Świetlistym Szlakiem, środków jakich używała w tym celu armia, jego pozornej likwidacji, a także tradycyjne problemy Peru (i większość państw regionu): nadzwyczaj silną pozycję armii, korupcję, przemoc, biedę, dyskryminację ludności indiańskiej. Z czystym sumieniem – gorąco polecam.
  • Szlakiem gringo” – Mark Mann: reportaż podróżniczy po kilku krajach Ameryki Południowej. Utrzymana w lekkim tonie, ale też w bezpośredni sposób opisująca drastyczne momentami kwestie opowiada losy trójki przyjaciół, którzy postanowili odwiedzić tradycyjne cele podróżników w Ekwadorze, Boliwii i Peru. Trochę dzięki im samym (zwłaszcza jednemu z nich), a trochę dzięki krajom jakie odwiedzają – nieustannie towarzyszą im narkotyki. Zwiedzają nie tylko ruiny, ale i lokalne bary czy niedostępne dla „zwykłych” turystów niebiańskie plaże. Książka zabawna, prawdziwa i poruszająca. Godny uwagi fakt, że autor podnosi temat rdzennej ludności regionu i dostrzega jak drastycznie potraktował ją los – a właściwie to my, Europejczycy i Amerykanie. Książka znana, więc polecać w sumie jej nie muszę… Ale i tak polecam!

2 comments on “Powakacyjnie i lekturowoAdd yours →

  1. Ja się na razie zaczytuję w „Dziejach kultury latynoamerykańskiej” – moja wiedza o tym rejonie świata jest marna, ale od czegoś trzeba zacząć :)

  2. To też ciekawa książka. Zależy jeszcze co kto lubi, ale na pewno przybliża region czytelnikowi. Zatem miłej lektury i mam nadzieję, że sprawi, iż zakochasz się AŁ :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *