Wybory gubernatorskie w Wenezueli

W minioną niedzielę miały miejsce wybory na gubernatorów w Wenezueli. Jak pisałem wcześniej, obok zaplanowanych na styczeń wyborów samorządowych miały one być papierkiem lakmusowym siły opozycji i możliwości zakwestionowania władzy chavistów  w kraju. W aż 20 z 23 stanów na gubernatora wybrano przedstawicieli rządzącej partii PSUV. Co to oznacza dla Wenezuelczyków?

  • Bolesna porażka opozycji

Wbrew nadziejom przeciwników Hugo Chaveza, że opozycja przegrała, i to dotkliwie. Zwycięstwo PSUV jest nie tylko miażdżące, ale dodatkowo bolesne z tego powodu, że nie udało się opozycji utrzymać dotychczasowego stanu posiadania. Straciła aż 5 z dotychczasowych 8 stanów (w tym Zulia, czyli najbardziej zaludniony stan, który „utrzymywała” od 12 lat) i nie zyskała żadnego w zamian. Obecnie jej przedstawiciele rządzić będą jedynie w Amazonas, Lara i Miranda.

Opozycja starając się tłumaczyć porażkę oskarżyła nawet rząd o celowe ustanowienie daty wyborów w okresie przedświątecznym – tak, aby jak najmniej osób oddało swój głos. Argument na poły poważny, ale faktem pozostaje, że frekwencja wyborcza na poziomie 54% była znacznie mniejsza od tej z wyborów prezydenckich, kiedy wyniosła 80%.

  • Wzmocniony lider opozycji

Henry Capriles Radonski, reprezentant opozycji w niedawnych wyborach prezydenckich, wygrał w stanie Miranda, gdzie jego adwersarzem był były wiceprezydent Elias Jaua. W obliczu faktu, że zdecydowana większość kandydatów opozycji przegrała, poprzez wygraną z silnym przeciwnikiem Capriles potwierdził swą pozycję, jako silnego lidera koalicji MUD, który pomoże utrzymać jedność rozbitej zwykle opozycji. Jeśliby przegrał oznaczałoby to najprawdopodobniej ponowny podział opozycji i walkę o przywództwo. Wygrana Caprilesa sprawiła, że jest on niemal pewnym kandydatem opozycji w następnych wyborach prezydenckich.

Należy jednak podkreślić, iż Capriles wygrał zaledwie kilkoma punktami procentowymi, czyli znacznie mniejszą przewagą niż od niego oczekiwano.

  • Nowa postać wśród Chavistów

Wygrana przedstawiciela PSUV, Jose Vielmy Mory w stanie Tachira była zaskoczeniem i ciosem dla opozycji. Jego pozycja w partii znacznie wzrosła, stał się jednym z symboli niedzielnego zwycięstwa. Tym bardziej, że nie był w centrum zainteresowania rządu i uzyskał znacznie mniej uwagi i środków podczas kampanii niż niektórzy kandydaci.

  • Niejasna pozycja Maduro

Chavez wykorzystał wybory gubernatorskie, aby wzmocnić pozycję Nicolasa Maduro jako swojego ewentualnego następcy. Kilka prominentnych osób z PSUV, cieszących się dużą popularnością wśród obywateli umieścił z dala od Caracas na posadach gubernatorskich: Isturiz w Anzoategui, El Aissami w Aragua, Farias w Cojedes, Rangel w Trujillo oraz brat Chaveza – Adan w Barinas. W ten sposób w przypadku braku Hugo Chaveza i wewnątrzpartyjnej walki partii o władzę w kraju pozostaną oni poza głównym miejscem wydarzeń i bez takich wpływów na bieg wydarzeń – a co za tym idzie pozycja Maduro będzie bardziej stabilna.

Nadal jednak Maduro nie może być pewny swojej przyszłości jako lider kraju. Sam nigdy nie wygrał w żadnych wyborach. Nic też z sukcesu wyborów gubernatorskich nie można przypisać wiceprezydentowi. Nikt z PSUV, nikt z gubernatorów nie zawdzięcza mu swojej pozycji w związku z czym Maduro nie posiada pewnej, lojalnej grupy w partii. Z drugiej strony jednak, trzeba podkreślić, że choć ludzie nie głosowali na nazwisko „Chavez”, nadal zdecydowanie wsparli PSUV. Co świadczy o tym, że nawet po odejściu Hugo Chaveza dojście do władzy opozycji może wcale nie być takie proste i szybkie.

Dla zainteresowanych poszerzeniem tematu polecam lekturę:

0 comments on “Wybory gubernatorskie w WenezueliAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *