kolumbia2

Koniec wojny domowej w Kolumbii

Pokój jest czymś, czego ostatnie pokolenia Kolumbijczyków nie znają. Kilkadziesiąt ostatnich lat kraj był podzielony przez wojnę domową, która kosztowała życie ponad 200 000 osób i spowodowała przymusowe przesiedlenia ponad 2 000 000 uchodźców wewnętrznych. Nic więc dziwnego, że kiedy po latach (kolejnych już) rozmów pokojowych ogłoszono podpisanie traktatu pokojowego stało się to jednym z najważniejszych wydarzeń współczesnej historii.

We środę, 22 czerwca 2016 r. prezydent Juan Manuel Santos i dowódca FARC Rodrigo Londoño Echeverri (alias Timochenko) podali sobie ręce podczas ceremonii w Hawanie, gdzie od 2013 r. toczyły się negocjacje pokojowe. Imprezie przewodniczył Raul Castro, którego kraj obok Norwegii był gwarantem rozmów, a obecni – poza wymienionymi wyżej – byli także prezydent Wenezueli Nicolas Maduro, którego kraj odegrał kluczową rolę w zachęcaniu FARC do negocjacji, a także sekretarz generalny ONZ Ban-Ki Moon i przywódcy kilku innych krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów.

Porozumienie ma doprowadzić do trwałego, obustronnego zaprzestania działań wojennych. Według wspólnego komunikatu obie delegacje osiągnęły wzajemne porozumienie dotyczące gwarancji bezpieczeństwa dla zdemobilizowanych partyzantów i programu ich reintegracji do cywila. Przywódcy FARC jest wydali rozkaz „Wyciszenia wszystkich karabiny”, która to broń zresztą ma wkrótce zostać przekazana władzom. Rząd w Bogocie ze skutkiem natychmiastowym zakończył wszystkie operacje przeciwko partyzantom w zamian za ich zobowiązanie się do rozbrojenia w przeciągu 180 dni od podpisania ostatecznego porozumienia pokojowego.

Kwestia rozbrojenia była problemem trudnym do przezwyciężenia w przypadku poprzednich prób negocjacji. Także z powodu złych doświadczeń z lat 80. i 90. XX w., kiedy to lewicowa partia Union Patriotica, złożona po części z FARC, po części z lewicowych intelektualistów stała się obiektem ataków zbrojnej prawicy, w wyniku których zginęło kilka tysięcy osób. Mimo takich doświadczeń, jak widać partyzanci są gotowi podjąć to ryzyko.

Z drugiej strony na uwagę zasługuje też koncyliacyjna postawa prezydenta Santosa, który jako minister obrony w rządzie Alvaro Uribe był zwolennikiem polityki zdecydowanie twardej ręki wobec FARC. Jako prezydent zmienił – nomen omen – front. Choć się całkowicie nie zgadza z postulatami partyzantów, chce z nimi walczyć na słowa, a nie na broń.

Poza rozbrojeniem kluczowym elementem będzie wprowadzenie FARC w ramy legalnego działania politycznego. Są jednak już nowe ruchy na lewej stronie kolumbijskiej sceny politycznej, które mogą wchłonąć część byłych partyzantów i pomóc im odnaleźć się w nowych realiach.

Pytanie rzecz jasna pozostaje, czy na pewno obydwie strony będą wywiązywać się z porozumień. Dla dobra wszystkich Kolumbijczyków pozostaje mieć nadzieję, że tak.

0 comments on “Koniec wojny domowej w KolumbiiAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *