Kuba-USA cz.1


„Los caminos de mi Cuba nunca van adonde deben…”
(„Drogi mej Kuby nigdy nie prowadzą tam, gdzie powinny…”)

###

Część 1 – Stosunki amerykańsko-kubańskie w XIX wieku.

Rozdział 1.

Powstają Stany Zjednoczone, upada system kolonialny w Ameryce Południowej i Środkowej, a Kuba pozostaje kolonią hiszpańską.

W 1776 roku, wraz z ogłoszeniem Deklaracji Niepodległości, powstało niepodległe państwo amerykańskie, które suwerenność swą potwierdziło zwycięstwem w zakończonej w 1783 roku wojnie z Brytyjczykami. Po usamodzielnieniu się, trzynaście byłych kolonii zaczęło znacznie bardziej interesować się terenami sąsiedzkimi, w tym „Perłą Antyli”, jak nazywana była Kuba. Było to związane z ich rozwojem (także przestrzennym), procesem określania żywotnych interesów nowego kraju i poszukiwaniem swego miejsca pośród innych podmiotów państwowych. Przełom wieków XVIII i XIX to okres rozkwitu gospodarczego Kuby, która po raz pierwszy tak naprawdę zaistniała na ekonomicznej mapie świata. Początek XIX stulecia przyniósł wywołaną wojnami napoleońskimi emancypację hiszpańskich kolonii w Ameryce Południowej i Środkowej, która odmieniła zasady rządzące dotychczas systemem międzynarodowym zachodniej hemisfery.

W roku 1808, w wyniku agresji Napoleona na Hiszpanię skostniały system kolonialny Korony w Ameryce Łacińskiej zaczął się kruszyć. W Wenezueli i Argentynie wybuchły powstania miejscowej ludności stopniowo rozprzestrzeniające się na pozostałe części kontynentu. Stany Zjednoczone, jako młode państwo, aby nie zadrażniać stosunków    z Europą, zadeklarowały neutralność w sprawie konfliktów. Jednocześnie jednak w grudniu 1811 roku Kongres wystosował rezolucję, mówiącą, iż Waszyngton „z przyjacielskim zainteresowaniem wita proklamowanie niepodległych państw przez hiszpańskie prowincje w Ameryce”. Przez następne dziesięć lat, równolegle do toczących się na południu wojen wyzwoleńczych trwała intensywna debata w Kongresie w sprawie oficjalnego uznawania   lub też nieuznawania republik latynoamerykańskich.

Kuba pozostała częścią imperium hiszpańskiego – ku zadowoleniu Stanów Zjednoczonych. Te bowiem obawiały się wówczas wzrostu znaczenia Francji lub Wielkiej Brytanii w regionie. Władze amerykańskie przesłały wpływowym osobistościom na Kubie wiadomość stwierdzającą, iż chętnie widziałyby wyspę dalej pod zarządem Madrytu, oraz że „(…)wzajemne relacje będą kształtowane przez przyjaźń do was, przez silne przekonanie, iż nasze interesy są blisko związane, i przez przemożną niechęć, z jaką powitalibyśmy wasze podporządkowanie, czy to Francji, czy Anglii, czy to politycznie, czy handlowo”.

Rozdział 2.

Rewizjonistyczne zapędy Świętego Przymierza, sprzeciw Wielkiej Brytanii, Stany Zjednoczone formułują „doktrynę Monroe”.

Kuba pozostała kolonią, niemniej w ciągu najbliższych dwudziestu lat upadł hiszpańsko-portugalski system kolonialny na zachodniej półkuli i powstało w efekcie 17 niepodległych republik latynoamerykańskich. W dużej mierze przyczyniła się do tego postawa Wielkiej Brytanii, która rozbudowując swą handlową (i militarną) potęgę morską dążyła do obalenia monopolu krajów Półwyspu Iberyjskiego na handel z rynkami amerykańskimi. Po Kongresie Wiedeńskim z 1815 roku, aby móc korzystać z zyskownych obrotów z nowymi republikami, sprzeciwiła się planom Świętego Przymierza zmierzającym do restytucji monarchii na zachodniej półkuli.

Latem 1823 r. rząd amerykański otrzymał notę od George’a Canninga, brytyjskiego sekretarza spraw zagranicznych, proponującą współpracę w obronie niepodległości byłych kolonii hiszpańskich przeciw rewizjonistycznym zapędom Świętego Przymierza. Przed władzami w Waszyngtonie stanęły dwa zasadnicze pytanie: czy powinny mieszać się w wewnętrzne porachunki państw europejskich oraz, czy sprzeciwić się mocarstwom europejskim i stanąć w obronie niepodległości krajów Ameryki Łacińskiej. Mając za sobą poparcie Wielkiej Brytanii i jej marynarki, z którą nawet połączone floty pozostałych członków Świętego Przymierza nie mogły konkurować, oba te dylematy prezydent James Monroe (1817-1825) rozwiązał 2 grudnia 1823 roku. Podczas dorocznego przemówienia do Kongresu stwierdził, iż: „(…)kontynenty amerykańskie, poprzez wolność i niezależność, którą zdobyły i utrzymały, od tej pory nie mogą być uważane jako podległe przyszłej kolonizacji przez żadne z mocarstw europejskich. (…)Jakąkolwiek próbę rozszerzenia ich systemu władzy na którąkolwiek część zachodniej półkuli, będą przez nas uważane jako zagrożenie dla pokoju i naszego bezpieczeństwa”. Z drugiej strony Waszyngton zobowiązał się do nie mieszania się w wewnętrzne sprawy Europy, ani w kwestie dotyczące kolonii, które udało się mocarstwom utrzymać, czyli faktycznie izolował swą aktywność zagraniczną do półkuli zachodniej.

Powyższy zestaw zasad, znany później jako „doktryna Monroe” był jedną z podstaw amerykańskiej polityki zagranicznej przez następne 150 lat. Choć udało się powstrzymać powrót kolonializmu w Amerykach, początkowo brakowało jednak Stanom Zjednoczonym środków do efektywnego egzekwowania tej polityki. Było to wyraźnie widać w latach trzydziestych i czterdziestych XIX wieku, kiedy to mocarstwa europejskie wielokrotnie interweniowały zbrojnie w regionie w obronie swych interesów.

Rozdział 3.

„Złoty wiek” Kuby – rozwój wyspy i zbliżenie gospodarcze ze Stanami Zjednoczonymi w pierwszej połowie XIX w.

Kuba tymczasem weszła na drogę szybkiego rozwoju gospodarczego. Lata 1790-1860 w dziejach wyspy określa się jako „złoty wiek”, czy „wiek Kuby”. Było to związane z szybkim i prężnym rozwojem cukrownictwa, upraw kawy i tytoniu oraz przyrostem ludności Pod koniec XVIII w. Kuba liczyła niecałe 300 tys. ludności,  w roku 1827 już 700 tys., a w ciągu następnych 25 lat podwoiła tę liczbę. Masowe sprowadzanie niewolników doprowadziło do tego, że w 1841 roku murzyni i mulaci stanowili prawie 59% społeczeństwa (później, w wyniki zaprzestania handlu niewolnikami procent ten malał). Pracowali oni głównie na plantacjach trzciny cukrowej, których wielkość i ilość systematycznie rosła, osiągając w połowie stulecia liczbę 1400 (w porównaniu z 625 trzydzieści lat wcześniej). Równocześnie następowała na Kubie rewolucja przemysłowa. Woły zamieniano na kotły parowe, powstawały wielkie ośrodki fabryczne służące do produkcji cukru, która dzięki temu wzrasta z 28,5 tys. ton w roku 1800 do 750 tys. w 1868 roku. Możliwe to było m.in. dzięki powstaniu sieci kolejowej łączącej plantacje z przetwórniami i portami. To na Kubie, w roku 1837 wybudowano pierwszę linię kolejową (Hawana-Bejucal) w Ameryce Łacińskiej. Wszystko to stanowiło o tym, że Kuba stawała się jednym z najlepiej rozwiniętych krajów Ameryki Łacińskiej i, tym samym, łakomym kąskiem dla innych mocarstw.

Rozwój wyspy nie był jednak równomierny. Jej zachodnia część była uprzemysłowiona i zurbanizowana, to tu mieściła się większość plantacji, linii kolejowych i samej ludności (65% mieszkańców, w tym 90% wszystkich niewolników). To ta część w związku z tym generowała większość dochodu narodowego i eksportu (odpowiednio – 73% i 90%).

Mimo, że Kuba była ciągle kolonią Korony Hiszpańskiej, od początku XIX wieku wzrastało jej ekonomiczne powiązanie ze Stanami Zjednoczonymi. W okresie rewolucji przemysłowej i zaraz po niej (na Kubie przypadało to na lata czterdzieste) to właśnie z północy płynęły nowe technologie, nowe formy handlu, to banki z Bostonu, Filadelfii i Nowego Jorku udzielały pożyczek i inwestowały w rozwój „Perły Antyli”, coraz bardziej ją jednocześnie uzależniając od gospodarki amerykańskiej. Jednocześnie rósł udział Waszyngtonu w wymianie handlowej Kuby. Na początku lat 60-tych XIX stulecia stanowił on już 62% eksportu wyspy (przy 22% przypadających na Wielką Brytanię i zaledwie 3% na Hiszpanię), z czego lwia część przypadała oczywiście na cukier (reszta na kawę i tytoń). Z powodu restrykcyjnej polityki Madrytu w imporcie Kuby ciągle dominowała Hiszpania (30%), przed Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią (po 20%). Coraz bliższe więzy gospodarcze między Waszyngtonem, a Hawaną zaczęły stopniowo powodować powstawanie w amerykańskiej myśli politycznej teorii zbliżenia politycznego i aneksji wyspy.

Rozdział 4.

„Manifest Destiny”, teorie zbliżenia amerykańsko-kubańskiego i aneksji wyspy przez Stany Zjednoczone, pierwsze próby ich realizacji.

Więzy gospodarcze zaczęły stopniowo powodować powstawanie teorii zbliżenia politycznego i aneksji wyspy. Było to wynikiem ekspansji terytorialnej oraz wzrostu znaczenia Stanów Zjednoczonych w XIX wieku [Od czwartej dekady XIX w. rozpoczął się nowy, trwający do lat 90-tych, okres rywalizacji USA z mocarstwami europejskimi o wpływy w Ameryce Łacińskiej.]. W 1845 roku, w czasie sporu z Anglią o Oregon narodziła się koncepcja Objawionego Przeznaczenia (Manifest Destiny), uzasadniająca marsz Amerykanów ku Pacyfikowi, jako ich prawo i obowiązek wynikający  z ich roli dziejowej. Przez ówczesny Oregon rozumiano obecne stany Waszyngton, Oregon i Idaho oraz większość leżącej w obecnej Kanadzie Kolumbii Brytyjskiej. Spór ten rozwiązano na korzyść Stanów Zjednoczonych, dzieląc terytorium tak, jak przebiega dzisiejsza granica amerykańsko-kanadyjska. Wkrótce teoria Manifest Destiny zaczęła uzasadniać też ekspansję Stanów Zjednoczonych na obszary Ameryki Środkowej. Marsz na zachód i południe spowodował odkurzenie nieco zapomnianej „doktryny Monroe”.

Jej rozszerzoną interpretację prezydent James K. Polk (1845-1849) wyraził w dorocznym orędziu do Kongresu dnia 2 grudnia 1845 roku: „Zawsze musimy podtrzymywać zasadę, że narody tego kontynentu mają wyłączne prawo decydowania o własnym przeznaczeniu. Jeżeli niektóre z nich zechcą przyłączyć się do naszej Konfederacji, będzie to sprawa wyłącznie miedzy nimi a nami i nie może ona powodować jakiejkolwiek zagranicznej interwencji. Nigdy nie zgodzimy się, aby mocarstwa europejskie mieszały się   do takiego związku (…)„.

Owo rozszerzenie interpretacji polegało na tym, iż Monroe sprzeciwiał się expressis verbis tylko interwencji zbrojnej mocarstw europejskich w regionie, Polk zaś mówił o jakimkolwiek mieszaniu się tych państw w sprawy latynoamerykańskie. Retorykę Manifest Destiny i „doktryny Monroe” szybko poparto praktyką i w wojnie  z Meksykiem z lat 1846-1847, utracił on na rzecz Stanów Zjednoczonych prawie połowę swego terytorium (ponad 2 mln km2 – dzisiejsze stany Kalifornia, Arizona, Nowy Meksyk, Nevada, Utah, część Kolorado i Wyoming). Procesu rozwoju terytorialnego dopełnił w 1867 roku zakup Alaski od Rosji za 7,2 mln dolarów.

Rezultatem tych działań było coraz mocniejsze powiązanie Waszyngtonu z rejonem Ameryki Łacińskiej, a zwłaszcza Karaibów, który stał się obszarem „...o strategicznym i żywotnym znaczeniu dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych„. Kuba, jako „Perła Antyli”, największa z wysp archipelagu, stała się obiektem intensywnych działań na przełomie lat 40-tych i 50-tych. W związku z zainteresowaniem się nią przez Francję i Wielką Brytanię, pojawił się projekt rezolucji senatora Louisa Cassa, mówiącej o tym, iż Stany Zjednoczone poczytywać będą za zagrożenie ich bezpieczeństwa przejście wyspy w jakiekolwiek inne ręce. Wyrazem dążeń niektórych części społeczeństwa amerykańskiego do aneksji nowych terenów, w tym Kuby, były wyprawy tzw. filibustierów, najczęściej zwykłych awanturników stojących na czele zbrojnych oddziałów.

W przypadku Kuby było to także wyrazem chęci kubańskich ruchów aneksjonistycznych, inspirowanych przez tamtejszych kupców i latyfundystów, którzy wobec ograniczenia niewolnictwa na Kubie, dążyli do przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych, gdzie na południu rozwijało się niewolnictwo. Głośną postacią był tutaj Narciso López, który, wspierany finansowo przez bogatych przedstawicieli stanów południowych, na czele kilkusetosobowej „armii” podjął trzykrotne próby opanowania Kuby. Wszystkie skończyły się niepowodzeniem, a ostatnia śmiercią samego Lópeza.

Próbowano też porozumieć się z Madrytem. W 1848 roku Waszyngton wysunął propozycję kupna wyspy za sumę 100 mln dolarów. Mimo ponawianych propozycji, naciskany przez Anglię rząd hiszpański odmawiał. W tym samym czasie prezydent Franklin Pierce (1853-1857) nowo mianowanemu ambasadorowi w Madrycie, Pierre’owi Soule’owi jako cel nadrzędny zlecił próbę „…wyłączenia wyspy spod hiszpańskiego panowania i wszelkiej zależności od jakiegokolwiek europejskiego mocarstwa”. Wobec nieskuteczności tych zabiegów amerykańskim przedstawicielom dyplomatycznym w Madrycie, Londynie i Paryżu zlecono wspólne opracowanie możliwych rozwiązań sprawy kubańskiej. Meritum ich porozumień i rozważań zawarto w piśmie z 1854 roku do administracji w Waszyngtonie: „Po tym, jak nasza oferta kupienia Kuby za cenę daleko przekraczającą jej obecną wartość została przez Hiszpanię odrzucona, przyszedł czas, aby odpowiedzieć na pytanie, czy nie oznacza to poważnego zagrożenia naszego wewnętrznego pokoju i istnienia naszej drogiej Unii? Jeśli odpowiedź brzmieć będzie: tak, musimy podjąć bezpośrednie działania na tej samej zasadzie, jak niszczy się płonący dom sąsiada, aby zapobiec pożarowi we własnym domu„. Ten tzw. Manifest z Ostendy, opublikowany w prasie odbił się głośnym echem w Stanach Zjednoczonych, w swej istocie sprowadzał się bowiem do interwencji na Kubie. Nie został jednak zrealizowany, gdyż uwagę wszystkich Amerykanów przyciągnęły sprawy wewnętrzne w postaci zbliżającej się wojny secesyjnej.

Rozdział 5.

„Wojna dziesięcioletnia” na Kubie

Podobnie jak USA, w latach 60. XIX w. Kuba również wkraczała w okres zawieruchy wojennej. Wobec dyskryminacji politycznej Kubańczyków i wojskowej organizacji wyspy (przejawiającej się w m.in. licznych stacjonujących wojskach, podporządkowaniu władz cywilnych wojskowym, mianowaniu generałów gubernatorami, ukształtowaniu podziału administracyjny analogicznie do okręgów wojskowych) od lat dwudziestych XIX w. pojawiały się dążenia do uzyskania większej samodzielności. W obliczu nieskutecznych prób porozumienia się z Madrytem, opozycjoniści doszli do wniosku, iż jedynym skutecznym środkiem do tego celu jest powstanie. Zapoczątkowane 10 października 1868 roku, trwało prawie dekadę i nazwane zostało Wojną Dziesięcioletnią. Powstańcy siły swe skoncentrowali we wschodniej, uboższej części wyspy, tam też posiadali największe poparcie. Mimo braku koordynacji działań różnych grup powstańczych, ich niespełna 20-tysięczne wojska potrafiły przez długi czas opierać się nawet 250-tysięcznemu kontyngentowi hiszpańskiemu. Powołano rewolucyjne władze (prezydenta – Carlosa Manuela de Céspedes’a oraz Izbę Reprezentantów) i uchwalono konstytucję Republiki Kuby.

Tak władze, jak i społeczeństwo Stanów Zjednoczonych, zmęczone po dopiero zakończonej krwawej wojnie domowej, i będące w trakcie odbudowy zniszczonego kraju,   nie miały sił ani woli politycznej mieszania się w konflikt. Zatem wbrew oczekiwaniom niektórych środowisk na Kubie (tzw. aneksjonistów), ani nie uznały rewolucyjnej Republiki Kuby, ani nie potwierdziły statusu powstańców jako strony walczącej (co zrobiły niektóre republiki latynoamerykańskie). Waszyngton zezwolił natomiast na działalność agitacyjną, zbieranie funduszy i wysyłanie transportów ochotników oraz broni i amunicji na wyspę.

Zakończona dnia 10 lutego 1878 roku układem w Zanjón Wojna Dziesięcioletnia była dla Kuby jednym z momentów przełomowych. Choć ostatecznie zakończyła się klęską powstańców, stworzyła fundamenty tożsamości narodowej i zrodziła podstawy mitu  walki narodowowyzwoleńczej. Powstanie to spowodowało także utworzenie się stałego ruchu niepodległościowego, z José Martím na czele, który na emigracji i w kraju, kontynuował walkę o wolność.

Rozdział 6.

Przemiany gospodarcze na Kubie, uzależnienie tamtejszego przemysłu cukrowniczego od USA, powstanie ruchu panamerykańskiego, Kuba i USA u progu XX w.

Okres następnych 25 lat to czas znacznych przemian gospodarczych na wyspie. Ostateczna likwidacja niewolnictwa w roku 1886 wprowadziła nowy system pracy oparty     na robotnikach najemnych. Nastąpił ponadto znaczny wzrost produkcji, w głównej mierze cukru. Było to związane z inwestycjami zagranicznymi. Przedsiębiorcy amerykańscy, w odpowiedzi na powojenne zniszczenie Kuby, jej dekoniunkturę gospodarczą i brak kapitału, zapewnili ten ostatni doprowadzając do uzdrowienia gospodarki i jej unowocześnienia. Stare, prymitywne plantacje i przetwórnie upadały i powstawały nowoczesne, wielkie kompleksy fabryczne. Wiązało się to z postępującą koncentracją produkcji w wielkich centralach cukrowniczych, uzależnieniem od nich mniejszych producentów i powstaniem w ten sposób wielkiej burżuazji cukrowniczej, tzw. sacharokracji, w znacznym stopniu powiązanej z kapitałem północnoamerykańskim.

Dzięki tym procesom produkcja cukru na Kubie wzrosła z 533 tys. ton w roku 1878 do 1 mln ton w 15 lat później. Coraz bardziej jednak widoczne było uzależnienie gospodarcze Kuby od Stanów Zjednoczonych. W 1884 roku na północnego sąsiada przypadało 84% eksportu wyspy, w tym 90% eksportu cukru. Ponadto, dzięki inwestycjom   w przemysł cukrowniczy na Kubie, w coraz większej mierze przedsiębiorstwa amerykańskie czerpały zyski z samej produkcji cukru.

Ważnym aspektem polityki cukrowej Waszyngtonu wobec Kuby była preferencja importu z wyspy nie cukru przetworzonego, lecz surowego. Było to wynikiem powstania w Stanach Zjednoczonych rozwiniętego przemysłu rafinacji cukru i przejawiło się w narzuceniu Kubie (a właściwie Hiszpanii) w 1890 roku, tzw. ceł McKinleya, obniżających taryfy na import cukru surowego i podnoszących te na surowiec przetworzony. W ten sposób, nastawiona siłą rzeczy na produkcję cukru surowego Kuba, była uzależniona od sąsiada z północy, który ten cukier skupował i przetwarzał. Innym ujemnym skutkiem takiej polityki dla wyspy było nastawienie się jej gospodarki na produkcję nisko przetworzonych towarów, co z czasem przyczyniło się do jej technologicznego i systemowego zacofania.

W okresie od lat 40-tych do 60-tych miały miejsce trzy kongresy państw latynoamerykańskich. Nie przyniosły one jednak żadnych zmian w regionie i przez to nie miały większego znaczenia. Zmiany pojawiły się pod koniec lat 80-tych. W 1888 roku amerykański Sekretarz Stanu, Thomas F. Bayard zaprosił państwa latynoamerykańskie na konferencję do Waszyngtonu. Wzięli w niej udział przedstawiciele    17 państw regionu (wszystkich oprócz Dominikany). Mimo licznych różnic między delegacją amerykańską a krajami Ameryki Łacińskiej, trwająca od 2 października 1888 roku konferencja zakończyła się 19 kwietnia 1890 roku utworzeniem Międzynarodowej Unii Republik Amerykańskich. Było to realizacją od dawna przejawianych tendencji współpracy i rozwoju opartych na ruchu panamerykanistycznym. Ta pierwsza na świecie organizacja współpracy regionalnej, przemianowana w 1910 roku na Unię Republik Amerykańskich, mimo wielu pozytywnych efektów działania, przez pierwsze trzydzieści lat swego istnienia była ruchem podporządkowanym i zdominowanym przez interesy Stanów Zjednoczonych (Waszyngton naciskał m.in. na kwestie gospodarcze, nie przejawiając chęci do rozwiązania takich palących dla republik latynoamerykańskich problemów, jak  kwestie równouprawnienia własnych obywateli i cudzoziemców czy prawa do konkwisty, czyli podbojów terytorialnych).

Na początku ostatniej dekady XIX wieku sytuacja przedstawiała się więc następująco. Stany Zjednoczone, które po kolejnych rozszerzeniach terytorialnych zaczęły postrzegać region Ameryki Łacińskiej (szczególnie Środkowej i Karaibów), jako obszar ich żywotnych interesów, od lat czterdziestych prowadziły tam walkę o wpływy z mocarstwami europejskimi, zwłaszcza z Wielką Brytanią. U progu lat dziewięćdziesiątych uzyskały nowe narzędzie ku temu w postaci przodownictwa w ruchu panamerykańskim. Republiki latynoamerykańskie uważały bowiem silniejszego sąsiada z północy za naturalnego obrońcę ich interesów wobec państw europejskich. Co, z kolei, było wynikiem systematycznego wzrostu potęgi ekonomicznej i militarnej Stanów Zjednoczonych na przestrzeni wieku i owocowało przybierającą na sile dyskusją wewnątrz kraju na temat przyszłego rozwoju i zaangażowania państwa w politykę zagraniczną.

Kuba w XIX wieku przeżywała rozkwit gospodarczy i stała się światowym liderem na rynku cukrowniczym, generując w roku 1895 ponad jedną siódmą całkowitej produkcji cukru, w tym jedną trzecią światowej produkcji trzciny cukrowej. Z drugiej strony jednak postępowało systematyczne uzależnienie gospodarki kubańskiej od amerykańskiego rynku zbytu i kapitału. Jednocześnie, mimo stłumienia powstania w 1878 roku przybierał na sile ruch antyhiszpański na wyspie, karmiący się propagandą swych liderów na emigracji. Jego szczególne ożywienie nastąpiło w latach dziewięćdziesiątych doprowadzając do zasadniczych zmian na samej Kubie, w jej relacjach ze Stanami Zjednoczonymi oraz w całym regionie.

Rozdział 7.

Powstanie narodowowyzwoleńcze na Kubie, postawa Stanów Zjednoczonych, „New Manifest Destiny” i stronnictwo proekspansjonistyczne w USA.

W lutym 1895 roku po aresztowaniu przez władze hiszpańskie na Kubie kilku miejscowych działaczy kontestujących porządek panujący na wyspie, wybuchło kolejne powstanie. Mając w pamięci dziesięcioletnie walki na wyspie z lat 1868-1878, rząd w Madrycie szybko przystąpił do akcji: zawiesił prawa konstytucyjne w kolonii, wprowadził cenzurę prasy i wysłał najpierw dziewięcio-, potem jeszcze siedmiotysięczne posiłki w celu zgaszenia zarzewia rewolucji. W tym samym czasie, na początku kwietnia, z uchodźctwa wróciło na Kubę kilku bohaterów poprzedniej wojny o wolność, z duchowym przywódcą Kubańczyków, José Martím na czele. Mimo jego śmierci w hiszpańskiej zasadzce już w miesiąc później, nastroje niepodległościowe na wyspie przybierały na sile z każdym dniem. Jeszcze we wrześniu tego roku powołano władze polityczne i wojskowe. Powoli stawało się jasne, iż z pozoru niewielkie wystąpienia ludności cywilnej przerodziły się w ogólnonarodową walkę wyzwoleńczą.

Kolejna wojna na tej mieszczącej się zaledwie o 150 km od południowych krańców Florydy wyspie od początku wzbudzała szerokie zainteresowanie, tak polityków w Waszyngtonie, jak i całego społeczeństwa amerykańskiego. Rozgrywała się bowiem w okresie kiedy Stany Zjednoczone miały określić swą drogę rozwoju na najbliższą przyszłość. Pytanie, na jakie musieli odpowiedzieć decydenci polityczni dotyczyło kwestii, czy Stany Zjednoczone zdecydują się na ekspansję terytorialną, polityczną i gospodarczą i, tym samym, budowę mocarstwowości państwa, czy pozostaną skoncentrowane na sprawach wewnętrznych? Obie opcje miały swych zwolenników. Przeciwnicy ekspansjonizmu wskazywali m.in. na antydemokratyczne podstawy imperializmu, sprzeczne z zasadami konstytucji amerykańskiej, co „łączono zazwyczaj z ideologią antywojenną”.  Dyskusja na ten temat zaogniła się po wybuchu powstania na Kubie.

W czerwcu 1895 roku prezydent Groover Cleveland (1885-1889 i 1893-1897), zgodnie z dotychczasową polityką izolacjonizmu ogłosił neutralność odnośnie konfliktu hiszpańsko-kubańskiego nie uznając powstańców za stronę walczącą. Zezwolono jednak na obecność, działalność i agitację propowstańczą organizacji kubańskich, w tym Delegatury Kubańskiej Partii Rewolucyjnej przy Waszyngtonie na czele najpierw z Jose Martim, później z Tomasem Estrada Palma.

Decyzja ta spotkała się z dużym niezadowoleniem zwolenników koncepcji Nowego Objawionego Przeznaczenia (New Manifest Destiny), wśród których znajdowali się m.in. Alfred Thayer Mahan (*) czy Theodore Roosevelt. Uważali oni, że państwo, aby dobrze prosperować musi stawiać sobie coraz to nowe cele i dążyć do rozszerzenia swych wpływów politycznych i gospodarczych. Co do szczególnej roli Stanów Zjednoczonych na świecie oraz potrzeby rozwoju kraju zgodnie z wyżej wymienionymi zasadami, upewniały ich namacalne fakty i dane. U progu XX wieku Stany Zjednoczone ze swoimi 70 mln mieszkańców przewyższały pod względem liczby ludności wszystkie państwa europejskie. Prześcignąwszy Niemcy i Wielką Brytanię w produkcji stali, posiadając dużą już wtedy potęgę morską oraz związany z tym prężny i silny handel, stawały się najpotężniejszą gospodarką świata. Jeśli jeszcze w 1880 roku udział Wielkiej Brytanii w światowej produkcji przemysłowej wynosił 22,9%, a USA 14,7%, to w roku 1900 proporcje te kształtowały się odpowiednio: 18,5% oraz 23,6%.

Kuba, jako Perła Antyli, największa wyspa Morza Karaibskiego leżąca u wrót kontynentu amerykańskiego stała się naturalnym celem ekspansjonistów, a wybuch powstania tylko dostarczył im okazji do urzeczywistnienia ich planów. Jak czytamy w artykule zamieszczonym w „Forum” jeszcze w marcu 1895 roku, „(…) kiedy zbudowany zostanie kanał [łączący Ocean  Spokojny z Atlantyckim] Kuba, ciągle słabo zaludniona, a ogromnie żyzna, stanie się dla nas niezbędna”.

W tym duchu, a wbrew przekonaniom prezydenta, „w kwietniu 1896 roku obie izby Kongresu uchwaliły wspólną rezolucję uznającą powstańców za stronę walczącą i wzywającą rząd hiszpański do przyznania Kubie niepodległości” .


*) Alfred Thayer Mahan (1840-1914) – admirał amerykańskiej marynarki wojennej. W swej książce „Wpływ potęgi morskiej na historię” z 1890 r. przedstawił teorię ekspansjonizmu i budowy mocarstwowości Stanów Zjednoczonych poprzez stworzenie potężnej floty handlowej i marynarki oraz aneksje terytorialne. Realizując jego koncepcje rozwoju USA stały się światową potęgą morską i handlową.

Rozdział 8.

Geneza zaanagażowania się Stanów Zjednoczonych w wojnę z Hiszpanią.

Nastroje interwencjonistyczne w Stanach Zjednoczonych podsycała goniąca za sensacją tzw. „żółta prasa” (czyli po prostu brukowce, prasa przekazująca sensacyjne doniesienia i skandaliczne informacje; jej rozwój wiąże się z reportażami z wojny na Kubie (1895-1898), a pierwszy raz określenia tego użyto w 1896 r.), która od samego początku konfliktu popierała dążenia Kubańczyków.

Rywalizacja o czytelnika czasopism „Journal” Williama Randolpha Hearst’a i „World” Joseph’a Pulitzera doprowadzała do częstego „mijania się z prawdą”, a wręcz wymyślania wyimaginowanych zdarzeń. W korespondencji z lutego 1897 r., Frederick Remington, rysownik pracujący dla Hearst’a, a przebywający na Kubie telegrafował: „Wszędzie cicho…Nie ma żadnej wojny. Chciałbym wrócić.” Hearst odpisał: „Zostań proszę. Ty dostarcz szkice, a ja dostarczę wojnę“. Wpływu prasy na podejście społeczeństwa amerykańskiego do sprawy kubańskiej nie sposób przecenić. Opisując wydarzenia rozgrywające się na Kubie daleka była od obiektywizmu i uwypuklała wszystkie hiszpańskie potknięcia. Opisywano Hiszpanów jako brutalnych najeźdźców ciemiężących wolny naród. Pomogła w tym „polityka relokacji” głównodowodzącego wojsk Korony, generał Valeriano Wylera, czyli przymusowe gromadzenie ludności cywilnej w strzeżonych obozach, gdzie warunki życia były bardzo surowe. Zbulwersowany naród amerykański zaczął domagać się położenia kresu brutalności na Kubie.

W 1898 r. miały miejsce dwa epizody, które zmieniły bieg wydarzeń. Pierwszym z nich było przedostanie się do prasy w styczniu 1898 r. listu ambasadora Hiszpanii w Waszyngtonie Dupuy de Lome’a, w którym ostro krytykował on prezydenta McKinleya. Drugim – sprawa krążownika „Maine”. Pod koniec stycznia 1898 r. wypłynął on do Hawany, oficjalnie tylko jako znak amerykańsko-hiszpańskiej przyjaźni. I tak też został przyjęty przez władze hiszpańskie. Stosunki na linii Waszyngton-Madryt uległy jednak gwałtownemu pogorszeniu, kiedy 15 lutego 1898 r. stacjonujący na hawańskiej redzie „Maine” wyleciał w powietrze, grzebiąc razem ze sobą dwóch oficerów i 258 amerykańskich marynarzy.

Śledztwo amerykańskie wykazało, iż przyczyną wybuchu była podstawiona przez zamachowców mina podwodna, a hiszpańskie, że wybuch był spowodowany od wewnątrz statku. Żadne nie wykazało, kto stał  za zamachem. Wśród licznych teorii za zamachowców uznawano kubańskich aneksjonistów, amerykańskich ekspansjonistów, czy Hearsta. Choć nie można wykluczyć sabotażu amerykańskiego zorganizowanego przez koła interwencjonistyczne (który miał ostatecznie przesądzić o zaangażowaniu się Stanów Zjednoczonych w konflikt – co się zresztą faktycznie stało), najbardziej prawdopodobną przyczyną wybuchu był jednak samozapłon nowego rodzaju prochu przechowywanego w nieodpowiednich warunkach na statku.

Mimo że władze hiszpańskie udzieliły znaczącej pomocy przy ratowaniu rozbitków „(…) eksplozja na Maine dała Hearst’owi okazję do rozciągnięcia jego wojennej wyobraźni poza dotychczasowe limity: 17 lutego „Journal” zamieścił nagłówek: «Statek wojenny Maine został rozbity w pół przez sekretną, piekielną maszynę wroga»”. Przy czym artykuł jasno wskazywał, iż chodziło o Hiszpanię. Tego typu zakłamania sprawiły, że wzburzenie amerykańskiej opinii publicznej sięgnęło niespotykanego do tej pory poziomu i większa jej część uwierzyła w winę Hiszpanii, co z kolei, było mocnym argumentem dla frakcji interwencjonistycznej w Kongresie.

Prezydent McKinley podjął jeszcze ostatni wysiłek pokojowego rozwiązania problemu i wysłał do Hiszpanii ofertę odkupienia wyspy za 300 milionów USD. Projekt ten odrzuciły jednak Kortezy. Później miały jeszcze miejsce mediacje amerykańskiego ambasadora w Madrycie i udało mu się uzyskać niemal wszystko czego żądał prezydent (zaprzestanie polityki relokacji, rozejm, Stany Zjednoczone jako ewentualny arbiter). Mimo to, McKinley w końcu ustąpił presji opinii publicznej domagającej się interwencji zbrojnej i dnia 17 kwietnia w odezwie do Kongresu pozostawił decyzję o wypowiedzeniu wojny w rękach jego członków.

Rozdział 9.

Wojna hiszpańsko-amerykańska 1898 r.

Trzy dni później, 20 kwietnia 1898 r. amerykańskie Kongres przyjął czteropunktową rezolucję, będącą w rzeczywistości ultimatum wojennym. Nakazywała ona natychmiastowe zrzeczenie się przez Hiszpanię praw do Kuby i wycofanie jej wojsk z wyspy. Zawierała również upoważnienie prezydenta do podjęcia niezbędnych kroków w celu wcielenia tych postanowień w życie. Czwarty, ostatni jej punkt zaś mówił, że „Stany Zjednoczone zaprzeczają jakimkolwiek intencjom rozciągania zwierzchności, jurysdykcji czy kontroli nad wspomnianą wyspą [Kubą], poza zaprowadzeniem tam pokoju, i zapewniają o swej determinacji, kiedy już to uczynią do pozostawienia rządu i kontroli nad wyspą jej narodowi”. Przyszłość miała pokazać coś zgoła innego.

Wypowiedziana oficjalnie przez prezydenta 25 kwietnia 1898 r. wojna toczyła się nie tylko na Kubie, ale także na Puerto Rico i Filipinach, będąc urzeczywistnieniem dążeń ekspansjonistycznych. Trwała niespełna trzy miesiące (działania wojenne na Kubie ustały dnia 11 sierpnia) i zakończyła się pokojem podpisanym w Paryżu 10 grudnia tego samego roku.  Na jego mocy Hiszpania oddała Stanom Zjednoczonym Puerto Rico na Karaibach oraz Guam i Filipiny na Oceanie Spokojnym. Kuba formalnie uzyskała niepodległość, ale poddana została tymczasowej okupacji przez wojska amerykańskie, które miały być odpowiedzialne   za bezpieczeństwo na wyspie. Znamiennym jest fakt, iż w negocjacjach pokojowych nie brała w ogóle udziału strona kubańska. Waszyngton nie uznawał władz powstańczych, co doprowadziło do ich faktycznego rozwiązania z powodu braku jakiegokolwiek wpływu na bieg wydarzeń.

W styczniu 1899 r. wojska amerykańskie w symboliczny sposób przejęły od hiszpańskich klucze do Hawany i rozpoczęły okupację wyspy. Przyszłość samej Kuby była ciągle wielką niewiadomą. Kręgi ekspansjonistyczne były przekonane, że wobec obecności wojsk amerykańskich na wyspie jej aneksja była tylko kwestią czasu. Prezydent McKinley zaś, w odezwie do Kongresu z grudnia 1898 r. mówił, że celem Amerykanów było pozostanie na Kubie dopóty „dopóki nie zapanuje na wyspie całkowity spokój i władzy nie przejmie stabilny rząd”. Do spokoju i porządku było jednak daleko, a sprawa rządu też nie była prosta, gdyż prawowitymi władzami Kuby mieniły się władze powstańcze, lecz podobnie jak Hiszpanie, Amerykanie też ich za takowe nie uznawali. Sprawę komplikowały podziały w łonie samych Kubańczyków na pro- i antyamerykanów, czego wyrazem był fakt, iż kilka oddziałów rewolucyjnych nie godziło się na kolejną okupację i nie złożyło broni. Wszystko  to sprawiło, że amerykańscy wojskowi zarządcy wyspy: od stycznia do grudnia 1899 r. generał John R. Brooke, a następnie generał Leonard Wood nie mieli łatwego zadania. Tym bardziej, że po trzech latach działań wojennych prowadzonych z jednej i drugiej strony na wyniszczenie przeciwnika, wyspa była w opłakanym stanie. W czasie walk zginęło 300 000 Kubańczyków, czyli ponad 16% społeczeństwa, w wielu miejscach uprawiano mniej niż połowę areału sprzed wojny, większość infrastruktury przemysłowej została zniszczona, podobnie było ze szkołami i innymi budynkami użyteczności publicznej.

0 comments on “Kuba-USA cz.1Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *