Kuba-USA cz.3

 „Los caminos de mi Cuba nunca van adonde deben…”
(„Drogi mej Kuby nigdy nie prowadzą tam, gdzie powinny…”)

 

Część 3. Nowe uwarunkowania relacji amerykańsko-kubańskich: 1945-1952.

(a w niej póki co:)

Rozdział 17.

USA i kraje latynoamerykańskie w powojennej rzeczywistości.

 

System międzynarodowy, jaki wyłonił się z II wojny światowej niewiele przypominał ten wcześniejszy. Dotychczasowe mocarstwa takie jak Francja, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania w wyniku działań wojennych zostały wyniszczone i już nie były wstanie odbudować swej potęgi. Scenę polityczno-ekonomiczno-militarną zdominowali dwaj giganci, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich i Stany Zjednoczone, którzy wkrótce stanęli na czele dwóch wrogich sobie bloków państw. Po zakończeniu działań wojennych bowiem, sojusz militarny, a wraz z nim dobre relacje miedzy obydwoma państwami dobiegły końca. Nastąpił okres konkurencji ideologicznej, ekonomicznej i militarnej oraz narastających napięć i sporów, tzw. zimna wojna, czyli, jak określił ją John Patrick Diggins „…stan wzajemnych relacji amerykańsko – radzieckich, gdzie oba państwa nie są ani w stanie wojny ani pokoju, lecz w sytuacji (…) wrogości, «zbrojny pokój» (armed truce)”. Charakterystykę powyższą należy poszerzyć o stwierdzenie, iż po jednej stronie oprócz samych Stanów Zjednoczonych znalazły się tzw. państwa zachodnie i prozachodnie, a po drugiej – ZSRR wraz z swymi republikami satelickimi oraz inne państwa komunistyczne.

W relacjach USA z republikami latynoamerykańskimi rywalizacja z ZSRR i wrogość wobec komunizmu obecne były jeszcze przed końcem wojny, dominującą rolę przyjęły jednak dopiero po 1947 roku. W tle rozwijającej się retoryki zimnowojennej, najważniejszymi zagadnieniami we wzajemnych stosunkach po 1945 roku były: nowa rola, jaką USA zaczęły odgrywać w systemie międzynarodowym, sprawa Argentyny, zasada nieinterwencji, podejście Waszyngtonu do demokracji i dyktatur w regionie, kształtujące się nowe zasady systemu panamerykańskiego, wzajemne stosunki gospodarcze oraz problem ruchów komunistycznych.

Od początku 1945 roku było oczywiste, że zbliżający się koniec walk i kształtujący się nowy ład międzynarodowy przyniesie ze sobą istotne implikacje dla zachodniej hemisfery. Region ten do tej pory miał pierwszorzędne znaczenie dla trzymających się doktryny Monroe’a Stanów Zjednoczonych – zarówno w kwestiach bezpieczeństwa, jak i gospodarczych. Władze w Waszyngtonie zdawały sobie jednak sprawę, że tym razem nie mógł się powtórzyć scenariusz z okresu po I wojnie światowej i po zakończonych zwycięstwem walkach w Europie Stany Zjednoczone nie mogły ponownie zamknąć się na zachodniej półkuli. Doświadczenie totalitaryzmów lat 20. i 30. XX wieku i wywołanej przez nie najkrwawszej wojny w dziejach świata, uświadomiło decydentom politycznym, iż interes i bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych wymaga aktywnej polityki zagranicznej i zaangażowania na całym świecie. Wyrazem tych tendencji było wspieranie idei ogólnoświatowej organizacji stojącej na straży pokoju i bezpieczeństwa.

Obie te kwestie budziły zaniepokojenie w stolicach Ameryki Środkowej i Południowej. Z jednej strony obawiano się, że Waszyngton zaabsorbowany gdzie indziej przestanie traktować zachodnią półkulę priorytetowo, a z drugiej – że mająca wkrótce powstać Organizacja Narodów Zjednoczonych ograniczy i przejmie prawa Unii Panamerykańskiej i zniweczy część dorobku wypracowanego przez system międzyamerykański. Rządy latynoamerykańskie nawoływały więc do zorganizowania konferencji w celu przedyskutowania najbardziej palących kwestii.

Rozdział 18.

Akt z Chapultepec, trudne relacje z Argentyną, doktryna Laretty i pierwszy rysy w powojennych stosunkach z regionem.

Konferencja, do której nawoływały państwa latynoamerykańskie odbyła się w Meksyku w dniach 21 luty – 8 marca 1945 roku. Samo spotkanie było symbolicznym potwierdzeniem widocznej w całym okresie wojennym jedności zachodniej hemisfery. Najważniejszym efektem konferencji był Akt z Chapultepec, który miał na celu „…utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa (…) na tej Półkuli” . Zakładał on m.in. wspólne rozwiązywanie potencjalnego konfliktu i ustalał środki jakich można użyć „w razie agresji lub gdy są powody wierzyć, że agresja jest przygotowywana (…)” . Akt ten to pierwszy krok ku regionalnej organizacji bezpieczeństwa, do której utworzenia wzywał po wojnie, a zarazem zapowiedź zmian w ruchu panamerykańskim.

Stany Zjednoczone zdawały się podtrzymywać swe zaangażowanie w regionie. Obawy związane z mającą powstać ONZ zostały zażegnane, podczas konferencji w San Francisco (26 kwietnia – 26 czerwca 1945 roku), gdzie opracowywano Kartę Narodów Zjednoczonych. Pod wpływem państw amerykańskich znalazł się w niej Rozdział 8, uznający pełnię praw organizacji regionalnych i określający zasady ich współzależności względem ONZ.

Dobre stosunki Waszyngtonu z amerykańskimi sąsiadami z okresu wojny po jej zakończeniu zaczęły się powoli psuć. Jednym z powodów była kwestia Argentyny. Był to kraj, który w czasie wojny współpracował z nazistami, a gdzie od 1944 roku rządy sprawowała junta wojskowa. Stany Zjednoczone prowadziły politykę nieuznawania tego reżimu, co początkowo akceptowane przez większość republik latynoamerykańskich, z czasem zaczęło być widziane jako próba ingerencji w wewnętrzne sprawy Argentyny.

Wiązało się to z doktryną zbiorowej interwencji Larrety. W listopadzie 1945 roku Alberto Rodríguez Larreta, urugwajski minister spraw zagranicznych, wystosował notę do państw amerykańskich, w której przekonywał, iż istnieje „paralelizm między pokojem i demokracją”. W związku z tym zbiorowa interwencja państw regionu, przeciw każdemu antydemokratycznemu reżimowi jest legalna i konieczna. Notę tą z przychylnością powitał Departament Stanu, gdyż w gruncie rzeczy wycelowana była ona w totalitarne rządy w Argentynie, których Urugwaj się obawiał. Większość republik latynoamerykańskich, potępiła jednak to stanowisko, jako że za bardzo zagrażało wypracowanej z takim trudem przez ostatnie 20 lat zasadzie nieinterwencji i suwerenności każdego kraju. Postawę Waszyngtonu, państwa te odczytały jako co najmniej niefrasobliwe podejście do fundamentalnej dla nich zasady samostanowienia.

Nieuznawanie władz w Buenos Aires przez Waszyngton przyczyniło się ponadto do odwlekania terminu kluczowych dla przyszłości systemu panamerykańskiego konferencji, które Akt z Chapultepec zapowiadał jeszcze na 1945 rok. Biały Dom argumentował bowiem, że z ówczesnymi władzami Argentyny żadnego porozumienia podpisać nie mógł .

0 comments on “Kuba-USA cz.3Add yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *